Tendencje na Europejskim rynku pracy 2020–2021

Posted Posted in Ekorozwój, Przemysł, Przemysł 4.0

Jobsora opowiada o tendencjach na Europejskim rynku pracy 2020–2021

Nowy porządek świata, a sposób naszego życia zmienia się szybciej niż moglibyśmy sobie wyobrazić. Kto mógł przewidzieć, że przedsiębiorstwami, które przetrwają w pierwszym kwartale 2020 r., będą tylko te, które mogą prowadzić działalność na odległości? Jest to zmiana, której nigdy nie widzieliśmy i na którą wiele firm nie było przygotowane. Zmiany już są i słuszne jest, że firmy uczą się dostosowywać do nowego trendu.

Fale zmieniają rynek pracy, a chociaż niektóre możliwości zanikają, inne pojawiają się na powierzchni. Teraz chodzi o kwestię wartości. Ludzie, którzy są mniej wartościowi dla swoich firm, tracą pracę. Niektóre stanowiska są puste i wymagają kompetentnych osób, aby je podjąć. Pomiędzy innymi trendami, tę tematy będą przedmiotem tego artykułu, ponieważ świat tak bardzo stara się wyjść z pandemii COVID-19.

W ubiegłym miesiącu Europa stała się epicentrum pandemii wirusy Covid-19, a kraje takie jak Wielka Brytania, Polska, Francja, Hiszpania, między innymi, cierpią z powodu dużej liczby ofiar. Doprowadziło to do kwarantanny, która zmieniła rynek pracy, jaki znaliśmy wcześniej. Zmniejsza się zapotrzebowanie na pracę fizyczną, a rośnie na pracę intelektualną. To po prostu mówi o jednej rzeczy: przyszłość, na którą czekaliśmy, już są tutaj.

Wpływ kwarantanny na Europejski rynek pracy

W ostatnim raporcie kilka milionów wakatów są zagrożone, jeśli kwarantanna będzie trwać przez miesiące. W rzeczywistości badanie było specyficzne dla zgłaszania, że około 1/5 wszystkich pracowników jest zagrożona. Można to ograniczyć tylko wtedy, gdy blokada w Europejskich krajach zostanie wycofana w niektórych bardzo kluczowych sektorach. Wskazuje to na fakt, że niektóre sektory gospodarki, które nie są uważane za niezbędne, mogą dotknąć dna.

Dobra wiadomość jest jednak taka, że ludzie dostosowują swoje umiejętności i wiedzę specjalistyczną do nowych ról. Podczas gdy w wielu hurtowniach, sklepach detalicznych, hotelach, restauracjach i pubach dochodzi do drastycznej utraty miejsc pracy, infrastruktura cyfrowa na świecie wspiera zdalne miejsca pracy. Jednak pomimo tych zmian w naszym sposobie działania, gospodarka wciąż uderza. To po prostu mówi o znaczeniu rynku pracy. Twoja praca jest ważna dla wzrostu i utrzymania kraju.

Krach na rynku pracy jest równoznaczny z krachem w gospodarce, a to wymaga ewolucji w czasie rzeczywistym sposobu funkcjonowania rynku pracy. W przypadku krajów napędzanych głównie przez rynek pracy kwarantanna spowodowała, że państwo wkroczyło, aby złagodzić presję na rodziny, ale istnieje tylko limit czasu, przez jaki może to trwać.

Ten wpływ jest obecnie szkodliwy dla rynku pracy, który kładzie nacisk na drastyczne zmiany w przyszłości. Nie możemy powiedzieć, że część rynku pracy radząca sobie skutecznie w tym okresie to odległa część miejsc pracy.

Świat się zmienił, nowy styl życia, powstaje działalność gospodarcza, powstają startupy, a firmy działają całkowicie zdalnie. Rynek pracy szybko się zmienia i wydaje się, że wielu nie uznaje tego faktu. To jest zmiana, a ty jako osoba poszukująca pracy, musisz być przygotowany do tych zmian.

Rzeczywistość ofert pracy podczas pandemii COVID-19

Prowadzanie naszej pracy zmieniło się na zawsze. Ludzie, którzy nie są gotowi na tę zmianę, pozostaną w tyle, chyba że nauczą się dostosowywać się do zmian. Ta zmiana zachodzi w czasie rzeczywistym i bardzo niewielu ją dostrzega. Praca zdalna łączy kilka firm.

Chociaż zmiana ta nie była jak dotąd łatwa, wciąż uczymy się, jak poprawić sytuację. Ludzie zmieniają harmonogramy, aby dopasować je do nowych warunków, w których muszą pracować już teraz. Zaczęło się od tego trudne. Jednak czas się pomógł pracownikom w dostosowaniu.

Prawda jest taka, że zestaw umiejętności wymaganych do znalezienia pracy w tym momencie różni się od oczekiwań. Teraz, aby zarabiać, potrzebujesz podstaw komputera, połączenia z Internetem, inteligentnych urządzeń itp. Potrzebujesz tak zwanych soft skills, wiedzy programistycznej, umiejętności pisania. Większość tych czynników nie była konieczna w świecie sprzed Covid’om. Jedno jest jednak pewne, że świat Covidów i świat post-Covidów wymagają tych umiejętności.

Przepływ pracy firm został ułatwiony dzięki obecności e-maili, platform wideokonferencyjnych, czatów i innych. Kilka firm rezygnuje z faktu, że nie wznowiłyby pracy po zakończeniu pandemii COVID-19. Jeśli firmy mogą obecnie pracować całkowicie zdalnie, nie trzeba wynajmować ani mieć fizycznej przestrzeni na spotkania. W ciągu kilku miesięcy infrastruktura internetowa rozwinęła się do poziomu, który może ułatwić te potrzeby.

Kolejną ważną zmianą – 8-godzinny okres pracy zostanie zatarty. Jest tak, ponieważ pracownicy są cały czas online. Może to mieć wadę, ponieważ łatwo stracić poczucie czasu przeznaczonego na pracę. Ciężar spoczywa wówczas na pracowniku, aby stworzył system, który pasuje do pracy, czasu rodzinnego, czasu osobistego, wypoczynku itp. Jednostka musi ustalić granicę, ponieważ tradycyjne granice czasu pracy już nie istnieją.

Utrudnia to pracownikom utrzymanie dobrej jakości życia, co oznacza, że nadszedł czas, aby nauczyć się równoważyć pracę ze zwykłym stylem życia w zupełnie innych warunkach.

Jak będzie wyglądał rynek pracy w przyszłości?

W ostatnich latach pojawiło się wiele spekulacji na temat tego, jak będzie wyglądać przyszłość pracy, w jaki sposób roboty i inne zautomatyzowane systemy zastąpią ludzi. Te spekulacje posunęły się dalej, aby przewidzieć przyszłość bardziej współpracujących zespołów, potrzebę inteligencji emocjonalnej, między innymi czynnikami obrazującymi potrzebę mądrzejszych ludzi w miejscu pracy. Wszystkie te spekulacje i prognozy z pewnością nie przedstawiły perspektywy pandemii Covid-19. Kilka miesięcy temu nikt nie uwierzyłby, że może dojść do wybuchu choroby, która rzuci świat na kolana i doprowadzi do całkowitej blokady.

Podczas gdy wielu zgodziło się, że jest to rewolucja, a dowody są widoczne w sposobie, w jaki obecnie wykonujemy pracę, oraz w sposobie, w jaki inni planują pracować po Covid-19, nadal pozostaje kwestią globalną; czego będziesz potrzebować do pracy w przyszłości.

Bez względu na to, jak niejasna jest obecnie przyszłość, niektóre czynniki i elementy z pewnością wpłyną na sposób, w jaki będziemy pracować w przyszłości.

  • Transformacja cyfrowa

Sposób, w jaki Internet sprzyja prace, na pewno będą innowacje i ewolucja. Świat science-fiction, który zawsze widzieliśmy w telewizji, z pewnością zaatakuje nas szybciej, niż kiedykolwiek sobie wyobrażaliśmy. Cyfrowa transformacja świata na pewno zostanie przyspieszona. Informacja będzie dostępna dla każdego i dla wszystkich. Spowoduje to szybsze wykonywanie zadań i większą elastyczność.

Ponadto, ze względu na większą koncentrację będzie na programach, nie ma potrzeby prowadzenia obszernych prezentacji PowerPoint, co prowadzi do drastycznego skrócenia czasu spędzanego na spotkaniu.

  • Drastyczne zmniejszenie liczby menedżerów średniego szczebla i konsultantów

Pośrednicy i konsultanci od dawna są nieodłączną częścią tradycyjnego sposobu pracy. Jednak musi to się zmienić, gdy będziemy iść naprzód w przyszłość. Zmniejszy się zapotrzebowanie na kierowników projektów i asystentów wykonawczych, a role menedżerów znikną. Zamiast menedżerów coraz więcej organizacji przyjmuje „liderów”.

  • Zredukowane podróże służbowe

Podróże służbowe zawsze były ucieczką od pracy biurowej, ale to się zmienia, ponieważ komunikacja między potencjalnymi partnerami, inwestorami i współpracownikami będzie cyfrową. Możesz poszukiwać partnerów, komunikować z nimi, dotrzeć do podpisu inwestorów i partnerów z innych krajów bezpośrednio z salonu. Ta rewolucja nadchodzi.

  • Zwiększone wykorzystanie pracowników zdalnych i zewnętrznych

Jak dotąd Gig gospodarka dobrze sobie radziła. Jednak z pewnością wzrośnie liczba osób pracujących zdalnie. Firmy będą dążyć do ograniczenia liczby pracowników, w razie potrzeby zatrudniając zewnętrznych pracowników. Poza tym większość pracowników zatrudnionych w pełnym etacie musiałaby również pracować z domu. To nowy świt do pracy zdalnej.

Ostateczne ujęcie

Zmiana się dokonująca na świecie jest tak widoczna, jak to tylko możliwe, nawet niewidomi ją widzą. Ważne jest jednak, aby przygotować się na przyszłość, bez względu na to, jak niepewne to się wydaje. Musisz znać umiejętności cyfrowe i narzędzia, aby przetrwać w przyszłości, która nas czeka. Po zdobyciu odpowiednich kwalifikacji i gotowości do podjęcia pracy rozpocznij poszukiwanie zdalnych ofert pracy w Europie na Jobsora.

Materiał przygotowany przez Jobsora.com Team

Innowacyjność na miarę czytania z mapy myśli

Posted Posted in Edukacja, Ekoinnowacje, Ekorozwój

Formą wizualnej reprezentacji wiedzy są mapy myśli. Mapa myśli to diagram reprezentujący powiązania, zarówno semantyczne jak i inne związane z centralnym kluczowym pomysłem lub zagadnieniem. Używa się ich do wizualizacji, klasyfikacji i strukturyzacji pomysłów i myśli.

Już od stuleci ludzie stosowali i stosują graficzne, promieniste układy reprezentacji zagadnień.

Nazwano je mentalnymi lub ogólnymi mapami myśli.

Głównymi obszarami zastosowań takiej formy wizualnej reprezentacji wiedzy były i są szeroko pojęta inżynieria, psychologia i edukacja.

Jednak takie tradycyjne zarysy, diagramy i schematy zakładają, że odbiorca czyta je od lewej do prawej i z góry do dołu.

Nowe spojrzenie, na mapy myśli, przedstawił T. Buzan, znany brytyjski autor książek o tematyce psychologicznej.

Jego koncepcja bazuje między innymi na teorii semantyki ogólnej A. Korzybskiego oraz wykorzystuje to, że mózg ludzki przetwarza widzianą strukturę w sposób nieliniowy.

Mapy myśli, jako sposób działania mózgu

Z założenia, mapy myśli powinny odzwierciedlać sposób działania mózgu.

Organizacja map myśli dąży do naśladowania sposób, w jaki mózg organizuje pojęcia. Należy wziąć pod uwagę, że pamięć działa poprzez skojarzenia.

Mapy myśli pozwalają reprezentować nie tylko „słowa klucze” i „obrazy-klucze”, ale również wiele innych informacji na jednym diagramie.

Można zatem przyjąć, że są one odwzorowaniem procesu myślowego.

Oczywiście to odwzorowanie jest uproszczone, bo proces myślowy jest procesem wielowymiarowym.

Co łączy mapa myśli

Mapa myśli łączy najlepsze elementy dwóch różnych form wizualizacji wiedzy, mianowicie zalety schematów przepływu ze zorganizowaną strukturą zarysu.

Schemat przepływu obrazuje logikę sposobu myślenia. Niektóre sposoby myślenia wymagają np. przepływu promienistego, liniowego.

Mapa myśli pozwala wybrać najlepsze rozwiązanie dla optymalnej reprezentacji sposobu myślenia.

Zarys przedstawia hierarchie i zależności. Hierarchia obrazuje zależności między poziomami nadrzędnymi i podrzędnymi.

Pomysł, myśl czy też dowolne inne zagadnienie może zostać podzielone na podrzędne zagadnienia.

Wtedy zagadnienie macierzyste staje się dla nich zagadnieniem wyższego poziomu w mapie myśli.

Podstawową wytyczną dla tej formy reprezentacji wiedzy jest, by w części centralnej mapy umieścić hasło – klucz (lub kolorowy rysunek).

Od niego powinny odchodzić grube linie z najważniejszymi słowami kluczowymi w postaci wyrazów lub obrazów.

Od tych linii mogą odchodzić kolejne cieńsze z mniej ważnymi informacjami a od nich jeszcze kolejne.

Na poniższym rysunku została przedstawiona przykładowa mapa myśli.

Przykładowa mapa myśli
Przykładowa mapa myśli

Mapy myśli powinny, według zaleceń autorów tej metody, przyjmować promienistą strukturę, co odzwierciedla sposób myślenia opierający się na tworzeniu ciągu następujących po sobie skojarzeń.

T. Buzan udziela następujących rad tworzącym mapę myśli:

  1. Używaj obrazów i symboli na całej mapie.
  2. Najważniejsze słowa powinny być najsilniej oznaczone.
  3. Na jednej linii może się znajdować tylko jedno słowo lub rysunek.
  4. Linie powinny być takiej długości jak słowa.
  5. Używaj różnych wielkości i stylów liter.
  6. Używaj wielu różnych kolorów.
  7. Daj się ponieść swojej wyobraźni – twórz nawet mapy najbardziej abstrakcyjne, absurdalne.
  8. Wykreuj swój własny styl tworzenia map myśli.
  9. Umieszczaj na mapie myśli nie tylko same fakty, ale także problemy, skojarzenia, etc.

Mapy myśli są efektywną reprezentacją wiedzy między innymi w zakresie prezentowania pomysłów i idei, szybkiego rozwiązywania problemów, zarządzania projektami.

Działalność badawczo – rozwojowa kluczowym czynnikiem rozwoju innowacyjnej firmy

Posted Posted in Ekoinnowacje, Ekorozwój

Przedsiębiorstwa, które chcą się rozwijać poprzez wprowadzanie nowych produktów czy poszerzanie oferty o kompleksowe rozwiązania technologiczne, muszą stawiać na innowacje.

Jednym z kluczowych elementów działalności innowacyjnej firm jest działalność badawczo-rozwojowa.

Wybrana przez przedsiębiorstwo świadoma strategia innowacyjności produktowej wiąże się z potrzebą prowadzenia prac badawczo-rozwojowych, wymianie doświadczeń np. z jednostkami naukowymi oraz zaangażowaniu w rozwój własnej kadry badawczej, która w ramach przedsiębiorstwa pracuje nad nowymi produktami, celem wdrażania ich na rynek.

Przy opracowaniu i wdrażaniu innowacji kluczową rolę odgrywają prace nad badaniami i rozwojem, ale obecne w Polsce firmy realizują działalność innowacyjną także poprzez współpracę z innymi firmami oraz zakup aktywów materialnych i niematerialnych (licencji, patentów, praw autorskich itd.

Kluczową formą działalności prowadzoną w celu wytwarzania innowacji pozostają jednak prace badawczo-rozwojowe.

Nowe produkty i technologie

Dla polskich przedsiębiorców realizacja prac badawczo-rozwojowych ma na celu prowadzenie prac nad tworzeniem nowych produktów bądź nowych technologii, lub rozwojem produktów już istniejących.

Jednak nadal wiele przedsiębiorstw nie rozwija tego obszaru aktywności ze względu na koszty, jakie wiążą się z tego typu działaniami.

Z drugiej strony, jeżeli polskie firmy chcą się rozwijać, muszą inwestować w badania i rozwój.

Pozyskanie finansowania w formie dotacji unijnej na rozwój prac badawczych wprowadza do przedsiębiorstwa nową jakość poprzez realizację innowacyjnych projektów.

Wzrost wartości przedsiębiorstwa realizuje się na skutek uzyskania korzyści, zarówno materialnych (w tym potencjalnych zysków z nowej inwestycji), jak i niematerialnych.

Korzyści niematerialne, takie jak zdobyta nowa wiedza, doświadczenie i umiejętności, patenty, wzory użytkowe czy wzory przemysłowe, są tymi elementami, które bezpośrednio przyczyniają się do wzrostu konkurencyjności przedsiębiorstwa.

Rozwój firm w kierunku innowacji

W obszarze dofinansowania z funduszy unijnych, ostatni kwartał 2019 r. oferuje bardzo szeroki wachlarz wsparcia dotacyjnego na rozwój działalności B+R mającej na celu opracowywanie innowacji, zarówno w obszarze produktowym, jak i procesowym.

Realizacja prac badawczo-rozwojowych umożliwia firmom lepsze i szybsze dostosowanie realizowanej działalności do potrzeb i specyfiki grupy docelowej poprzez szybką reakcję na sygnały rynkowe (takie jak m.in. postęp technologiczny, inwestycje konkurentów i rosnące oczekiwania rynku), generowanie większej ilości pomysłów i koncepcji technologicznych oraz skrócenie czasu ich wdrożenia, co pozwala na podniesienie efektywności prowadzonej działalności.

W wyniku uzyskanego dofinansowania ze środków unijnych, zakres i rozmiar prac badawczo-rozwojowych prowadzonych przez przedsiębiorstwa zwiększa się, co umożliwia tworzenie własnych, innowacyjnych koncepcji, dzięki którym firmy umacniają swoją pozycję nie tylko na rynku polskim, ale także międzynarodowym.

Od pomysłu do prototypu

Narodowe Centrum Badań i Rozwoju (NCBiR) ogłosiło w ostatnim czasie kolejne konkursy w ramach programu Inteligentny Rozwój.

To dodatkowa możliwość dla firm i konsorcjów naukowo-przemysłowych, które chcą starać się o dofinansowanie prac badawczo-rozwojowych.

W tym roku NCBR na wszystkie konkursy w ramach POIR przeznaczy aż 3,93 mld zł.

W przypadku realizacji prac badawczych i rozwojowych (aż do stworzenia prototypu), jednym z najpopularniejszych w Polsce programów jest Działanie 1.1.1 PO IR (tzw. Szybka Ścieżka), w którym możliwe jest ubieganie się o dofinansowanie unijne do 80 proc. kosztów kwalifikowanych projektu.

O dofinansowanie we wszystkich konkursach „Szybkiej Ścieżki” mogą starać się projekty, których efektem będzie stworzenie i wprowadzenie na rynek nowego lub znacząco ulepszonego produktu, usługi czy procesu.

Wsparciem można objąć takie koszty jak m.in. wynagrodzenia zespołu projektowego, usługi badawcze, koszty operacyjne (materiały, surowce).

W ramach działania współfinansowane są projekty celowe obejmujące badania przemysłowe i prace rozwojowe albo prace rozwojowe, aż do wytworzenia prototypu, realizowane przez przedsiębiorstwa lub konsorcja, także z udziałem jednostek naukowych.

Ponadto, dofinansowane na poziomie 90% mogą być także typowe prace przedwdrożeniowe już po zakończeniu badań, ale przed wdrożeniem innowacji do praktyki produkcyjnej przedsiębiorstwa.

Prace przedwdrożeniowe obejmują działania przygotowawcze do wdrożenia wyników badań i umożliwiają doprowadzenie rozwiązania będącego przedmiotem projektu do etapu, kiedy będzie można je skomercjalizować.

W szczególności takimi pracami mogą być np. opracowanie dokumentacji wdrożeniowej, usługi rzecznika patentowego, testy, certyfikacja czy badania rynku.

Czy domy z drewna mogą być przyszłością budownictwa wielorodzinnego?

Posted Posted in Przemysł

Tylko 1,5 proc. pozwoleń na budowę wydanych w Polsce w ubiegłym roku dotyczy budownictwa drewnianego i energooszczędnego. Ten segment rynku jest u nas słabo rozwinięty, mimo że wiele rodzimych firm specjalizuje się w tej dziedzinie. Niskie zainteresowanie sprawia, że najczęściej takie domy realizowane są na eksport. – Chcemy przekonać sceptyków, że technologie drewniane to bezpieczny, energooszczędny i trwały system budownictwa – zapewnia Tomasz Szlązak, prezes Polskich Domów Drewnianych. To właśnie stereotypowe podejście Polaków hamuje rozwój branży.

Paradoks polskiego budownictwa drewnianego polega na tym, że na rodzimym rynku działają silne i dobrze rozwijające się podmioty, ale są one skazane wyłącznie na sprzedaż za granicę – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes Tomasz Szlązak. – Segment ten potrzebuje odpowiedniego wsparcia w promocji ekologicznych technologii, aby w Polsce mogło się rozwijać drewniane budownictwo wielorodzinne, które dodatkowo jest ekologiczne i energooszczędne. Aby było to możliwe, konieczny jest odpowiedni poziom inwestycji i zbudowanie systemu zachęt dla indywidualnych inwestorów.

Jak podkreśla, budownictwo wielorodzinne stanowi najbardziej obiecującą niszę rynkową do zagospodarowania. W Polsce wciąż są one rzadkością, ale właśnie z tego względu potencjał rozwoju tego segmentu jest ogromny.

Gdyby w Polsce powstało 500–600 domów lub lokali w budynkach wielorodzinnych, mielibyśmy do czynienia ze wzrostem na poziomie 100 proc. Naszym celem jest, aby w ciągu 10 lat poziom inwestycji w segmencie budownictwa sięgnął 3 mld zł – uściśla prezes Polskich Domów Drewnianych.

Technologia budownictwa prefabrykowanego, szkieletowego ma wiele zalet. Po pierwsze, pozwala skrócić czas budowy oraz zwielokrotnić korzyści i tempo, w jakim inwestycja wprowadzana jest na rynek. Prefabrykowany budynek drewniany stawia się w zaledwie kilka dni, a wznoszenie czterokondygnacyjnego bloku może trwać około 30 dni. Zatem osiedle domów jednorodzinnych w stanie deweloperskim może być gotowe do użytkowania już po około pół roku od rozpoczęcia budowy. Po drugie, jest to technologia tańsza, bo dzięki ograniczeniu czasu potrzebnego na zrealizowanie inwestycji inwestor ponosi mniejsze koszty finansowe związane z obsługą kredytu. Dzięki temu można zaoferować niższą cenę i wprowadzić produkt na rynek masowo, z wykorzystaniem ekonomii skali. Po trzecie, dzięki opracowaniu odpowiednich standardów istnieje szansa, aby ograniczyć koszty wejścia na rynek dla kolejnych podmiotów.

Chcielibyśmy stworzyć jednolity standard budownictwa drewnianego, szczególnie w obszarze wielorodzinnym, który mógłby być wykorzystywany powszechnie i przekazywany nieodpłatnie firmom, które działają na tym rynku. Dzięki zastosowaniu lekkiej technologii można budować na gruntach, które do tej pory były poza zasięgiem budownictwa tradycyjnego, np. lessowych, i ograniczyć koszty związane z pracami ziemnymi. Ponadto domy drewniane i system budownictwa – w szczególności prefabrykowanego, wielorodzinnego – są w stanie wesprzeć dywersyfikację polskiego systemu energetycznego – wyjaśnia Tomasz Szlązak.

Efektem powszechnego stosowania budownictwa drewnianego byłoby mniejsze zapotrzebowanie na cement i piasek, które – w przeciwieństwie do drewna – nie są zasobami odnawialnymi. Sektor budowlany odpowiada za 30-40 proc. całkowitej emisji gazów cieplarnianych i wykorzystuje około 3 mld ton surowców każdego roku, co odpowiada za około 40–50 proc. całkowitego zapotrzebowania na nie.

Zwiększenie zużycia drewna w budownictwie może przyczynić się do zahamowania niekorzystnych zmian klimatycznych: poprzez magazynowanie CO2 w drewnie na wiele dziesiątków lat, zamianę tradycyjnych materiałów na surowce pochodzenia organicznego, o jeszcze lepszych właściwościach cieplnych oraz ograniczenie emisji gazów cieplarnianych, z uwagi na szybszy proces budowlany i wykorzystanie lokalnych zasobów.

Prezes Polskich Domów Drewnianych zaznacza, że mimo oczywistych korzyści z budownictwem drewnianym wciąż wiążą się stereotypy i to stanowi największą barierę w popularyzacji tej technologii. Skojarzenia z domem z drewna są raczej negatywne, chociaż nie jest to poparte żadnymi faktami.

W związku z tym edukacja społeczeństwa musi się opierać na budowaniu pozytywnego wizerunku budownictwa drewnianego jako bezpiecznego, energooszczędnego i trwałego systemu – wyjaśnia.

Wątpliwości klientów dotyczą gwarancji na domy drewniane, chociaż typowa gwarancja udzielana jest na około 30 lat, a my chcielibyśmy wydłużyć ten okres. Pojawiają się także obawy o ogniotrwałość budynków drewnianych.

Tymczasem według wielu badań jest ona taka sama, a nawet lepsza pod względem plastyczności niż konstrukcji stalowych. Stal topi się w temperaturze między 400 a 600 stopni Celsjusza, a budynek drewniany – nawet jeżeli ulegnie spaleniu – to jego elementy konstrukcyjne będą dalej trwałe i pozostaną w takim samym ułożeniu geometrycznym.

Spółka Polskie Domy Drewniane planuje w tym roku rozpoczęcie czterech pilotażowych inwestycji mieszkaniowych, m.in. w Choroszczy i Łodzi. W sumie ma powstać 140 lokali o łącznej powierzchni mieszkalnej wynoszącej prawie 9,5 tys. mkw. Z kolei długoterminowa strategia spółki zakłada wybudowanie w ciągu pięciu lat około 2,5 tys. lokali w budownictwie jedno- i wielorodzinnym.

Mamy również w planach dostarczenie produktów z drewna inżynieryjnego na polski rynek oraz wsparcie polskich firm, w tym deweloperów, którzy być może będą się borykali przez najbliższe kilka kwartałów z płynnością finansową – zakłada Tomasz Szlązak. Spółka Polskie Domy Drewniane mogłaby wejść w proces inwestycyjny jako inwestor zastępczy na rzecz tych deweloperów, którzy są zainteresowani technologią drewnianą.

Źródło: newseria.pl

Czy koronawirus przyspieszy trend innowacji?

Posted Posted in Edukacja, Ekoinnowacje, Ekorozwój, Innowacje, Przemysł

Wydaje się, że w dobie pandemii koronawirusa sprawy klimatu i środowiska zeszły na dalszy plan. Otóż nic bardziej mylnego. Eksperci wskazują, że pandemia koronawirusa ma pozytywny wpływ na stan środowiska. Zamykanie przedsiębiorstw, ograniczenia w transporcie czy spowolnienie aktywności gospodarczej już przyczyniły się do poprawy jakości powietrza, widocznej nawet na zdjęciach satelitarnych NASA – publikowanych w większości mediów na całym świecie. Wpływ pandemii koronawirusa na stan środowiska można zatem uznać za pozytywny.

Zmniejszenie aktywności gospodarczej, transportu lotniczego i samochodowego znacząco zmniejszyło presję działalności człowieka na środowisko przyrodnicze. Wszędzie tam, gdzie ogłoszono kwarantannę czy ograniczenia dla działalności ludzi, zmniejsza się wielkość emisji do środowiska, poprawia się stan jakości powietrza i wody. Jednak musimy mieć świadomość, że to jest wpływ krótkotrwały.

Sytuacja jest bezprecedensowa. Jakby zagrożeń dla świata było mało, może nas czekać jedna z najgorszych susz w historii Polski. Naukowcy ostrzegają, że może być to najgorsza susza od lat, a jej konsekwencje mogą okazać się równie dalekosiężne jak pandemii koronawirusa.

Zmiany klimatyczne i zagrożenia środowiskowe

Zmiany klimatyczne, zagrożenia środowiskowe, z jakimi mamy do czynienia w ostatnich latach, stwarzają potrzebę świadomego i racjonalnego przeciwdziałania tym procesom.

Znajduje to odzwierciedlenie w wielu działaniach podejmowanych przez przedsiębiorstwa, które zmierzają do zahamowania narastającej degradacji środowiska.

Działania te dotyczą nie tylko kreowania rozwiązań ekologicznych czy decyzji o charakterze organizacyjnym, ale przede wszystkim na stwarzaniu innowacyjnych rozwiązań technicznych i technologicznych oraz kształtowanie świadomości ekologicznej pracowników i otoczenia danego przedsiębiorstwa.

Edukacja, ekorozwój, świadomość ekologiczna przedsiębiorców

Wydaje się, że idea zrównoważonego rozwoju i zagadnienia związane z ochroną środowiska w coraz większym stopniu wpływają na podejmowanie działalności gospodarczej i jej dalsze funkcjonowanie.

Na przestrzeni ostatnich lat, zauważalny jest wzrost znaczenia problematyki ochrony środowiska i efektywnego wykorzystywania zasobów naturalnych przez podmioty gospodarcze, w szczególności przedsiębiorstwa meblarskie z sektora MSP.

Nie mniej jednak poziom świadomości ekologicznej rodzimych przedsiębiorstw jest stosunkowo niski. Przedsiębiorcy nie odczuwają nakazu ani konieczności do zdiagnozowania, jaki wpływ ma prowadzona przez nich działalność gospodarcza na środowisko naturalne. Niski poziom świadomości ekologicznej wynika przede wszystkim z niewystarczającej wiedzy na ten temat.

Wielu przedsiębiorcom wydaje się, że o stan środowiska powinno dbać państwo, że powinno przeznaczać na to znaczne kwoty, a branży po prostu te subwencje się należą. Tymczasem skuteczna ochrona środowiska naturalnego wymaga nie tylko wsparcia ze strony państwa, ale przede wszystkim indywidualnego zaangażowania każdego z nas, a przede wszystkim odpowiedniej wiedzy.

Dlatego przedsiębiorstwa realizując swoje strategie długoterminowe coraz częściej powinny brać pod uwagę nie tylko uwarunkowania ekonomiczne, ale czynniki środowiskowe. Wynika to z faktu zmniejszania się zasobów naturalnych i wzrastającego zanieczyszczenia środowiska na skutek prowadzenia przez nich działalności gospodarczej.

Ekoinnowacje czynnikiem zwiększającym konkurencyjność firm

Niewątpliwie znaczący wzrost zainteresowania ekoinnowacjami nastąpił w okresie ostatnich dziesięciu lat. Przyczyniło się to do zwiększenia konkurencyjności i pozycji wielu firm w globalnym rynku. Niestety nadal jest to tylko niewielki procent przedsiębiorstw rozwijających swoje biznesy w Polsce.

Na domiar złego, sytuacja na globalnym rynku związana z pandemią koronawirusa spowodowała spowolnienie, wręcz zahamowanie wielu inwestycji. Zyskało na tym środowisko, a jego znaczenie w odbudowie ekosystemów wzrosło.

Znaczenie aspektów ochrony środowiska będzie wzrastać, a spełnianie wymogów ochrony środowiska stanie się coraz bardziej kosztowne. Dlatego przedsiębiorstwa w przyjętych strategiach swojego działania, powinny uwzględniać problematykę środowiskową.

Wynika to z faktu, że utrzymanie się na konkurencyjnym rynku w dużej mierze zależeć będzie od wywiązywania się z obowiązków w zakresie ochrony środowiska, od podejmowanej przez przedsiębiorstwa działalności prośrodowiskowej m.in. poprzez zastosowanie nowych, ekoinnowacyjnych rozwiązań.

Konsument żąda, konsument wymaga

Bardzo istotny z punktu widzenia zachodzących w rynku zmian jest konsument. Konsument jest dziś bardziej świadom różnego rodzaju zagrożeń środowiskowych i bardziej wymagający, żąda produktów zorientowanych na ekologię.

Klient coraz częściej zastanawia się nad sposobem produkcji i pochodzeniem kupowanych przez siebie produktów. W ten sposób nadaje kierunek rozwojowi przedsiębiorstw, które chcąc zaspokoić rosnące oczekiwania klientów, muszą dostosować wewnętrzne metody zarządzania i produkcji.

Z całą pewnością, to klient ma bezpośredni wpływ na wzrost świadomości ekologicznej przedsiębiorców i kształtuje model produktu na miarę swoich oczekiwań. Przekłada się to również na stosowanie materiałów ekologicznych i przyjaznych dla środowiska i człowieka technologii w produkcji.

Trendy prośrodowiskowe

W dobie znacznego zanieczyszczenia środowiska coraz bardziej zauważalny jest wzrost zapotrzebowania na technologie przyjazne środowisku czy produkty ekologiczne. Stosowanie odpowiednich technologii produkcji, które spełniają określone normy techniczne i ekologiczne wpływa na ich jakość oraz poszukiwanie przez przedsiębiorstwa nowych, innowacyjnych rozwiązań, co w dłuższej perspektywie przyczynić się może do wzrostu ich konkurencyjności.

Wielu przedsiębiorców stosuje zabiegi marketingowe, kreując pośród opinii publicznej wizerunek firmy proekologicznej. I dobrze, bowiem proekologiczny wizerunek ma też coraz większe znaczenie w postrzeganiu marki. Firmy mają dziś coraz większą świadomość, że biznes deklarujący przejście na gospodarowanie w modelu ekorozwoju jest lepiej oceniany przez rynek i może liczyć na wyższe zyski. Tylko, co z tego wynika?

Większość przedsiębiorców uważa, że żyje ekologicznie. Rozumieją, że ich codzienne działania mają realny wpływ na środowisko, jednak działania te w tym zakresie sprowadzają się do tych najbardziej podstawowych, przede wszystkim o podłożu ekonomicznym.

Tymczasem poszerzenie wiedzy z zakresu ochrony środowiska, zrozumienie nieoczywistych zależności pomiędzy wyborami inwestycyjnymi i ich znaczeniem dla środowiska oraz wprowadzanie w życie odpowiednich nawyków, to kluczowe wyzwania, z jakimi muszą zmierzyć się dziś przedsiębiorcy.

Świadomość ekologiczna

W warunkach gospodarki rynkowej oraz realizacji założeń zrównoważonego rozwoju coraz większego znaczenia dla wzrostu konkurencyjności przedsiębiorstw nabiera świadomość ekologiczna, której kształtowanie uzależnione jest od poziomu wiedzy ekologicznej przedsiębiorców.

Problemy ekologiczne stanowią istotne zagadnienie odnoszące się do jakości życia człowieka i jego egzystencji. Zwiększanie środków finansowych na ochronę środowiska jest tak samo istotne, jak kształtowanie świadomości ekologicznej i edukację, która może pozwolić na stworzenie poczucia ładu i bezpieczeństwa w przyszłości oraz spójnego działania podmiotów gospodarczych w ramach idei zrównoważonego rozwoju.

Wzrost podejmowanych inicjatyw środowiskowych w rozwoju przedsiębiorstw powoduje, że coraz częściej uwzględniają one aspekty ekologiczne jako czynnika wpływającego na realizację bardziej przyjaznego postrzegania na rynku a nie rzeczywistych potrzeb środowiskowych.

Rola MŚP w oddziaływaniu na środowisko

Małe i średnie przedsiębiorstwa wywierają istotny wpływ na stan środowiska naturalnego. Dlatego powinny kierować się dążeniem do jego zachowania i poprawy, co wpływać będzie na dobrobyt społeczny, który osiągnąć można tylko przez zrównoważony rozwój.

Przedsiębiorstwa, które nastawione są tylko na wypracowanie zysku i zaspokajanie potrzeb społeczeństwa poprzez masową produkcję, jeżeli chcą pozostać konkurencyjnymi muszą racjonalnie wykorzystywać zasoby oraz uświadamiać społeczeństwu, jak ważne jest prośrodowiskowe podejście.

Bloomberg nie pozostawia złudzeń. Polska spada w rankingu innowacyjności

Posted Posted in Edukacja, Ekoinnowacje, Ekorozwój, Innowacje, Przemysł, Przemysł 4.0

Indeks innowacyjności Polski w ostatnich latach zaliczył spadek. Wyprzedzili nas w rankingu m.in. Czesi i Słoweńcy. Produktywność, poziom inwestycji w badania i rozwój czy liczba patentów to elementy, w których odstajemy od czołowych gospodarek.

Jedną z osi gospodarczej części kampanii prezydenckiej są inwestycje. Obóz opozycyjny zarzuca rządowi i prezydentowi to, że żadne z zapowiadanych wielkich inwestycji nie zostały zrealizowane. Druga strona tłumaczy to potrzebą czasu i wylicza, że w trakcie jest np. budowa Centralnego Portu Komunikacyjnego czy Przekop Mierzei Wiślanej.

Niezależnie od tego jak oceniamy szybkość i rodzaj inwestycji, twarde dane pokazują, że pod względem innowacyjności (inwestycji np. w nowe technologie) ostatnie ponad 4 lata zmarnowaliśmy. Wyliczany przez Bloomberga indeks innowacyjności Polski od roku 2015 stracił na wartości. To oznacza, że cofnęliśmy się pod tym względem w rozwoju.

Indeks obecnie jest na poziomie niecałych 70 pkt., a jeszcze w 2015 roku sięgał 73,7 pkt. W nieco ponad 4 lata zanotował spadek o 5% wynika z danych uzyskanych dzięki Bloomberg Finance Lab w Akademii Leona Koźmińskiego. W tym samym czasie do przodu wyskoczyła np. Szwajcaria, Holandia czy Chiny. Zyskały np. Litwa i Węgry.

Tylko w ubiegłym roku spadliśmy w rankingu Bloomberga o trzy pozycje i w tej chwili jesteśmy na 25 miejscu. Tym samym wyprzedziła nas Islandia, Czechy oraz Słowenia, której udało się awansować m.in. naszym kosztem aż o dziesięć oczek (z 31. na 21. miejsce).

Z jednej strony można narzekać, że przed nami jest wiele krajów teoretycznie zbliżonych rozwojem, ale też wyprzedzamy ciągle np. Rosję, Węgry, a także Hiszpanię.

Pozycja Polski w rankingu Bloomberga 2020

W tegorocznym rankingu agencji Bloomberg najbardziej innowacyjnych gospodarek świata sklasyfikowanych zostało 60 krajów. Na podium kolejno znalazły się: Niemcy, Korea Południowa i Singapur.

Polska w tegorocznej edycji zajęła 25 lokatę tuż przed Czechami i Islandią. W ubiegłym roku znaleźliśmy się na 22 miejscu. A więc zaliczyliśmy spadek o 3 miejsca.

Skąd takie a nie inne wartości indeksu innowacyjności? Otóż Bloomberg bierze pod uwagę w wyliczeniach siedem wskaźników, określających m.in. wydatki na badania i rozwój, liczbę rejestrowanych patentów, zdolności produkcyjne i koncentrację spółek zaawansowanych technologicznie. Na ich podstawie powstaje zbiorcza ocena.

Pozycję Polski w rankingu Bloomberga można różnie oceniać. Nasza ocena spadła, a pewnie nasz potencjał jest większy od wielu krajów regionu. A jednocześnie 22 pozycja na świecie wydaje się być mimo wszystko całkiem niezła.

Tak jak w przypadku każdego rankingu, trzeba zwrócić uwagę na zmienne składające się na wysoką lub niską pozycję – podkreśla dr Szymon Wierciński, ekspert w dziedzinie strategii cyfrowej innowacji z Akademii Leona Koźmińskiego (ALK).

Ekspert zauważa, że dwa kraje, które są w czołówce zestawienia, całkowicie różnią się pod względem swojej innowacyjności. Korea Południowa konsekwentnie realizuje własną strategię polegającą na rozwoju gałęzi przemysłów związanych z high-tech, zaś niemiecka gospodarka bazuje dalej na mieszance biznesów budowanych od dziesięcioleci, w których inwestuje ogromne środki w badania i rozwój.

Bolączki polskiej innowacyjności

Zmienne, takie jak produktywność, poziom inwestycji w badania i rozwój, liczba patentów i naukowców zajmujących się badaniami, to są elementy, w których Polska odstaje od czołowych gospodarek świata – ocenia Wierciński.

Jeśli zdefiniujemy innowację jako pomysł lub patent, który następnie jest komercjalizowany i przynosi korzyści ekonomiczne w postaci zwiększonych przychodów lub obniżonych kosztów, to sytuacja w Polsce nie wygląda bardzo korzystnie.

Nawiązuje przy tym choćby do małego udziału rodzimych firm technologicznych i start-upów w globalnym rynku funduszy finansujących innowacyjne rozwiązania. Zaznacza, że mamy jaskółki w postaci firm, którym udało się wyjść poza granice Polski, ale to wciąż nieliczne przypadki w świecie zaawansowanych technologii.

Podobne wnioski płyną z opublikowanego niedawno raportu Komisji Europejskiej, z którego wynika, że w Polsce 60% firm charakteryzuje się bardzo niskim poziomem cyfryzacji, a jedynie 11% to przedsiębiorstwa w wysokim stopniu ucyfrowione. Średnia unijna to 26%.

Co ciekawe, z tych samych badań wynika, że 15 proc. ludności naszego kraju nie korzysta jeszcze z internetu, a niemal połowa społeczeństwa wciąż nie posiada podstawowych umiejętności cyfrowych, czym odstajemy od Zachodu.

Inwestycje widoczne są często po wielu latach…

Statystyki Bloomberga nie są na korzyść partii rządzącej. Pytanie tylko, na ile to jej wina, bo efekty inwestycji widoczne są często po wielu latach, a w przypadku innowacji – tylko część kończy się sukcesem.

Nie mówimy przecież o projektach centralnych – takich jak np. polski samochód elektryczny – tylko o systemowych rozwiązaniach, które mogą w dłuższym terminie sprawić, że więcej przedsiębiorców będzie mogło i chciało zająć się innowacją.

Sugeruje, że aby taki system funkcjonował prawidłowo, potrzeba w nim talentów, zasobów oraz, przede wszystkim, infrastruktury, która nie będzie zniechęcać do takich działań.

Za nami innowacje związane z upowszechnieniem internetu w latach 90. czy adaptacja urządzeń mobilnych i bezprzewodowych w latach 2010. A przed nami aktualnie kolejny etap tej ewolucji, która spowoduje w końcu połączenie świata online i offline.

W najbliższej dekadzie pojawi się mnóstwo nowych innowacyjnych produktów i usług, z których dzisiaj jeszcze nie korzystamy lub nie wiemy o tym, że za chwilę będą dla nas niezbędne. Od tego, czy wykorzystamy tę szansę, w dużej mierze zależeć będzie nasza pozycja w rankingu w dłuższej perspektywie – ocenia ekspert ALK.

Jaka jest pozycja Polski pośród innych państw OECD

Polska na tle innych państw OECD wygląda mało innowacyjnie. W zależności od sposobu oceny innowacyjności (np. struktura udziału wydatków na badania i rozwój w PKB; liczba patentów na 1 mln mieszkańców; udział eksportu High-Tech w całym eksporcie) Polska zajmuje oddalone miejsca.

Co może być tego powodem? Eksperci wskazali czynniki, które ograniczają dynamiczny wzrost innowacyjności polskiej gospodarki.

Innowacyjność, ze względu na swoją specyfikę i charakterystykę wiąże się z dużym ryzykiem i często – wysokimi kosztami nie tylko badań rozwojowych, ale także samego wejścia na rynek. Z tego też powodu tak ważne jest opracowanie i skuteczne wdrożenie systemu wsparcia, który byłby zachęta dla firm i przedsiębiorców, aby więcej inwestowali w badania i rozwój.

Nie ma jednego uniwersalnego mechanizmu, który sprawdziłby się we wszystkich krajach na świecie. Trzeba tworzyć odpowiednie otoczenie prawne i regulacyjne w oparciu o posiadane już struktury i indywidualny potencjał danego państwa – podkreślają eksperci.

Zwiększanie środków na B&R nie rozwiązuje jeszcze sprawy. Potrzebna jest zmiana regulacji, poprawa funkcjonowania instytucji wspierających innowacyjność. Problemem jest także niskie zaufanie społeczne w Polsce, i to zarówno interpersonalne, jak i do instytucji.

Z barier, które ograniczają pełne wykorzystanie potencjału innowacyjności w Polsce, eksperci wymieniają m.in. obowiązujące prawo upadłościowe (większość innowacji się nie udaje, obarczone są one wysokim ryzykiem, stąd procedury i mechanizmy wyjścia z inwestycji są tak ważne); egzekucja zobowiązań, itp.

Kluczowe jest wdrożenie regulacji, które sprawią, że lepiej być innowacyjnym, niż nie. Mogą to być zarówno zwolnienia podatkowe (dla mniejszych podmiotów), jak i polityka grantowa (większe start-upy).

Ważna jest jednak przede wszystkim przejrzysta i spójna strategia w zakresie współpracy firm z uczelniami, z administracją publiczną, z innymi przedsiębiorcami.

Współpraca w Polsce miedzy firmami i uczelniami jest bardzo ograniczona, mało projektów badawczo-rozwojowych wspólnie jest realizowanych – alarmują eksperci.

Oddzielną kwestią pozostaje rola państwa-ustawodawcy przy wsparciu innowacyjności (regulacje, dotacje, wsparcie finansowe), jak i państwa-właściciela największych spółek (kreacja innowacyjności przy największych podmiotach gospodarczych).

Przy rozwoju innowacyjności obecność państwa jest konieczna, chociaż sposób jak miałoby to wyglądać jest bardzo zróżnicowany na świecie. Pytaniem otwartym pozostaje, czy iść ścieżką Stanów Zjednoczonych i tworzyć lokalną “Dolinę Krzemową”, czy może drogą Niemiec i stawiać na innowacje skupione przy dużych koncernach.

Źródło: money.pl

Jak Europa planuje wrócić do normalnej pracy biurowej po Covid-19

Posted Posted in Ekorozwój

Po kwarantannie wszystko wróci do normy (lub jak będzie wyglądać nowa rzeczywistość). Obowiązkowe przepisy dotyczące przebywania w domu zostaną uchylone, a niektóre inne ograniczenia zostaną zniesione, co spowoduje powrót do regularnej pracy wielu pracowników w całej Europie.

Dlatego bardzo ważne jest, aby firmy przygotowały odpowiednie plany przywrócenia życia w biurze. Te plany powrotu do pracy muszą zapewniać zachęty i bezpieczeństwo pracownikom, a także rentowność przedsiębiorstw. Niezastosowanie się do tego może okazać się niebezpieczne dla zdrowia pracowników i samego przedsiębiorstwa.

Nie wszystkie firmy mogą być z zyskiem obsługiwane przez pracę zdalną, a powrót do normalności to powiew świeżości dla takich organizacji, ale jak można przejść z powrotem do życia biurowego bezpiecznym, ale produktywnym sposobom?

Sposoby powrotu do biura po kwarantannie

  • Zmiana konfiguracji biura: po wznowieniu pracy firmy nadal muszą przestrzegać zasad dystansu społecznego i higieny, które powstały podczas pandemii. Środowisko pracy musi zostać ponownie skonfigurowane i dostosowane do nowej rzeczywistości. Organizacja powierzchni biurowych będzie wymagać restrukturyzacji.

Firmy mogą rozważyć użycie przezroczystych przepierzeń do oddzielenia biurek. Ponadto oddzielenie wejść od wyjść w miejscach pracy w celu utrzymania istniejących przepisów dotyczących dystansu społecznego znacznie przyczyni się do zapewnienia bezpieczeństwa pracowników i klientów.

  • Zapewnij właściwe zarządzanie liczbą pracowników: przy obowiązujących przepisach dotyczących „odległości 6 stóp” normalne czynności biurowe nie będą takie, jak przed Covid-19. Większość miejsc pracy nie pomieści wszystkich swoich pracowników jednocześnie. Rozsądnie jest stworzyć skuteczne rozwiązanie dotyczące rotacji dni pracy pracowników.

Upewnij się, że rotacja jest wykonywana w taki sposób, że każde ramię firmy jest nadal efektywnie uruchomione, a dystans pracowników jest nadal kontrolowany. Rotacja ograniczy ryzyko rozprzestrzeniania się wirusów w miejscu pracy, ponieważ im więcej pracowników jest w biurze, tym większe są szanse zarażenia.

Oznacza to, że w biurach będzie musiało być wiele zmian. Pracownicy muszą zawsze być świadomi zmian, aby nie zakłócać działalności biznesowej. Zarządzanie liczbą pracowników może oznaczać, że niektórzy pracownicy będą musieli stracić swoją obecną pracę i będą musieli znaleźć gdzie indziej.

  • Kontynuuj pracę zdalną: po zakończeniu ograniczeń zaleca się uważne rozważenie każdego stanowiska i zdecydowanie, czy niektóre działania mogą być wykonywane zdalnie, przynajmniej przez kilka miesięcy. Niektóre firmy wolą utrzymać pracę zdalną ze względów ekonomicznych, podczas gdy inne mogą być zmuszone pracować zdalnie, szczególnie jeśli znajdują się w obszarach wysokiego zagrożenia lub jeśli pracownik nagle zaraża się wirusem.

Po dokładnym rozważeniu prace, które można wykonać zdalnie, powinny pozostać takie przez pewien czas, ponieważ przechodzenie między pracą centralną a pracą zdalną może mieć poważne konsekwencje dla firmy. Dlatego wskazane jest pozostawienie obu opcji otwartych na wypadek nieprzewidzianych zdarzeń. Dobry system komunikacji będzie bardzo korzystny dla utrzymania płynności działania firm w tej sytuacji.

  • Przywróć motywację w miejscu pracy: wiele rzeczy uległo zmianie, gdy świat został dotknięty wirusem. Z uwagi na fakt, że wielu pracowników przebywało poza miejscem pracy od dłuższego czasu, wznowienie pracy biurowej może być nieco niepokojące. Również pracownicy mogą już nigdy nie zobaczyć niektórych swoich kolegów.

Ważne jest, aby liderzy biznesu utrzymywali atmosferę pozytywności w środowisku pracy, aby zapewnić maksymalną wydajność. Kierownictwo musi zwracać uwagę na obawy pracowników w delikatny sposób, szczególnie w tym okresie. Firmy muszą być bardziej ludzkie niż kiedykolwiek wcześniej w kontaktach z członkami zespołu, aby uzyskać od nich jak najwięcej.

Możliwe odskocznie

Sytuacja Covid-19 pomogła wielu firmom ustalić bardziej produktywne procesy pracy, a także przemyśleć ich ważność. W przypadku firm, gdzie większość pracowników może pracować zdalnie, może to pomóc w obniżeniu kosztów pozyskania dużych powierzchni biurowych i innej infrastruktury.

Kolejną rzeczą, która wywołała pandemię, było zmuszenie firm do lepszej komunikacji między pracownikami a zarządem. Znaczenie efektywnej komunikacji w pracy zostało docenione przez wielu liderów biznesu i mądrze jest nie rozluźniać jej po Covid-19. W wyniku kwarantanny wiele organizacji komunikowało się ze swoimi pracownikami znacznie częściej w ciągu ostatnich kilku miesięcy niż przed kwarantanną. Utrzymanie otwartych linii komunikacyjnych między kierownictwem a personelem zapewni większą wydajność.

Pozytywne praktyki zdrowotne zostały również wzmocnione w wielu przedsiębiorstwach w wyniku pandemii.

Jak uniknąć stresu po kwarantannie

Powrót do normalnej pracy biurowej może być bardzo stresujący, jeśli nie zostanie zachowana ostrożność. Sekretem powrotu do normalnej pracy w bezstresowy sposób jest posiadanie skutecznych krótko- i długoterminowych planów dotyczących bezpieczeństwa pracowników i wydajności organizacji. W ciągu ostatnich kilku miesięcy nauczyliśmy się wielu rzeczy i pojawiły się nowe sposoby działania. Organizacje powinny uwzględnić zdobyte doświadczenia w swoich planach powrotu do pracy.

Czy praca zdalna powinna zająć cały dzień?

Zdalna praca była jedyną opcją dla wielu firm od czasu pandemii, ale czy ta tendencja powinna się utrzymywać po zniesieniu ograniczeń? Czy praca zdalna powinna zastąpić pracę biurową? Pracę zdalną należy postrzegać jako opcję, a nie zasadę.

Dlaczego praca w biurze może być bardziej produktywna?

Istnieje wiele powodów, dla których bardziej opłacalna może być praca w biurze niż praca zdalna. Jednym z takich powodów jest poczucie wspólnoty. Praca w przestrzeni biurowej stwarza atmosferę koleżeństwa i bardzo przyczynia się do tego, aby kultura pracy organizacji pozostała zakorzeniona w pracownikach. Kiedy członkowie drużyny komunikują się tylko za pośrednictwem rozmów wideo lub czatu, tłumi to kulturę pracy i poczucie wspólnoty w wyniku fizycznego przebywania w tym samym miejscu również zostaje utracone.

Więcej zakłóceń działa zdalnie niż praca w środowisku biurowym. Z tego powodu praca, która powinna zająć dwie godziny w biurze bez zakłóceń, może zająć znacznie ponad pięć godzin, jeśli zostanie wykonana w domu z powodu różnych zakłóceń i braku nadzoru. W przypadku wielu pracowników, którzy mogą pracować wydajnie bez nadzoru, praca zdalna może nie być aż tak złą rzeczą, ale co z tymi, którzy muszą być ściśle monitorowani, zanim będą w stanie to zrobić?

Innym powodem, dla którego praca w biurze jest bardziej opłacalna niż praca zdalna, jest łatwiejsze zarządzanie pracą i lepsza ocena wydajności pracowników. Pracownicy mogą również być bardziej odpowiedzialni, jeśli pracują w biurze. Z drugiej strony praca zdalna może nie być tak łatwa w zarządzaniu, ponieważ wiele tradycyjnych strategii zarządzania nie współpracuje ze zdalnym zespołem. Trudniej jest pociągać do odpowiedzialności pracowników zdalnych.

Kwestie bezpieczeństwa są poważnym problemem, jeśli chodzi o pracę zdalną. Kradzież sprzętu firmowego i poufnych danych jest dużym źródłem zmartwień. Bardziej opłacalne może być przechowywanie poufnych informacji i sprzętu w ramach budynku biurowego, w którym są one stosunkowo bezpieczne od kradzieży fizyczną i włamaniem do Internetu.

Wniosek

Powrót do pracy w zwykłym środowisku biurowym jest absolutnie niezbędny, a fakt, że praca zdalna pomogła zarządzać niektórymi sprawami podczas kwarantanny, nie powinna oznaczać, że zwykła praca biurowa zostanie wykluczoną. Praca zdalna powinna być postrzegana jako opcja w prowadzeniu firmy, a nie zastępowanie zwykłej pracy biurowej.

Materiał przygotowany przez Jobsora.com Team

Przedsiębiorstwa w dobie pandemii koronawirusa

Posted Posted in Przemysł, Przemysł 4.0

Niepokojące dane sprawiły, że większość ekspertów spodziewa się spowolnienia.

Komisja Europejska jeszcze w lecie roku ubiegłego prognozowała wzrost PKB na poziomie 4,4% w 2019 r. i 3,6 w następnym.

Niedawno zrewidowała je do 4,1% w 2019 r. oraz 3,3% w 2020 r. Z kolei według OECD wzrost gospodarczy spowolni do 3% w r. 2021.

Spowolnienie wzrostu gospodarczego wpłynie na większość firm z sektora MŚP.

Najbardziej niepokojące są dane o spadku inwestycji, które są konieczne do zachowania konkurencyjności przedsiębiorstw.

Na razie spowolnienie przebiega powoli, dlatego firmy powinny przygotować się na spadek koniunktury.

Kolejnym wyzwaniem jest systematycznie pogarszająca się kondycja finansowa firm z sektora MŚP.

Nastroje pośród przedsiębiorców

Jak wynika z badania Diners Club Polska, co czwarty przedsiębiorca spodziewa się pogorszenia w r. 2020.

Niestety, spada także odsetek firm, które liczą na poprawę.

Gorsza kondycja finansowa nie wróży najlepiej i jest kolejnym elementem, który dodatkowo utrudni rozwój firm z sektora MŚP.

Przedsiębiorcy będą musieli zmierzyć się ze spadkiem wpływów oraz wzrostem kosztów, powodowanych między innymi sytuacją na rynku pracy, słabszą koniunkturą oraz inflacją.

Pozytywnym sygnałem jest jednak to, że część przedsiębiorców przewiduje pogorszenie z odpowiednim wyprzedzeniem, co może pozwolić im zminimalizować negatywne skutki trudniejszego okresu.

Gorsza kondycja finansowa firm i w konsekwencji problemy z płynnością mogą się przenieść także na partnerów biznesowych.

W tej sytuacji większość obserwatorów zajmie się narzekaniem.

My jednak nie traćmy czasu. Poszukajmy szans biznesowych. Zastanówmy się, jakie efekty może przynieść podwyżka płacy minimalnej.

Wydaje się, że odpowiedź jest prosta. Otóż konieczność wzrostu wynagrodzeń i zmiana struktury zawodów sprawią, że szczególnie w branży meblarskiej, opłacalne stanie się zastąpienie człowieka przez maszynę.

Kto zatem wygra, a kto straci?

Wnioski dla przedsiębiorców są oczywiste.

Należy inwestować w rozwiązania umożliwiające zastąpienie pracy człowieka w obszarach, w których wzrost kosztów pracy będzie znaczący.

Szukać zastosowań algorytmów sztucznej inteligencji czy rozwiązań z zakresu robotyki i automatyki.

A co z bezrobociem?

Pozostaje mieć nadzieję, że maszynę zastępującą pracę pięciu robotników będzie musiało obsługiwać dziesięciu inżynierów.

A nawet jeżeli nie, to i tak największym kapitałem będzie wiedza.

Jak zatem spowolnienie gospodarcze i gorsza kondycja sektora mogą wpłynąć na zmiany na rynku pracy?

Otóż proces będzie przebiegał bardzo powoli.

W r. 2020 nadal będziemy mieć do czynienia z rynkiem pracownika, który w połączeniu z pogorszeniem kondycji finansowej oraz spowolnieniem gospodarczym, może być dla części firm bardzo trudny.

Od stycznia r. 2020 małe i średnie firmy są zobligowane także do wdrażania Pracowniczych Planów Kapitałowych, co również będzie wyzwaniem dla części przedsiębiorstw.

Najbliższy rok będzie stał także pod znakiem inwestycji. W dobie silnej konkurencji, większych kosztów pracowniczych i rosnących kosztów zewnętrznych (m.in. energii elektrycznej), w trosce o swoją pozycję na rynku firmy powinny inwestować.

Niestety inwestycje nadal są daleko na liście priorytetów dla części firm.

W obecnej sytuacji, gdzie z jednej strony rosną wszystkie koszty, a konkurencja uniemożliwia podniesie cen, przedsiębiorcy w branży meblarskiej powinni inwestować w nowoczesne technologie.

Aby utrzymać się na rynku firmy muszą produkować więcej przy takich samych nakładach lub tyle samo przy niższych kosztach.

Przemysł 4.0 kluczem do rozwoju

Kluczem jest przemysł 4.0. Potrzebę inwestycji potwierdzają badania. Jak wynika z raportu „Smart Industry Polska 2019” przygotowanego przez Siemens i Ministerstwo Technologii i Przedsiębiorczości, w 31,6% polskich MŚP z branży przemysłowej są już wdrożone innowacyjne technologie oparte na koncepcji Przemysłu 4.0., a kolejne 38,3% chce je wdrożyć w ciągu najbliższych 3 lat.

Natomiast według globalnego raportu Siemens Financial Services „Countdown to The Tipping Point for Industry 4.0”, w ciągu 9-11 lat ponad połowa producentów z sektora MŚP zaadaptuje nowe technologie i przejdzie na model Przemysłu 4.0.

W przypadku dużych firm będzie to jeszcze szybciej (5-7 lat).

Przemysł 4.0 może się niektórym wydawać wizją futurologiczną.

Jednak trzeba sobie uświadomić, że czwarta rewolucja przemysłowa już dzieje się na naszych oczach.

Warto wyciągać wnioski z poprzednich trzech rewolucji: wprowadzenia maszyn parowych, następnie elektrycznych, a w minionym wieku automatyki.

Każdą rewolucję wygrywali ci, którzy szli z duchem czasu.

Dzięki inwestowaniu w XVIII wieku w maszyny parowe wyrosły fortuny, a ci, którzy wzywali do ich niszczenia w imię obrony starego świata, stanowią tylko historyczną ciekawostkę.

Era Przemysłu 4.0 nie jest modą, która przeminie, to recepta na przeskalowanie biznesu na zupełnie inny poziom.

Oferowane rozwiązania dostarczają bowiem nowych możliwości biznesowych, takich jak ekonomicznie opłacalna produkcja krótkich serii produktów, pełna kontrola nad jakością oraz wydajnością procesów również pod względem efektywności energetycznej.

Rozwiązania Przemysłu 4.0 wdrożone kompleksowo, zupełnie odmieniające fabrykę, czy też tylko wyrywkowo stosowane do niektórych procesów sprawiają, że produkcja jest bardziej efektywna.

I to pod wieloma względami: od optymalnego wykorzystania zasobów ludzkich, przez zużycie surowców, serwisowanie maszyn, po racjonalne gospodarowanie energią.

De facto to inwestycja w oszczędności, a także możliwość zagospodarowania nisz na rynku.

Warto o tym pamiętać, zwłaszcza w dobie pandemii, spowolnienia gospodarczego i rosnącej konkurencji.

EMAS jako narzędzie wspierające innowacyjny rozwój przedsiębiorstw

Posted Posted in Ekoinnowacje, Ekorozwój, Innowacje, Przemysł

Cel nadrzędny

Ekoinnowacje koncentrują się na ograniczaniu negatywnego oddziaływania na środowisko i lepszym wykorzystywaniu zasobów przy pomocy nowych rozwiązań.

Oznacza to opracowywanie nowych produktów, technik, usług, procesów, systemów lub modeli biznesowych.

Ich nadrzędnym celem jest zapewnienie korzyści dla środowiska, na przykład poprzez obniżenie presji na środowisko, efektywne wykorzystanie zasobów naturalnych lub ograniczenie emisji zanieczyszczeń.

Z drugiej strony ekoinnowacje mogą być szansą na poprawę konkurencyjności gospodarczej.

Program działań na rzecz środowiska

W programie działań na rzecz środowiska określono poprawę współpracy i partnerstwa z organizacjami jako strategiczne podejście do osiągnięcia celów środowiskowych.

Jednym z istotnych elementów tego podejścia są dobrowolne zobowiązania.

W tym kontekście niezbędne jest zachęcanie do szerszego uczestnictwa w systemie ekozarządzania i audytu w Unii Europejskiej (EMAS) oraz rozwój inicjatyw mających na celu zachęcenie organizacji do publikowania ścisłych i niezależnie zweryfikowanych sprawozdań dotyczących efektów działalności środowiskowej lub ekorozwoju.

W komunikacie Komisji z dnia 30 kwietnia roku 2007 dotyczącym średniookresowego przeglądu szóstego wspólnotowego programu działań w zakresie środowiska naturalnego uznano, że istnieje konieczność poprawy funkcjonowania dobrowolnych instrumentów przeznaczonych dla przemysłu oraz że instrumenty te mają znaczny potencjał, jednak nie zostały w pełni rozwinięte.

Takim instrumentem jest właśnie system ekozarządzania i audytu EMAS oraz inne systemy zarządzania środowiskowego.

Co to jest EMAS?

System ekozarządzania i audytu EMAS (ang. Eco Management and Audit Scheme) to unijny instrument ochrony środowiska. Jest to narzędzie zarządzania organizacją nastawione na ochronę środowiska, oszczędność energii oraz efektywne wykorzystanie zasobów, a także swoisty know-how pozwalający firmom realizować swoje cele biznesowe z uwzględnieniem odpowiedzialności za środowiskowo. Jego stosowanie może stanowić realne wsparcie dla ekoinnowacji.

EMAS to system ekozarządzania i audytu, który został wprowadzony w życie rozporządzaniem Parlamentu Europejskiego. Jest unijnym narzędziem skierowanym do wszystkich przedsiębiorstw i instytucji, które identyfikują aspekty środowiskowe oraz opracowują i realizują plany działań pozwalające sukcesywnie ograniczyć własne, negatywne oddziaływanie na środowisko.

EMAS jest czymś w rodzaju posiadania znaku firmowego, określającego dążenie organizacji do doskonałości w zakresie ekologii i polityki prośrodowiskowej.

Zasadniczym założeniem systemu EMAS jest dostrzeżenie i wyróżnienie tych organizacji, które dobrowolnie wychodzą poza zakres podstawowych wymogów określonych przepisami prawa i stale dążą do osiągania jak najlepszych wyników prowadzonych działań prośrodowiskowych.

Przystąpienie do systemu EMAS stanowi wejście do „elitarnej grupy” tych organizacji, które traktują aspekty środowiskowe na równi z innymi elementami prowadzonej działalności, oraz w sposób ciągły dążą do poprawy i minimalizacji negatywnego oddziaływania na środowisko.

O tym, że system EMAS skutecznie wspiera ekoinnowacje najlepiej świadczą dobre przykłady z całej Unii Europejskiej zbierane i nagradzane od kilku lat przez Komisję Europejską w ramach konkursu EMAS Awards.

Od dwóch lat tematem przewodnim konkursu są skuteczne ekoinnowacje wspierające poprawę działalności środowiskowej.

Systemy zarządzania środowiskowego znane są na świecie już od kilkunastu lat

Do najbardziej popularnych należą: system zarządzania środowiskowego zgodny z wymaganiami międzynarodowej normy ISO 14001 oraz system ekozarządzania i audytu EMAS wynikający z Rozporządzenia parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1221/2009 dotyczący dobrowolnego udziału przedsiębiorstwa w systemie ekozarządzania i audytu we Wspólnocie.

Pomimo, że międzynarodowa norma ISO 14001 została opublikowana trzy lata później niż wprowadzono w życie pierwsze rozporządzenie EMAS, zainteresowanie organizacji wdrażaniem systemu zarządzania środowiskowego zgodnego z wymaganiami normy ISO 14001 jest znacznie większe niż wdrażanie unijnego systemu ekozarządzania i audytu EMAS.

Charakter

Wśród przedstawicieli biznesu i nauki pojawiają się stwierdzenia, że system zarządzania środowiskowego zgodny z wymaganiami normy ISO 14001 ma charakter międzynarodowy zatem jest bardziej powszechny.

Często pojawia się jednak stwierdzenie, że system zarządzania środowiskowego oparty o wymagania zawarte w międzynarodowej normie ISO 14001 stawia mniej rygorystyczne wymagania przed przedsiębiorstwem niż wymagania zawarte w rozporządzeniu EMAS, co może skutkować postawieniem tezy, że jest on mniej wiarygodny i przynosi mniejsze efekty ekologiczne.

Pojawiają się również opinie, że system ekozarządzania i audytu EMAS stanowi element doskonalenia systemu zarządzania środowiskowego zgodnego z wymaganiami normy ISO 14001 lub też jest kolejnym krokiem w kierunku ciągłego doskonalenia systemu zarządzania środowiskowego.

Mniejsza popularność systemu ekozarządzania i audytu EMAS wynika głównie z faktu, że w rozporządzeniu dotyczącym tego systemu zarządzania zawartych jest wiele bardziej rygorystycznych wymagań, np. zapewnienie zgodności z wymaganiami prawnymi, wymagania w zakresie wykazania efektów działalności środowiskowej czy prowadzenie otwartego dialogu ze społeczeństwem.

Polityka ekologiczna Polski

Polityka ekologiczna Polski zakłada, że szczególny nacisk położony będzie na tworzeniu warunków sprzyjających wdrażaniu systemów zarządzania środowiskowego oraz kształtowaniu postaw konsumenckich w zakresie stwarzania zapotrzebowania na wyroby i usługi wytwarzane z poszanowaniem i należytą troską o jakość środowiska i jego zasoby.

Pojawia się zatem pytanie dlaczego warto wdrożyć system ekozarządzania i audytu EMAS. S

ystem ten jest najbardziej wiarygodnym systemem zarządzania środowiskowego. Już w polityce ekologicznej państwa założono, że większy nacisk będzie położony na rozwój systemu EMAS a przedsiębiorstwa posiadające rejestrację w systemie ekozarządzania i audytu EMAS będą miały obniżone opłaty za korzystanie ze środowiska.

Założono również opracowanie perspektywicznego programu działań promocyjnych skierowanych szczególnie do sektora małych i średnich przedsiębiorstw oraz administracji samorządowej szczebla lokalnego.

System ekozarządzania i audytu EMAS jest funkcjonującym w Unii Europejskiej, umocowanym prawnie narzędziem zarządzania, przeznaczonym dla różnego typu przedsiębiorstw produkcyjnych i usługowych, instytucji finansowych, placówek naukowych, szkół, urzędów administracji publicznej itd., które dobrowolnie chcą podjąć zobowiązania na rzecz ograniczania negatywnych oddziaływań na środowisko powodowanych ich działalnością.

Dlatego system ekozarządzania i audytu EMAS może być wdrażany w każdym przedsiębiorstwie, bez względu na jego wielkość i położenie.

System ekozarządzania i audytu EMAS stanowi nowoczesną metodę zarządzania, ukierunkowaną na osiąganie celów biznesowych i ochronę środowiska.

Niewątpliwie, wdrożenie systemu ekozarządzania i audytu oraz rejestracja w systemie EMAS, daje możliwość znalezienia się w elitarnej grupie przedsiębiorstw, postrzeganych (zarówno w Polsce, jak i na całym świecie) jako przedsiębiorstwa proekologiczne, działające w zgodzie z prawem, w sposób efektywny, wiarygodny i przejrzysty.

Technologia pozwala widzieć więcej

Posted Posted in Przemysł, Przemysł 4.0

Inicjowanie stabilności standardów

Wdrożenie sprawnie działającego i przynoszącego dobre rezultaty systemu doskonałości produkcyjnej wymaga na samym początku jedynie dokładnych danych na temat przyczyn zatrzymania linii produkcyjnej i niemałego wysiłku wszystkich pracowników.

Jednak wraz z rozwojem systemu i osiąganiem coraz lepszych rezultatów, zapotrzebowanie na nowe rozwiązania technologiczne staje się coraz większe.

Bez nich nie jesteśmy w stanie zazwyczaj ponownie znacząco poprawić wyników.

Większość systemów doskonałości produkcyjnej skupia się na rozwoju pracowników, w szczególności operatorów. Wiedza na temat pracy maszyny jak i rozwiązywania problemów wzrasta z biegiem czasu co ma związek z powstaniem szeregu nowych standardów. Jednocześnie pojawia się też wyzwanie związane z wdrażaniem nowych pracowników.

Co zatem zrobić, żeby nowy operator nie musiał przyuczać się do swojego stanowiska pracy przez dwa lata, a w maksymalnie krótkim czasie osiągnął wyniki porównywalne do swoich doświadczonych kolegów?

Problemy, które często obecne są standardem, takie jak nieplanowane zatrzymania, awarie, przestają praktycznie istnieć.

Chcąc dalej kontynuować poprawę wyników należy skupić się na innych rodzajach strat, często mniej widocznych i nie tak łatwych do przeanalizowania jak standardowe problemy z maszyną.

Istnieje wiele rozwiązań, które mogą wspomóc przedsiębiorstwo w takich sytuacjach:

  • zautomatyzowany system zarządzania standardami i dokumentacją,
  • szereg rozwiązań Internet of Things,
  • system analizujący wykorzystanie mediów.

Przytłaczające standardy

Wraz z rozwojem wiedzy pracowników, konieczne staje się sformalizowanie jej w postaci standardów.

Mogą one powstawać w formie instrukcji (lekcji jedno punktowej/stronicowej) czy też szeregu innych dokumentów.

Ma to na celu wykorzystanie raz zdefiniowanych rozwiązań oraz szybką analizę przyczyn powstawania problemów.

Skupiamy się na weryfikacji czy wszystkie standardy są przestrzegane, zamiast przeprowadzania powtórnej, dogłębnej, czasochłonnej analizy technicznej.

Szczególnie istotna jest możliwość sprawnego wykorzystania standardów, które są wykonywane rzadko, np. przeprowadzenia wymiany części maszyny, która jest przewidziana raz na kilka lat czy też rozwiązania problemu/awarii która występuje rzadko.

Często można spotkać się z powiedzeniem: „Problem nie jest rozwiązany dopóki nie powstanie eliminujący go standard”.

Natomiast podążając zgodnie z powyższym stwierdzeniem w pewnym momencie stajemy przed wyzwaniem sprawnego wykorzystania całej wiedzy.

Zbierając wszystkie standardy, rozwiązania w jednym miejscu możemy stworzyć wręcz księgi dla każdej maszyny, kończy się to zniechęceniem operatorów czy też techników do ich wykorzystywania (z uwagi na czasochłonne i nieskuteczne poszukiwania).

Porządkujący system

Z pomocą przychodzą nam tutaj systemy IT. Istnieje możliwość stworzenia interaktywnej bazy danych, która będzie zawierała wszystkie łatwe do wyszukania i przeglądania standardy.

Dodatkowo, powiązany z systemem zbierania danych z maszyny, w przypadku nieplanowanego postoju, system sam będzie w stanie zarekomendować, które standardy należy zweryfikować i w jakiej kolejności.

Ponadto cały proces związany czy to z wykonywaniem przeglądów maszyny, czy też działem zespołów utrzymania ruchu może być w dużej mierze zautomatyzowany.

Listy działań byłyby generowane automatycznie i dostarczane do osób, które dane zadania miałyby wykonać.

Wdrożenie takiego systemu, z uwagi na brak osób, które mogłyby zasilić je swoją wiedzą często jest odkładane w czasie.

Dopiero szereg problemów i strat wygenerowanych przez nieprzestrzeganie standardów czy też problem z dotarciem do nich, przymusza przedsiębiorstwo do inwestycji.

Istotne jest, aby przy wdrażaniu danego systemu, przedstawiciele produkcji czynnie brali udział w pracach projektowych i zainwestowali swój czas w poprawną konfigurację systemu.

Zarazem system powinien powstać z myślą o szybkim wdrożeniu nowych pracowników.

Zastosowanie odpowiednich rozwiązań

Rozwiązania z IOT mogą znacząco wpłynąć na wyniki przedsiębiorstwa.

Na bazie sygnałów z czujników, oprogramowanie oszacuje (z założonym prawdopodobieństwem) wystąpienie zdarzenia (np. nieplanowanego zatrzymania) w najbliższych kilku minutach, zdefiniuje jakość finalną produktu na bazie aktualnych wartości parametrów procesowych ze znaczącym wyprzedzeniem zakończenia procesu, wspomoże wdrożenie Predictive Mainentance czy też umożliwia automatyczną kalibrację czujników i wykrywanie uszkodzonych.

Każde z wymienionych rozwiązań wymaga tylko trzech elementów:

  • dostępu do sygnału z czujników,
  • historycznych danych z czujników skorelowanych z pracą maszyny, jakością towaru gotowego oraz planowanymi i nieplanowanymi zatrzymaniami (na ich bazie sieć neuronowa uczy się). Najlepiej jeśli są to dane z kilku miesięcy.
  • Oprogramowania (często stworzonego na bazie sieci neuronowych), które przeanalizuje dane i wygeneruje informację dla użytkownika.

Każda linia produkcyjna składa się z szeregu czujników, które wysyłają sygnały do komputera. Jednakże użytkownicy (dział produkcyjny, techniczny, inżynieryjny) zazwyczaj śledzą jedynie kilka kluczowych parametrów. Większość danych wykorzystywana jest przez oprogramowanie maszyny w celu zapewnienia jej płynnej pracy.

Często w celu zaimplementowania rozwiązań IOT nie jest konieczne dodawanie czujników lub jest, ale w znikomej ilości, dzięki czemu samo wdrożenie jest stosunkowo nisko kosztowe i szybko się zwraca.

Głównymi problemami napotykanymi przy wdrażaniu rozwiązań są:

  • stare maszyny pracujące na niedostępnych na rynku niestandardowych PLC,
  • wewnętrzne standardy cyberbezpieczeństwa (np. brak zgody na „wpięcie” się w maszynę w celu pobrania sygnałów),
  • brak zgody producentów maszyn na jakiekolwiek modyfikacje (utrata gwarancji),
  • brak osób w fabryce które są w stanie zrozumieć sposób działania przyszłego systemu i korzyści z niego płynące.

Każde z powyższych wyzwań ma wspólną cechę, mianowicie brak wiedzy w przedsiębiorstwie na temat najnowszych rozwiązań. Konieczne jest zatem zainwestowanie w dokształcenie wybranych osób (na różnych poziomach przedsiębiorstwa) w celu jak najwcześniejszego wykorzystania najnowszych zdobyczy techniki.

System do analizy zużycia mediów

Jest on coraz częściej spotykany. Nadzwyczaj często zużycie oraz koszt mediów śledzony jest w fabrykach jedynie na poziomie fabrycznym czy też działów.

Natomiast równie dobrze można zejść kilka poziomów niżej, czy to do poziomu linii produkcyjnych, czy też poszczególnych stacji.

Posiadając dokładne informacje na temat zużycia i kosztów, łącząc je z danymi produkcyjnymi (SKU, który jest produkowany) jesteśmy w stanie nie tylko wcześnie wyłapać psujące się elementy (których objawem będzie np. wyższe zużycie prądu – Predictive Maintenance) czy też nieszczelności (większe zużycie sprężonego powietrza wiąże się z wyższym poborem prądu przez sprężarki), ale również np. sytuacje, w których dochodzi do ciągłego zużycia sprężonego powietrza pomimo wyłączenia maszyny.

W przypadku wdrożenia danego rozwiązania we wszystkich fabrykach w przedsiębiorstwie, istnieje możliwość porównania wydatków i wydajności poszczególnych fabryk, działów oraz maszyn.

Dzięki temu można wygenerować szereg projektów oszczędnościowych. Dodatkowym plusem zbierania tak dokładnych danych i ich korelacji z procesem produkcyjnym jest dokładne i rzeczywiste wyliczenie kosztów produkcji każdego SKU.

Powyższe rozwiązanie wiąże się jednak z inwestycją (szereg nowych czujników) oraz zakupem lub stworzeniem oprogramowania generującego zrozumiałe raporty.

Kluczowe jest też, aby dane rozwiązanie nie pozostało w rękach działu technicznego (i było wykorzystywane z niską częstotliwością), a było przekazane zespołom produkcyjnym, które codziennie będą analizowały dane raporty.

Występują trzy podstawowe warunki, które należy rozważyć przed wdrożeniem systemu analizy zużycia mediów:

  • znaczące wydatki związane z wykorzystaniem mediów w fabryce, często sugerowaną granicą opłacalności wdrożenia są wydatki minimalne na poziomie kilku milionów złotych rocznie w przypadku wdrożenia systemu w całej fabryce. Za każdym razem dolna granica opłacalności inwestycji powinna być zdefiniowana,
  • linie produkcyjne powinny pracować bez częstych nieplanowanych zatrzymań. Dlaczego? Otóż pracownicy działu produkcji będą w pierwszej kolejności skupieni na wyeliminowaniu przyczyn występowania danych zatrzymań (brak czasu na analizę i akcje naprawcze związane z wykorzystywaniem mediów). Dodatkowo częste zatrzymania mogą znacząco utrudnić analizę spływających z czujników danych, przez co raporty mogą nie być w pełni (lub też w ogóle) wykorzystywane,
  • zapewnienie wykorzystania systemu przez pracowników działu produkcyjnego w przyszłości wiąże się przeważnie tylko z modyfikacją procesów (np. porannych spotkań produkcyjnych), ale także z zapewnieniem szkoleń, dostępu do samego systemu, jak i powiązania efektów pracy z systemem kar i nagród.

Zastosowanie rozwiązań IOT, czy system do analizy zużycia mediów, to rozwiązania, które mogą nie tylko znacznie pomóc w rozwiązywaniu szeregu problemów i zmniejszeniu kosztów, ale także w zwiększeniu atrakcyjności pracy w zakładzie (co jest tym bardziej istotne biorąc pod uwagę obecne trudności z zapełnieniem wakatów i rotacją roczną pracowników na poziomie 6-20%).

Niezależnie od wybranego rozwiązania, istotne jest zaangażowanie szeregu pracowników w stworzenie oprogramowania, które rzeczywiście ułatwi pracę, a nie spowoduje kolejne trudności.

Nierzadko spotykaną praktyką jest rozpoczęcie wdrożenia od tzw. Proof of Concept, a następnie rozwinięcie oprogramowania o kluczowe maszyny.

Dopiero z czasem, kiedy osiągane są coraz lepsze rezultaty, oprogramowanie wdrażane jest także w mniej kluczowych obszarach.

Cyfryzacja nowym motorem wzrostu dla przedsiębiorstw, dla kraju i regionu

Posted Posted in Innowacje, Przemysł 4.0

Dzięki pełnemu wykorzystaniu potencjału cyfryzacji PKB Polski może być wyższe aż o 64 mld euro do r. 2025.

Umożliwiłoby to w Polsce zwiększenie konkurencyjności na globalnych rynkach, poprawę sytuacji ekonomicznej 38 mln obywateli, a nawet awans do grona najbardziej zaawansowanych cyfrowo gospodarek w Europie.

Dotychczasowe motory wzrostu polskiej gospodarki słabną

Przez ostatnie trzy dekady Polska notowała wysokie tempo rozwoju. Lokomotywami wzrostu były tradycyjne sektory gospodarki, dynamiczny eksport, inwestycje zagraniczne, rosnąca siła robocza przy stosunkowo niskich kosztach pracy oraz środki z Unii Europejskiej. Jednak wiele z tych czynników zaczyna wygasać.

Zmagając się m.in. z problemem relatywnego niedostatku kapitału, polska gospodarka stoi również przed wyzwaniami na rynku pracy, bowiem przy rekordowo niskim bezrobociu, siła robocza staje się coraz droższa.

Zatem jeśli Polska chce pozostawać na ścieżce szybkiego rozwoju gospodarki i wzrostu zamożności społeczeństwa, musi ponownie zdefiniować strategię rozwoju i poszukać nowych źródeł wzrostu.

Ścieżki cyfrowego rozwoju

Według wielu analiz przyspieszenie cyfryzacji i oparcie gospodarki na nowych technologiach mogłoby stać się nowym motorem wzrostu, którego Polska tak pilnie potrzebuje.

Przyspieszenie rozwoju gospodarki cyfrowej może nie tylko przynieść Polsce dodatkowe miliardy euro, ale też pozwolić całkowicie zniwelować dystans do najbardziej zaawansowanych cyfrowo gospodarek Europy.

Wykorzystanie tego potencjału będzie zależeć od tego, czy w nadchodzących latach wszystkie zainteresowane strony postawią na technologie cyfrową.

Dla firm oznacza to wykorzystanie rozwiązań umożliwiających wzrost sprzedaży kanałami cyfrowymi, w tym zwiększenie ich możliwości eksportowych.

Z całą pewnością będzie to wiązało się z poprawą efektywności działania dzięki integracji automatyki i integracji rozwiązań.

Z kolei dla obywateli będzie to oznaczało inwestowanie w rozwój umiejętności potrzebnych w gospodarce cyfrowej.

Alternatywny scenariusz, zakładający utrzymanie obecnego kierunku rozwoju oznaczałby wzrost gospodarki cyfrowej.

W tym scenariuszu Polska pozostałaby daleko w tyle za cyfrowymi liderami z Europy.

Współpraca administracji publicznej z biznesem

Aby ambitny scenariusz cyfryzacji w Polsce został zrealizowany, niezbędne są działania wszystkich podmiotów mających wpływ na gospodarkę.

Firmy powinny dokładnie przeanalizować, jakie nowe możliwości daje im cyfryzacja gospodarki i jak je wykorzystać, m.in. wdrażając więcej narzędzi cyfrowych.

Pozwoli im to dalej zwiększać produktywność, znaleźć nowych klientów i łatwiej prowadzić ekspansję na globalnych rynkach.

Także sektor publiczny mógłby bardziej wykorzystywać technologie, które pozwoliłyby zwiększyć wydajność pracy i jakość świadczonych na rzecz firm usług.

Z kolei mieszkańcy w kontekście nadchodzących zmian na rynku pracy powodowanych przez automatyzację powinni inwestować w kształcenie ustawiczne, które ułatwi im przekwalifikowanie się i zdobycie nowych umiejętności wymaganych przez pracodawców.

Proces ten powinien się odbywać przy jednoczesnym promowaniu przez decydentów wykorzystywania nowych technologii i ich wdrażania.

Powinni oni także wspierać programy przekwalifikowywania się i powiększania kompetencji pracowników oraz działać na rzecz wzmocnienia ekosystemu wsparcia dla start-upów.

Należy działać już teraz

Aby w pełni wykorzystać cyfrową transformację, należy dostrzec unikalna szansę i działać natychmiast.

To bowiem dobry moment m.in. dlatego, że obecnie polska gospodarka rozwija się bardzo szybko.

Jednak powszechnie wiadomo, że okresy dobrej koniunktury nie trwają wiecznie, o czym coraz bardziej zaczynają przypominać eksperci wieszcząc spowolnienie gospodarcze.

Już teraz widać pierwsze oznaki, że dotychczasowe motory wzrostu zaczynają hamować.

Dodatkowo technologia może gruntownie przekształcić polski rynek pracy.

Wielu ekspertów podkreśla, że nawet 49% czasu pracy w Polsce może zostać zautomatyzowane do roku 2030 przy wykorzystaniu już istniejących technologii.

Oznacza to z jednej strony szansę na wzrost produktywności, z drugiej zaś wyzwania związane z dostosowaniem siły roboczej do nowego rynku pracy.

Dlatego niezbędne jest szybkie działanie.

Jednak przede wszystkim to właśnie teraz kształtują się nowe zasady globalnej cyfrowej rozgrywki.

Aby więc skutecznie przejść transformację cyfrową i wykorzystać jej pełny potencjał, koniecznie trzeba stworzyć jasną i szczegółową strategię działania.

Cyfrowy PKB per capita w Polsce stanowi nieco ponad 1/5 średniej dla cyfrowych liderów i 1/6 dla Szwecji.

Co jednak istotne, Polska notuje szybsze tempo wzrostu gospodarki cyfrowej niż kraje Wielkiej Piątki UE.

Polska dogania pod tym względem nawet cyfrowych liderów.

To pozytywny sygnał, jednak wiele obszarów warto jeszcze poprawić.

Np. Szwecja, mimo startu z wyższego poziomu, w latach 2012 – 2016 była w stanie zwiększać wielkość gospodarki cyfrowej o 9,9% rocznie.

Dzięki dodatkowym wysiłkom Polska mogłaby przyspieszyć tempo wzrostu gospodarki cyfrowej i dogonić lub nawet wyprzedzić niektórych cyfrowych liderów.

Cyfryzacja w wymiarze globalnym

Minione dekady przyzwyczaiły nas do tego, że najlepszym sposobem na zwiększenie wymiany towarów i usług jest znoszenie barier handlowych.

Otwieranie rynków miało sprzyjać nie tylko wzrostowi gospodarczemu, ale i wyrównywaniu szans rozwojowych.

Protekcjonizm, dla odmiany, był tego zaprzeczeniem.

Cyfryzacja wydaje się jednak kierować inną logiką.

Przynosi bowiem trzy wykluczające się nawzajem postulaty: wolność gospodarczą, ochronę prywatności oraz interesy bezpieczeństwa państwa.

Znalezienie „złotego środka”, który równoważyłby te sprzeczne elementy w skali globalnej może okazać się bardzo trudne, niekiedy wręcz niemożliwe.

Czy tak się stanie – czas pokaże.

Czy w obliczu walki z pandemią koronawirusa przemysł drzewny czeka trzęsienie ziemi?

Posted Posted in Przemysł

Przedsiębiorcy obawiają się kryzysu gospodarczego

Od dłuższego już czasu serwisy informacyjne zdominowały informacje o wpływie koronawirusa na polską gospodarkę.

Wskazuje się, że podjęte wskutek epidemii ograniczenia najbardziej dotkną branżę turystyczną, transport, przewoźników lotniczych, gastronomię, organizatorów imprez masowych, teatry, kina, branżę fashion, branżę szkoleniową, galerie handlowe oraz przemysł farmaceutyczny i wielu, wielu innych. Okazuje się, że wyliczać można by długo.

Pozostaje więc pytanie, co dalej?

Prognozy

Blisko 70% firm planuje zwolnienia, wynika z badań Konfederacji Lewiatan wśród 800 przedsiębiorców.

Więcej niż co druga firma bardzo poważne odczuła skutki pandemii dla swoich biznesów.

Kryzys dotknął jednak niemal każdego (95%) z 800 przedsiębiorców badanych przez Konfederację Lewiatan.

“Im mniejsza firma tym sytuacja jest gorsza.

Wśród mikrofirm (do 9 pracowników) w bardzo poważnej sytuacji znajduje się 63% badanych” – czytamy w raporcie.

Z badania wynika, że sytuacja firm jest bardzo trudna i od szybkości uruchomienia instrumentów pomocy dla przedsiębiorstw zależeć będą decyzje jakie decyzje biznes podejmie.

Wnioski dla rządzących są następujące. Po pierwsze, im szybsze i bardziej dostępne będą dobrze zaplanowane formy pomocy, tym mniejsze będą negatywne skutki gospodarcze i społeczne tego niespotykanego w takiej skali i formie kryzysu.

Po drugie, im więcej firm i miejsc pracy obejmiemy pomocą, tym łatwiej będzie poradzić sobie z wychodzeniem z tej sytuacji i powrotem do normalności. Problemy przedsiębiorstw odbiją się bowiem na pracownikach.

Jak wskazuje Lewiatan, aż 69% pytanych firm zadeklarowało, że planuje redukcje zatrudnienia.

Najgorsza sytuacja jest w tych małych (71% planuje redukcje) i średnich (80%).

“W sumie, w ciągu najbliższych 2 miesięcy, 54% pytanych firm planuje zwolnić od 20% do 50% załogi” – wynika z raportu.

Czasu na reakcję jest więc niewiele.

Niemal co druga firma na pomoc państwa może zaczekać najdalej 3-4 tygodnie, po tym czasie zaczną się zwolnienia.

Wpływ koronawirusa na przemysł drzewny

Pierwszym symptomem wpływu koronawirusa na przemysł drzewny są odwoływane międzynarodowe targi i wydarzenia.

W ostatnich dniach poinformowano o odwołaniu terminów tak ważnych wydarzeń jak targi mebli Salone del Mobile w Mediolanie (Włochy), targi przemysłu drzewnego i leśnego FIMMA – Maderalia w Walencji (Hiszpania) czy targów rzemiosła drzewnego Holz-Handwerk oraz targów stolarki budowlanej Fensterbau Frontale w Norymberdze (Niemcy).

Kolejnym problemem może okazać się zastój, jaki powstał w chińskich portach.

Tysiące metrów sześciennych drewna zalegają nie tylko na portowych składach, ale również w ładowniach statków oczekujących na rozładunek.

Oczywiście krajowy eksport do Chin nie stanowi poziomu, który wpłynąć może na działalność całej branży, jednak dla poszczególnych firm, zwłaszcza zajmujących się eksportem surowca drzewnego lub tarcicy do Kraju Środka, może stanowić nie lada problem.

Z jednej strony to potencjalna utrata wartości sprzedaży związana z postojami i opóźnieniami dostaw do chińskich klientów.

Z drugiej strony możliwość opóźnień w płatnościach za wysłany już towar.

Z zaskakującym problemem spotkać mogą się z kolei zakłady zajmujące się dalszym przerobem drewna i produkcją mebli.

Zgodnie z prawem, w produkcji drzewnej jednym z elementów niezbędnego wyposażenia, które pracownikowi musi zapewnić pracodawca, są maseczki ochronne.

Tymczasem oferujące je polskie hurtownie świecą pustkami. Ceny tego typu produktów rosną, a producenci nie nadążają z realizacją zamówień.

Z surowcem na krajowym rynku też nie jest najlepiej. W związku z trudną i dynamicznie zmieniającą się się na rynku sytuacją, w połowie marca Polska Izba Gospodarcza Przemysłu Drzewnego wystąpiła do Lasów Państwowych z postulatami dotyczącymi uelastycznienia zasad zakupów surowca drzewnego.

Dyrekcja Generalna niemal w całości odrzuciła nasze postulaty, twierdząc, że jest za wcześnie aby już dziś decydować o zmianach – czytamy w komunikacie zamieszczonym w witrynie internetowej Izby.

W związku z powyższym PIGPD wespół z Polskim Komitetem Narodowym EPAL oraz Stowarzyszeniem Przemysłu Tartacznego skierowała pismo do Minister Rozwoju Jadwigi Emilewicz o interwencję w Lasach Państwowych. Z jakim skutkiem? – czas pokaże.

Poniżej pełna treść pisma skierowanego do minister Jadwigi Emilewicz:

Poznań, dn. 25.03.2020r. 

Znak: IG/……./03/202

Szanowna Pani Jadwiga Emilewicz
Minister Rozwoju

W naszym piśmie z dnia 13. marca br. (pismo oraz odp. Lasów Państwowych w załączniku), zwracaliśmy się do Dyrektora Generalnego LP Andrzeja Koniecznego z naszymi prośbami, w sprawie ułatwienia wzajemnej współpracy, w obliczu pierwszych sygnałów załamania produkcji w zakładach drzewnych, a co za tym idzie braku możliwości realizowania umów podpisanych na początku roku.

Dyrekcja Generalna niemal w całości odrzuciła nasze postulaty, twierdząc, że jest za wcześnie aby już dziś decydować o zmianach. W dniu wczorajszym Rzecznik LP Krzysztof Trębski w odpowiedzi na artykuł w Pulsie Biznesu stwierdził, że LP realizują w pełni umowy, przedsiębiorcy kupują drewno, a harmonogramy dostaw można modyfikować.

Jest to zaprzeczenie tego co obecnie dzieje się na rynku drzewnym. Wiele zakładów już stanęło z produkcją np. Stelmet, Meble Forte. Prawie wszystkie zakłady ograniczają produkcję swoich wyrobów, magazyny są, lub też za chwilę będą pełne.

Pani Minister,

W imieniu Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego, Polskiego Komitetu Narodowego EPAL, Stowarzyszenia Przemysłu Tartacznego, prosimy o interwencję w LP w sprawie wydłużenia terminów płatności powyżej trzydziestu dni, maksymalnie do dziewięćdziesięciu, bez naliczania karnych odsetek.

Dyrekcja Generalna w swoim piśmie oraz zarządzeniu z dnia 19 marca 2020 roku zgadza się na wydłużenie terminów płatności, ale będzie naliczać odsetki za płatność, która zostanie zrealizowania powyżej terminu trzydziestodniowego. Jest absolutnie niedopuszczalnym aby w obecnej sytuacji dodatkowo karać firmy.

Przed wielkim problemem stanęły firmy, które do tej pory kupowały drewno na zasadach przedpłaty. Jeżeli firma wystąpi o termin płatności, będzie zmuszona do wprowadzenia gwarancji bankowych, co może zakończyć się całkowitym odstąpieniem od realizowania umowy.

Proponujemy wprowadzenie dla tych firm maksymalnego, sześćdziesięciodniowego terminu płatności bez koniecznych gwarancji bankowych.

Lasy Państwowe jako zabezpieczenie należności żądają np. wspomnianych gwarancji bankowych, które opiewają bardzo często na miliony złotych.

W obecnych realiach nie ma możliwości, aby przy wydłużonym terminie płatności (oprócz grożących kar) dodatkowo żądać zwiększonych gwarancji bankowych.

To zamrożenie gotówki, która dziś jest tak bardzo potrzebna na bieżącą działalność, jak choćby wypłaty dla pracowników naszych zakładów.

Kolejną sprawą, którą należy wyjaśnić jest naliczanie kar umownych w wysokości 10% za rezygnację z zakupu części surowca lub za nie realizowanie harmonogramu odbiorów drewna.

Jak zostało wspomniane wyżej, firmy zatrzymują lub ograniczają produkcję.

W swoich pismach do Nadleśnictw informowali o braku możliwości odbioru drewna.

Występują przypadki, że Nadleśnictwo wystawia karę 40, 70 lub 100 EUR za kilkudniowe opóźnienie w zapłacie faktury, a są przedsiębiorstwa, które mają kilkadziesiąt czy też kilkaset faktur, co dodatkowo i tak komplikuje trudną sytuację finansową danego przedsiębiorcy.

Według Lasów Państwowych nie ma mowy o wystąpieniu siły wyższej, co – zgodnie z zapisami w umowach – umożliwiałoby rezygnację z całości lub części przedmiotu umowy, bez naliczania kar umownych przez Nadleśnictwa.

Byłaby to przynajmniej pewna forma pomocy przedsiębiorstwom drzewnym.

To co obecnie dzieje się na rynku drzewnym jest prawdziwym tsunami i z pewnością część firm tego nie przetrzyma.
Pani Minister,

Wobec powyższego oraz biorąc pod uwagę wszystkie aspekty gospodarcze i finansowe prowadzenia działalności gospodarczej w tak trudnych czasach, liczymy na współpracę oraz znaczący wpływ Ministerstwa Rozwoju na osiągnięcie satysfakcjonujących i dających możliwość przetrwania i dalszego rozwoju przemysłu w miejmy nadzieję niedalekiej przyszłości.

Z poważaniem:
Marek Kubiak – Prezydent PIGPD
Roman Malicki – Prezes PKN EPAL
Longin Graczkowski – Prezes SPT

Branża meblarska wobec pandemii koronawirusa

Wedle szacunków 180 000 pracowników może stracić pracę z powodu upadku firm meblowych – alarmują producenci mebli i proszą o wsparcie.

Kryzys, spowodowany epidemią koronawirusa, i przestój w produkcji może spowodować upadek krajowych producentów mebli.

Prezesi 5 największych polskich szacują, że może to oznaczać spadek PKB o nawet 2%. 90 proc. polskiej produkcji przeznaczane jest na eksport, głównie do Europy.

A ponieważ wszystkie europejskie sieci handlowe zostały zamknięte, popyt na meble spadł praktycznie do zera.

Jak informują prezesi największych producentów, najbliższe tygodnie bez pomocy będą dla większości firm oznaczały konieczność przeprowadzenia zwolnień grupowych.

Rządowa tzw. tarcza antykryzysowa, zdaniem producentów mebli, nie wystarczy, by ocalić branżę.

Kluczowe jest, aby pomoc nie różnicowała polskich firm np. ze względu na ich wielkość.

Prezesi firm apelują o odstąpienie od różnicowania pomocy dla firm w zależności od ich wielkości.

Chcą też, by wysokość zasiłku wypłacanego pracownikom w czasie przestoju wyniosła minimum 80% minimalnego wynagrodzenia lub 40% wysokości wynagrodzenia średniego, niezależnie od zajmowanego stanowiska.

Domagają się też 6-miesięcznego zwolnienia ze składek ZUS.

Niezwłoczne wprowadzenie wymienionych działań jest szansą na utrzymanie polskiej branży meblarskiej w obliczu poważnego kryzysu, którego pierwsze symptomy już odczuwamy, a który w dalszej kolejności może mieć bardzo znaczące skutki dla polskiej gospodarki, w tym odczuwalny spadek PKB i widoczny wzrost bezrobocia.

Najwięksi już liczą straty

Pięć zakładów polskiego producenta mebli Forte stanie na co najmniej dwa tygodnie.

Zarząd spółki ogłosił, że praca została wstrzymana od 24 marca.

W oficjalnym komunikacie zarząd wskazał, że czasowe wstrzymanie produkcji dotyczy wszystkich zakładów produkcyjnych Forte.

Są zlokalizowane w Ostrowi Mazowieckiej, Suwałkach, Białymstoku oraz w Hajnówce. Całkowita powierzchnia produkcyjna fabryk wynosi 143 tys. metrów kwadratowych.

Na razie wstrzymanie produkcji będzie obowiązywać od 24 marca do 6 kwietnia z możliwością przedłużenia tej decyzji o kolejny okres.”

Spółka pragnie podkreślić, że nadal realizuje zamówienia i dostawy do odbiorców, którzy wyrazili gotowość odbioru swoich zamówień oraz prowadzi działalność sprzedażową w takim zakresie, na jaki pozwalają aktualnie obowiązujące regulacje prawne” – czytamy w komunikacie.

Spółka wyjaśnia, że decyzja zarządu o okresowym wstrzymaniu produkcji podyktowana jest troską o bezpieczeństwo i zdrowie pracowników spółki, partnerów biznesowych i kontrahentów oraz ograniczeniami wynikającymi z regulacji rządów poszczególnych państw w związku z rozprzestrzenianiem się koronawirusa.

Forte zastrzegło, że z uwagi na dynamicznie zmieniającą się aktualną sytuacje dot. rozprzestrzeniania się koronawirusa COVID-19, wstrzymanie produkcji będzie mieć negatywny wpływ na wyniki spółki, jednak zarząd nie jest w stanie oszacować rozmiaru jej wpływu na sytuację finansową i operacyjną grupy kapitałowej Forte.

Spółka analizuje sytuację na bieżąco i w zależności od okoliczności i potrzeb, jest przygotowana, aby wznowić produkcję w najkrótszym możliwym terminie – podsumowano.

Spowolnienie gospodarcze, kryzys, a może coś więcej?

Eksperci przewidują, że w ciągu kilku najbliższych miesięcy większość polskich producentów mebli i sieci handlowych popadnie w gigantyczne kłopoty, a niektóre będą musiały ogłosić upadłość – apelują prezesi pięciu największych polskich firm meblowych w liście otwartym.

Czarny scenariusz – ich zdaniem – oznacza trwałe pozbawienie pracy około 180 tys. ludzi i spadek PKB Polski o co najmniej 2%.

Pod apelem do rządu o podjęcie radykalnych działań podpisali się szefowie firm: Agata Meble, Black Red White, Forte, Meble Wójcik i Grupa Meblowa Szynaka.

Prezesi największych firm meblowych piszą, że zostali zmuszeni do wstrzymania produkcji i ogłoszenia przestoju.

Przedstawiciele branży meblowej w swoim apelu przedstawili propozycje konkretnych rozwiązań wzorowanych na działaniach podjętych w Europie Zachodniej.

Obecny stan to stan nadzwyczajny i nie można stosować środków, które sprawdzają się w czasie normalnego funkcjonowania gospodarki.

Tu trzeba szybkich i radykalnych kroków uważają przedstawiciele sektora.

Głos w sprawie zabrała też Ogólnopolska Izba Gospodarcza Producentów Mebli

Obecny kryzys może okazać się ponad siły bardzo wielu przedsiębiorstw branży meblarskiej, stąd konieczne jest jej systemowe wsparcie obejmujące swoim zasięgiem wszystkie grupy przedsiębiorstw – uważa Ogólnopolska Izba Gospodarcza Producentów Mebli, która w obliczu epidemii COVID-19 apeluje do władz państwa o podjęcie radykalnych działań bezwzględnie koniecznych dla utrzymania nie tylko miejsc pracy w tej gałęzi przemysłu, ale przede wszystkim całej branży w obecnym kształcie.

Pismo w tej sprawie skierowane do: Prezydenta RP Andrzeja Dudy, Premiera RP Mateusza Morawieckiego, Ministra Rozwoju Jadwigi Emilewicz oraz Prezesa PFR Pawła Borysa podpisali: Jan Szynka – Prezes Grupy Meblowej Szynaka, pełniący funkcję Prezesa OIGPM, Maciej Formanowicz – Prezes Forte S.A., Grzegorz Przondziono – Prezes Agata S.A, Piotr Wójcik – Prezes Meble Wójcik Sp. z o.o. oraz Dariusz Formela – Prezes Black Red White S.A.

Polska branża meblarska w obliczu kryzysu

Polska branża meblarska może w tym roku stracić co najmniej 17 miliardów złotych czyli 35% wartości produkcji sprzedanej w ubiegłym roku.

Firmy produkujące meble zapowiadają likwidację 40 tys. miejsc pracy.

Eksportowa wizytówka przemysłu stoi nad przepaścią.

Warto przypomnieć, że jeszcze kilka tygodni temu polska branża meblarska świętowała rekordową sprzedaż i awans w rankingu największych eksporterów na świecie.

Według wstępnych szacunków w r. 2019 produkcja sprzedana mebli sięgnęła rekordowego poziomu 50,5 mld zł, a z wartością eksportu 11,2 mld euro Polska zajęła pierwsze m miejsce w Europa (wyprzedzając Niemcy) i drugie na świecie (za Chinami).

Po optymistycznych planach na r. 2020 nie zostało nic.

Jak informuje B+R Studio, powodem kryzysu w branży meblarskiej jest brak popytu wynikający z zakazu handlu, zaleceń pozostania w domach i nagłym spadku wskaźników ufności konsumenckiej.

Drugim w hierarchii ważności problemem są zatory płatnicze.

Nie są problemem w tym momencie absencje spowodowane koronawirusem, zaopatrzenie czy zapasy – żaden z tych aspektów nie został wskazany jako istotny problem.

Bez zwolnień się nie obejdzie

Pierwsze zwolnienia pracowników w firmach już mają miejsce. Na początek zredukowane zostały etaty obsadzane przez pracowników agencyjnych.

Przedsiębiorstwa zapowiadają, że dalsze decyzje będą podejmować w zależności od rozwoju sytuacji.

Największa grupa ankietowanych wskazuje, że masowe zwolnienia rozpoczną się najdalej za miesiąc.

Zaledwie 15% uczestników ankiety zadeklarowało, że są w stanie przetrwać bez dużych zmian w obecnych warunkach.

Inne sektory przemysłu drzewnego też dotknie kryzys

Zatrzymanie produkcji przez producentów mebli oznacza poważne kłopoty dla innych sektorów przemysłu drzewnego.

Fabryki mebli są głównym odbiorcą produkowanych w Polsce płyt drewnopochodnych są również strategicznym klientem wielu tartaków.

Przedstawiciele tartaków wskazują na spadającą liczbę nowych zamówień i wycofywanie lub wstrzymywanie zamówień wcześniej złożonych.

Na kłopoty tarcza antykryzysowa

Tarcza antykryzysowa będzie gigantycznym wsparciem państwa dla polskiego biznesu – zarówno tego dużego, jak i małego.

Trudno już teraz oceniać, jakie ostatecznie przyniesie efekty.

Faktem jest, że trzeba chronić miejsca pracy, które znikną, jeśli przez sektor przedsiębiorstw przemysłu drzewnego przepłynie fala upadłości.

Jednak skoro tak, to razem z tarczą antykryzysową należy wprowadzić pakiet pokryzysowych zmian, które udaremnią polskiemu biznesowi wyżej opisane przypadki, za które obecnie zapłacimy wszyscy, niektórzy nawet zdrowiem lub życiem, gdy zabraknie dla nich miejsca w szpitalu.  

Rynek pracy

Wedle wszelkich szacunków zatrudnienie może stracić nawet 800 mln ludzi.

Sytuacji nie polepsza także pandemia koronawirusa.

Blisko 70% firm już planuje zwolnienia z jego powodu.

Rozwiązaniem może być branża IT, której specyfika pozwala na nieprzerwane działanie nawet w dobie pandemii.

Kształt rynku IT w przyszłości mogą ustalać specjaliści zajmujący się nowymi technologiami informatycznymi, w tym m.in. rozwojem systemów sztucznej inteligencji.

Według analiz World Economic Forum zawody informatyczne nadal będą zyskiwały na popularności.

Szacuje się, że tylko w ciągu najbliższych dwóch lat dzięki rozwojowi nowych technologii na rynku pojawi się 133 mln nowych miejsc pracy w zawodach m.in. programistów czy analityków danych.

Z kolei Ministerstwo Cyfryzacji szacuje, że do r. 2025 w Polsce powstanie co najmniej 200 tys. stanowisk skupionych wokół rozwiązań z branży IT.

Wynika więc z tego, że czeka nas swoista rewolucja na rynku pracy i klasyfikacji zawodów przyszłości.

Pytanie, na ile skorzysta na tym przemysł drzewny wydaje się dziś bez odpowiedzi.

Wszystko bowiem zależy od przedsiębiorców i stanu percepcji kadry zarządzającej.

Według danych Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej, od 24 marca aż 11 tysięcy przedsiębiorstw złożyło wniosek o zawieszenie działalności, a tysiąc zrezygnowało.

Jednocześnie liczba rejestrowanych firm była dużo mniejsza, co oznacza, że Polska gospodarka działa na maksymalnie spowolnionych obrotach, a skutki ekonomiczne będą prawdopodobnie coraz poważniejsze.

Niewątpliwie koronawirus zmienia nasz świat

Za trzy, cztery miesiące obudzimy się w innej rzeczywistości, ale firmy, przedsiębiorstwa, już teraz muszą zacząć się zmienić, aby przetrwać.

Muszą wypracować nowe nawyki zarządzania, wprowadzania nowych modeli biznesowych i nowe sposoby komunikacji z potencjalnym klientem.

Sukces w erze po koronawirusie zależał będzie od tego, jakie teraz wprowadzą zmiany w sposobie i metodach pozyskiwania nowych klientów oraz metodyce zarządzania, produkcji i sprzedaży.

Wykorzystajmy ten czas dobrze. Analizując bieżącą sytuację nie zapominajmy o dniu jutrzejszym.

Powodzenia!

Przedsiębiorstwa powinny inwestować w komunikację cyfrową

Posted Posted in Innowacje, Przemysł 4.0

Nieuchronnie interakcje z klientami stają się coraz bardziej skoncentrowane na kanałach cyfrowych

Ta zmiana staje się coraz głębsza wraz z rozwojem technologii, przenoszeniem coraz większej liczby usług z offline do online, a także – co najważniejsze – ze zmianą, jaka zaszła w samych konsumentach.

Rynek konsumpcyjny już wkrótce będzie należał do „digital natives”, czyli tzw. cyfrowych tubylców.

To przedstawiciele końca pokolenia Y i cała generacja Z, czyli osoby dorastające w realiach internetu, nastawione na komunikację tekstową, treści wideo i życie w wirtualnych społecznościach.

Komunikacja z markami

„Digital natives” oczekują obsługi tu i teraz, spersonalizowanej pod kątem ich preferencji i wcześniejszego doświadczenia. W komunikacji z markami cenią sobie szybkość i autentyczność.

Chcą też mieć realny wpływ na swoje ulubione produkty, chętnie angażują się w ich promowanie.

Marki muszą zatem dostosować się do nowej rzeczywistości.

Stopniowa „digitalizacja” obsługi klienta oznacza przenoszenie „customer service” z tradycyjnych kanałów (infolinia, punkty obsługi, poczta tradycyjna) do internetu.

Szacuje się, że już teraz kanały cyfrowe przejęły ok. 40% interakcji z konsumentami.

Detaliści rozwijają obsługę klienta wszędzie tam, gdzie pojawiają się konsumenci oraz informacje na temat marek, tj. w serwisach społecznościowych, na forach internetowych, blogach czy stronach www.

Ci z kolei chcą, oczekują i wymagają, aby kontakt z markami był możliwy i satysfakcjonujący na każdym etapie ścieżki zakupowej – od szukania in-formacji o produkcie, po jego wybór, finalizację zakupu oraz opiekę posprzedażową.

Media społecznościowe ważnym kanałem komunikacji

Niebagatelną rolę na linii marka-konsumenci odegrały media społecznościowe ze swoim ogromnym potencjałem zarówno do budowania, jak i niszczenia marek.

Rozwój social media wpłynął na każdy aspekt komunikacji konsumenckiej – jej formę, treść, jakość i szybkość.

Nigdy wcześniej marki nie były tak blisko swoich klientów, a same praktyki biznesowe – tak transparentne.

W skali globalnej własnego fanpage’a posiada 60 milionów firm, zaś 4 miliony przedsiębiorstw aktywnie reklamuje się na Facebooku.

W r. 2017 wartość polskiego rynku social media wyniosła 600 milionów złotych, z indeksem wzrostu na poziomie 25% rok do roku.

Niezmiennie najpopularniejszym i najbardziej angażującym serwisem pozostaje Facebook, z którego pod koniec 2018 r. korzystało 76% polskich internautów.

W tym miejscu nie można też nie wspomnieć o roli, jaką odegrała rewolucja mobilna.

W ciągu kilkunastu lat od wynalezienia pierwszego telefonu z ekranem dotykowym, smartfon stał się najbardziej osobistym urządzeniem, z powodzeniem agregującym czy nawet powoli zastępującym inne.

Dzięki rozpowszechnieniu urządzeń mobilnych (telefony komórkowe ma w tej chwili 94% Polaków) oraz praktycznie pełnemu zasięgowi sieci mobilnej i planowanej na rok 2023 pełnej dostępności inter-netu szerokopasmowego dla wszystkich gospodarstw domowych, mamy do czynienia z sytuacją, w której każdy dorosły Polak będzie mógł mieć równy dostęp do narzędzi komunikacji, informacji oraz szeregu usług komercyjnych i publicznych4.

Jak prognozują eksperci, z internetem za pomocą urządzeń mobilnych łączy się w Polsce ponad 22 mln internautów, w tym zdecydowana większość wybiera do tego celu smartfon.

Należy przy tym podkreślić, że aż 4 mln internautów można zaklasyfikować do grupy „mobile only”, tj. korzystających z internetu wyłącznie za pośrednictwem urządzenia mobilnego.

Urządzenia mobilne posiadamy w zasięgu ręki niemal przez cały czas.

To ustawia smartfon jako najbardziej zaufane i ważne urządzenie konsumenckie.

Jak pokazu-ją wyniki badań, już teraz 35% konsumentów dokonało zakupu przez telefon6, zaś sklepy stacjonarne jako ulubione miejsce zakupu uznaje tylko 32% badanych.

Transakcje bezgotówkowe

Eksperci szacują, że do końca 2020 r. aż 85% transakcji ma się odbywać bez udziału gotówki, co wymaga rozwoju płatności mobilnych8.

Smartfon jest także ważnym „asystentem zakupowym” – w przypadku dowolnej wątpliwości, użytkownik szybciej zweryfikuje informacje o produkcie, sprawdzając je na telefonie, niż na jakimkolwiek innym urządzeniu.

Jak wynika z badań, aktywności około zakupowe dotyczą ponad 90% konsumentów mobilnych, a aż 36% konsumentów posiadających więcej niż jedno urządzenie zaczyna zakupy od poszukiwania inspiracji na smartfonie.

Myślenie o zakupach jako nie o pojedynczej czynności a całym procesie, który angażuje różne kanały cyfrowe, implikuje nowe podejście do komunikacji konsumenckiej oraz „customer service”.

Podróż klienta może się rozpocząć i zakończyć na wiele sposobów.

Od odwiedzenia fanpage’a marki, przez wysłanie zapytania za pomocą Facebook Messengera, po wizytę na stronie www i rozmowę z agentem poprzez live chat.

Przy dużej liczbie kanałów cyfrowych, klienci mogą przemieszczać się między nimi, próbując znaleźć optymalny sposób kontaktu z marką i zdobycia potrzebnych informacji czy uzyskania opieki serwisowej.

Na każdym etapie tej drogi ważna jest jakość obsługi i unikalne doświadczenie marki.

Potrzeby konsumenckie i widoczne oddalanie się klientów w kierunku online

W odpowiedzi na tak postawione potrzeby konsumenckie i widoczne oddalanie się klientów w kierunku online, firmy coraz śmielej inwestują w najnowsze rozwiązania technologiczne i rozwiązania automatyzujące „customer service”.

Jednym z popularniejszych jest live chat – prosty komunikator umieszczony na stronie internetowej, który umożliwia użytkownikom kontakt z konsultantem w czasie rzeczywistym.

Dzięki tej usłudze markę od klienta dzieli tylko jedno kliknięcie.

Nigdy wcześniej marki nie były tak blisko klienta w najbardziej sprzyjającym do tego kontaktu miejscu, tj. na firmowej stronie lub w trakcie zakupów online.

W przypadku sklepów online, opcja rozmowy z konsultantem w czasie rzeczywistym pozwala do minimum skrócić czas reakcji na zapytanie o dany produkt.

Konsultant może także służyć pomocą na kolejnych etapach finalizacji zakupu – przy wypełnieniu formularza zamówienia, płatności lub ustaleniu formy dostawy.

O tym jak ważne jest to rozwiązanie dla handlu internetowego przekonują wyniki badania firmy Forrester – zdaniem 44% konsumentów kontakt z konsultantem w trakcie zakupów online to jedna z najważniejszych zalet, które marka może zaoferować.

Na tym nie koniec – aż 78% firm planuje do 2020 r. wdrożyć rozwiązania wirtualnej rzeczywistości (VR) w obsłudze klienta, a 80% będzie obsługiwać klientów za pośrednictwem chatbotów10.

Użycie tego typu rozwiązań może sprzyjać większemu zaangażowaniu na linii marka-użytkownik oraz poprawie procesów obsługi klienta, o ile firmy zadbają o tworzenie unikalnych i spersonalizowanych doświadczeń, będących wynikiem współpracy między maszyną a człowiekiem.

Marketing i komunikacja z klientem

O marketingu i komunikacji z klientami najlepiej mówić na bazie doświadczeń, bo wnioski z nich dają najlepszy obraz obecnej sytuacji.

Wyniki badania potwierdzają to, co widzimy w zachowaniach i preferencjach konsumentów.

Klient korzystający z kanałów komunikacji internetowej w pierwszej kolejności oczekuje szybkiej odpowiedzi. To właśnie krótki czas reakcji marki wpływa na jej dobre postrzeganie.

Drugi element to jakość informacji, które klient otrzymuje w tych kanałach.

O ile pierwszy kontakt może nie zakończyć się rozwiązaniem problemu czy udzieleniem odpowiedzi na bardziej zawiłe pytanie, to przy drugim konsument musi otrzymać prawidłową i konkretną odpowiedź.

Do tego czas pomiędzy pierwszym a drugim kontaktem nie może wynosić więcej niż kilka godzin, chyba że wyraźnie został on wcześniej określony.

Co więcej, odpowiedź powinna nadejść od firmy, a klient nie powinien się o nią upominać.

Taki proces bardzo podnosi wiarygodność marki w oczach konsumenta, który ma poczucie odpowiedzialności marki za załatwienie jego sprawy.

Trzecim ważnym doświadczeniem płynącym z komunikacji z klientami jest spójność tej komunikacji. Informacje, które klient otrzyma w kanale online, muszą być spójne z tym, co usłyszy w offline i na odwrót.

Nie ma nic gorszego, jak brak komunikacji między tymi światami.

Dlatego jeśli, myślimy poważnie o obsłudze klientów i budowaniu z nimi relacji, a przez to o sprzedaży, to inwestycja w spójny system CRM, który da wszystkim osobom zaangażowanym w komunikację wgląd do całej relacji z klientem, jest niezbędna.

Czy internet przejmie komunikację?

Oczywiście, że nie. Konsument, zwłaszcza w Polsce, nadal lubi obejrzeć i dotknąć pro-dukt przed jego zakupem, jeśli tylko jest to możliwe.

Nasze preferencje zmieniają się szybko, ale nie na tyle, aby w wartkim tempie wyeliminować detaliczną sieć sprzedaży.

Obecne, komercyjne rozwiązania nie są w stanie obsłużyć większości spraw, z którymi dzwonią do nasi klienci.

Tu musimy jeszcze poczekać na rozwój sztucznej inteligencji.

Wyzwanie, jakie stoi więc przed działami komunikacji i sprzedaży, to opracowanie spójnego systemu komunikacji między światem online i offline. Ma to kluczowy wpływ na wizerunek marki i sprzedaż produktów.

Kanały służące promocji

Media społecznościowe na czele z Facebookiem tradycyjnie uznawane były przez marki za kanały służące promocji – budowaniu świadomości i wizerunku, ewentualnie jako masowe medium reklamowe.

Ma to nadal odzwierciedlenie w fakcie, że za obsługę tych kanałów odpowiedzialne są najczęściej zespoły marketingowe.

Tymczasem dla konsumentów Facebook i Messenger, które w Polsce mają już odpowiednio 17 i 13 milionów użytkowników, stają się naturalnymi kanałami do kontaktu z firmą w przypadku jakichkolwiek pytań, problemów czy reklamacji, zastępując tym samym kontakt telefoniczny czy mailowy.

Wybierając ten kanał komunikacji konsumenci oczekują szybkiej reakcji i taką też zwykle uzyskują.

Jednak, jak pokazuje raport, jakość odpowiedzi uzyskiwanych przez social media jest najniższa spośród wszystkich analizowanych kanałów.

Trudno się temu dziwić, gdyż dział marketingu lub obsługująca daną markę agencja marketingowa nie są tymi, którzy na co dzień odpowiedzialni są za obsługę klienta, a w takiej właśnie roli są stawiani, gdy cały ciężar obsługi profili społecznościowych spada na nich.

Na szczęście wśród firm korzystających z naszej aplikacji, między innymi służącej do moderowania profili społecznościowych, obserwujemy coraz wyraźniejszy trend włączania w ten proces osób lub nawet całych działów obsługi klienta.

Wydaje się więc, że w niedalekiej przyszłości nie tylko szybkość, ale także poziom obsługi klienta poprzez media społecznościowe zostaną docenione znacznie wyżej niż obecnie.

Przy wchodzeniu w interakcję z marką błyskawiczna odpowiedź przestaje być wyróżnikiem, jak miało to miejsce jeszcze kilka lat temu.

Konsumenci oczekują odpowiedzi w trybie niemal natychmiastowym, traktując social media i e-mail w sposób analogiczny do infolinii.

Stąd konieczność cyfryzacji działów obsługi klienta, które nie mogą być już traktowane jako „tradycyjne” infolinie – niezależnie od kanału, z które-go korzysta konsument, odpowiedź powinna nie tylko być natychmiastowa, ale i satysfakcjonująca.

Proces obsługi konsumenta mogą usprawnić boty oparte o „uczące się” algorytmy, ale choć widać wzrost aktywności i eksperymentów w tym temacie, nadal trudno o w pełni satysfakcjonujące rezultaty.

Inteligentne technologie

Wydaje się więc, że twórcy tych rozwiązań nadal opierają je o wystandaryzowane ścieżki, a algorytmy często nie umieją sobie poradzić z niestandardowymi zapytaniami.

Najlepszym wyjściem wydaje się być model hybrydowy, który zautomatyzuje procesy dla najczęstszych zapytań, a w przypadku mniej typowych problemów pozwoli na kontakt z pracownikiem działu obsługi klienta.

Tak czy inaczej, wbrew powszechnym oczekiwaniom, czynnik ludzki z procesu obsługi klienta nie zostanie wyłączony jeszcze przez długi czas.

Za najbardziej inteligentną technologią nadal muszą stać inteligentni ludzie.

Oczekiwanie natychmiastowego kontaktu ze strony marki nie może nas dziwić.

Przenoszenie biznesu do internetu skraca dystans na linii konsument – dostawca usług.

Skoro marketing prowadzimy w czasie rzeczywistym, to klient oczekuje, że również w czasie rzeczywistym będzie się kontaktował z marką.

Niezależnie od tego, czy chciałby złożyć reklamację, czy zapytać o jakiś produkt.

To zasługa mediów społecznościowych, które przyzwyczaiły nas do tego, że reakcję na to, co piszemy, otrzymujemy natychmiast.

I wydaje się, że z tego powinniśmy wyciągnąć daleko idące wnioski, bowiem jest to jeden z priorytetów dla wszystkich firm poważnie planujących utrzymanie się na rynku.

Komunikat Zarządu IRME

Posted Posted in Ekorozwój

W związku z rozprzestrzeniającym się wirusem SARS – CoV-2 wywołującym chorobę Covid – 19 i pogarszającą się sytuacją epidemiologiczną w kraju i zagranicą informujemy, że Instytut Rozwoju Myśli Ekologicznej rezygnuje z organizacji i udziału we wszelkich wydarzeniach publicznych. Decyzja obowiązuje do odwołania. W przypadku bieżących spraw prosimy o kontakt telefoniczny, lub mailowy.

Zarząd IRME

Innowacyjne rozwiązania w sprzedaży internetowej

Posted Posted in Innowacje

Czas na kreowanie marki i sprzedaż produktów w serwisie internetowym

O innowacja w przemyśle, wdrażaniu nowych modeli biznesowych już pisaliśmy.

Czas na kreowanie marki i sprzedaż produktów w serwisie internetowym.

Nie ulega wątpliwości, że z roku na rok rynek online w przypadku sprzedaży i zakupów, będzie rósł i się umacniał, a tracić będą Ci, których w tym medium nie będzie.

Smartfon to dziś nowy sklep, swoisty showroom, w którym użytkownik ogląda i selekcjonuje produkt, choć nadal transakcje finalizuje na desktopie.

Ten trend będzie ewaluował na korzyść mobile’a, a wraz z rozwojem płatności mobilnych czy elektronicznych portfeli, upowszechniał się.

Tym samym interfejs stron mobilnych będzie dążył do uproszczenia tak, aby użytkownicy chętniej korzystali z tego kanału. Serwisy tzw. mobile friendly nie tylko są oceniane lepiej przez userów.

Wpływ ma to także na ich pozycjonowanie w wyszukiwarkach www, gdyż boty śledzące znacznie wyżej klasyfikują strony posiadajace dobrze rozbudowane wersje mobilne.

Takie działania spowodowane są ogłoszoną przez Google’a strategią Mobile First Index.

Do tej pory posiadanie wersji mobilnej strony było tylko jednym z wielu czynników rankingowych.

Teraz to wymóg i Google wyraźnie to komunikuje.

W ten sposób indeksuje już ponad 50% stron i nie wygląda, żeby zamierzał się z tej polityki wycofać.

Nowinki technologiczne to domena młodszych pokoleń

Świetnie odnajdują się w niej Millenialsi czy generacja Z.

Liczba użytkowników, którzy korzystają z wersji mobilnych czy aplikacji podczas codziennych aktywności nieustannie rośnie. Mobile jest dla userów wygodny, szybki i nieskrępowany.

Możemy wyszukać interesujące nas produkty i dodać do koszyka, będąc w podróży, na spacerze czy odpoczywając na kanapie.

Wersja mobilna to wyjście naprzeciw oczekiwaniom użytkowników a to przecież jest kluczowym czynnikiem i najszybszą drogą do do sukcesu.

Ale bardzo istotnym faktem jest pozyskanie i utrzymanie uwagi usera, a to w dzisiejszych czasach do najłatwiejszych nie należy.

Aby móc mierzyć się w wyścigu ofertowym należy pamiętać o kilku podstawowych rzeczach, do których należą:

* jakość: przekazu i zdjęć. Pamiętajmy, że decydując się na fotografie na stronie mobilnej musimy założyć, że użytkownik będzie chciał je rotować lub powiększyć. Dajmy mu więc taką możliwość, aby jeszcze chętniej przeglądał stronę sklepu. To również wartość dla samych właścicieli sklepów, warto monitorować jak zachowuje się user, czy chce powiększać zdjęcia oraz co dzieje się z osobą, która ogląda fotografie.

* rekomendacja: tutaj zdecydowanie warto testować różne wymiary rekomendacji, od podobieństwa produktów na zdjęciach, aż po ten sam brand, kolor, styl czy zakres cenowy.

* okazje: do marki i sklepu użytkownika przywiązują okazje. Należą do nich bezsprzecznie kody rabatowe. Istotnym jest aby intuicyjnie pokierować konsumenta przez ścieżkę dodania takiego „gratisu”. Czytelność kodu oraz jego lokalizacji zwiększa prawdopodobieństwo skorzystania z okazji. Dodatkowym wsparciem są nagłówki i bannery na stronach głównych, które przypominają użytkownikowi o możliwości zakupu zrabatowanego.

* uproszczenia: jeśli zbieramy dane o użytkownikach lub informacje odnośnie transakcji zasadnym jest ułatwienie użytkownikowi żmudnej operacji wklepywania treści związanych z adresem i kontaktem. Tutaj pomocnym jest autorefill/prefill, które za pomocą jednego kliknięcia pozwolą na zautomatyzowanie procesu, co znacznie skraca ścieżkę zakupową. W pewnym sensie jest to więc komunikacja i promowanie marki w internecie.

Komunikacja i promocja marki w internecie

Chociaż rola Facebooka będzie się marginalizować, to jeszcze przez długie lata pozostanie on najskuteczniejszym kanałem promowania marek.

Pod warunkiem, że biznes nadąży za trendami. A te w social mediach zmieniają się szybciej, niż nastroje konsumentów.

Nie ulega wątpliwości, że media społecznościowe z punktu widzenia firmy powinno się traktować, jako jeden z bardziej skutecznych kanałów marketingowych.

Cały problem w tym, że znaczna część polskich firm nie planuje obecności w SM, uwzględniając trendy w sieci. Tymczasem to właśnie odpowiedzi na mody decydują o jakości komunikacji z rynkiem.

Dzięki internetowi i jego narzędziom konsumenci zyskują nie tylko większe możliwości komunikacji i wymiany doświadczeń, ale także szanse samoorganizacji i wspólnego podejmowania działań.

Strategia rozwoju serwisu internetowego

Bycie mobile friendly powinno być wpisane w strategię rozwoju każdego serwisu internetowego.

I tak jak telefony komórkowe z powodzeniem zdetronizowały przewodowe telefony, tak dziś smartfony wysuwają się na prowadzenie, pozbawiając pierwszeństwa tradycyjne urządzenia desktopowe.

Towarzyszące nam niemal na każdym kroku telefony komórkowe stanowią przyszłość, w którą warto inwestować już dziś, wdrażając odpowiednie zmiany w serwisie.

Strategia przystosowania do trendu Mobile First Index to jedyna droga ku lepszym wynikom, zarówno e-commerce’owym, jak i wizerunkowym.

Działanie oznacza ryzyko, czyli mądry Polak po szkodzie

Posted Posted in Przemysł

Każda działalność gospodarcza wiąże się z ryzykiem.

Zakasając rękawy i biorąc się do pracy powinniśmy być świadomi, że coś może pójść nie tak.

Czy warto się zamartwiać niepewną przyszłością, czy może rozsądnie pomyśleć o zmniejszeniu skutków zagrożeń zawczasu?

Wypadki chodzą po firmach

Przygotowujemy się, tworząc biznesplan na dobrą i słabą koniunkturę, gromadzimy kapitał na inwestycje, szykujemy zapasy na wypadek przestojów w dostawach.

Szukamy nowych rynków zbytu dla naszych produktów, śledzimy zmieniające się trendy, by nie zostać z zalegającym w magazynie towarem.

Niestety, patrząc na zagrożenia wpisane w profil naszej działalności, zapominamy czasem o tym, że istnieje duża grupa zagrożeń ogólnych. Wypadki losowe, przestępczość, siły natury i niesłowni kontrahenci.

Mogą dotknąć wszystkich, nie tylko przedsiębiorców, ale to właśnie właściciele firm w ich wyniku tracą najwięcej.

Jak zabezpieczyć przedsiębiorstwo?

Rozwiązania są w zasadzie trzy. Zgromadzić kapitał, posiadać w banku otwartą linię kredytową lub ubezpieczyć się.

Każde z tych rozwiązań ma swoje wady i zalety.

Zgromadzona gotówka z upływającym czasem traci na wartości i ogranicza nasze możliwości rozwinięcia biznesu poprzez inwestycje.

Linia kredytowa jest obciążona kosztami dwukrotnie: najpierw w formie opłaty za udostępnienie przez bank limitu kredytowego, a później w postaci odsetek od pobranego kredytu.

Koszty jej prowadzenia są zależne od ryzyka ponoszonego w naszym obszarze biznesowym.

Bank może uznać, że w obecnej sytuacji rynkowej nasz biznes jest zbyt ryzykowny i odmówić otwarcia linii kredytowej.

Oferta może być zbyt droga lub opiewać na za mała sumę, by była dla nas korzystna.

Ostatnią możliwością jest wykupienie ubezpieczenia.

Tylko co to właściwie znaczy ubezpieczyć się w przemyśle drzewnym.

Kilka słów o przyszłości i prawdopodobieństwie

Ubezpieczenie jest to przeniesienie ryzyka związanego ze zdarzeniem losowym, które może negatywnie wpłynąć na sytuację ekonomiczną przedsiębiorstwa.

Pod tą definicją kryje się istota ubezpieczenia. Dotyczy ono tylko zdarzeń i wypadków w przyszłości.

Nie możemy ubezpieczyć się od zdarzeń i ich skutków, gdy wydarzyły się one w przeszłości.

Nie płacimy składki emerytalnej, gdy z powodu wieku zaprzestaliśmy pracy zarobkowej.

Nie ubezpieczymy od pożaru już spalonego magazynu, czy hali fabrycznej.

Z perspektywy ubezpieczenia te zdarzenia są losowe.

Nikt nie może być pewny, że dożyje do emerytury, nawet podpalacz nie może być w stu procentach pewny, że podpalony budynek zajmie się ogniem.

Stąd w ubezpieczeniach pojawia się pojęcie ryzyka, czyli prawdopodobieństwa wystąpienia danego zdarzenia.

Gdy obstawiamy rzut monetą, prawdopodobieństwo wypadnięcia orła na złotówce wynosi 50%, co daje 50% ryzyka wypadnięcia reszki.

Ale gdy powtórzymy rzut dziesięciokrotnie, wypadnięcie reszki w dziesięciu rzutach pod rząd wynosi jedynie 0,098%.

Dzięki temu, że wraz z ilością zdarzeń prawdopodobieństwo ich, a zanim ryzyko, maleje, możemy ubezpieczyć się na spore sumy za ułamek ich wartości, o czym bardzo często zapomina bardzo wielu z nas.

Co można dobrowolnie ubezpieczyć?

To, co jest ważne w profilu naszej działalności. Inaczej do sprawy powinien podejść przedsiębiorca posiadający fabrykę mebli, pierwiastkowy przerób drewna, hurtownik czy magazyn.

Nie ma ubezpieczenia uniwersalnego, rolą pośrednika ubezpieczeniowego (agenta, brokera) jest pomóc przedsiębiorcy prowadzącemu daną działalność ocenić ryzyka z nią związane.

Otóż wyobraźmy sobie zakład w którym produkuje się meble.

Nieustanna wrzawa, dziesiątki osób, przemieszczające się elementy.

Dziesiątki zagrożeń! Od drobnych skaleczeń operatorów maszyn, przez upadki elementów z podajników, zanieczyszczenie powietrza, ubrań, aż po burzę zrywającą dach i zalewającą maszyny.

Dokonując oceny ukazuje się przed nami ścieżka, którą trzeba podążyć by się mądrze ubezpieczyć.

Jaką formę ubezpieczenia wybrać?

Znając ryzyka, jakie mogą dotknąć nasze przedsiębiorstwo, przystępujemy do wyboru oferty ubezpieczenia.

Wybrać możemy spośród gotowych pakietów negocjując z agentem zakładu ubezpieczeń lub powierzając zawarcie ubezpieczenia w naszym imieniu brokerowi.

W każdym przypadku musimy pamiętać, że język ubezpieczeń jest odmianą języka prawniczego i niektóre stwierdzenia, choć potocznie wymienne, mają w nim ściśle określone znaczenia.

Przykładem jest rabunek i kradzież.

W języku ubezpieczeń rabunek to działanie z użyciem siły, na przykład wyłamanie drzwi do naszego magazynu i zabranie materiałów, komponentów, bądź gotowych produktów, bądź w skrajnych wypadkach wymuszenie przemocą wydania towarów.

Natomiast kradzież zwykła to zdarzenie, , gdy ktoś wyniesie coś z zakładu w godzinach jego pracy lub któryś z pracowników wyniesie towar z magazynu, nie uszkadzając zabezpieczeń zakładu.

Niepewność przyszłości

Sama świadomość zagrożeń nie ochroni naszego biznesu. Siłą ubezpieczenia jest rozłożenie ryzyka na dużą ilość podmiotów i osób.

Pozwala to redukować obciążenie związane z usuwaniem szkód wynikłych z nagłego zdarzenia do postaci akceptowalnej składki.

I choć jest to pewne stałe obciążenie dla finansów firmy, to w warunkach nieznanej przyszłości, pozwala na intensywne inwestycje w rozwój przedsiębiorstwa, bez konieczności gromadzenia gigantycznych środków na tzw. czarną godzinę.

Można wtedy skupić się na tym, co dla nas jest najważniejsze, tj. dostarczaniu odbiorcom innowacyjnych produktów, bowiem nieprawdziwy opis rzeczywistości prowadzi do błędnych ocen, a te do błędnych decyzji.

Wszyscy znamy powiedzenie, że mądry Polak po szkodzie.

Czy kiedyś zerwiemy z tą tradycją?

Oby jak najszybciej…

Powołanie Ogólnopolskiego Klastra Innowacyjności Dla Przemysłu Drzewnego staje się faktem

Posted Posted in Przemysł

Dnia 20 stycznia r. 2020 z inicjatywy Przemysława Karlika – Prezesa Zarządu naszego Instytutu odbyło się spotkanie organizacyjne związane z powołaniem Ogólnopolskiego Klastra Innowacyjności Dla Przemysłu Drzewnego (skrót: OKIDPD ).

Spotkanie odbyło się w Ministerstwie Rozwoju w Warszawie.

Celem spotkania było omówienie całokształtu funkcjonowania klastra, ze szczególnym uwzględnieniem jego misji, strategii, celów, kierunków i dróg, którymi będzie podążał.

W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele różnych branż przemysłu drzewnego, przedstawiciele instytutów naukowych, naukowo-badawczych, szkół wyższych oraz innych przemysłów bezpośrednio i pośrednio z nim związanych.

Pośród prelegentów znalazły się takie osoby, jak: prof. Jerzy Smardzewski z UP w Poznaniu, Beata Lubos – z-ca dyrektora Departamentu Innowacyjności w Ministerstwie Rozwoju, Sebastian Rynkiewicz – Prezes Zarządu Klastra Obróbki Metali, dr. Marta Mackiewicz – Departament Innowacyjności w Ministerstwie Rozwoju oraz Arkadiusz Gronowski – Prezes Zarządu SODRA Polska Sp. z o.o.

Spotkanie prowadził Przemysław Karlik – Prezes Zarządu naszego Instytutu.

Więcej informacji n/t klastra znajduje się w niniejszej witrynie – zakładka KLASTER i podstrony

Edukacja w obliczu wejścia gospodarki w erę innowacyjności

Posted Posted in Edukacja, Ekorozwój

Żyjemy w czasach, gdy powstają urządzenia smart, autonomiczne samochody oraz inteligentne miasta

Aby to wszystko powstawało, na początku drogi potrzeba smart factory, a więc takiej firmy, w której w dużym stopniu aktywa są również cyfrowe.

Według szacunków dzisiaj do Internetu podłączonych jest około 50 mld urządzeń, zaś do r. 2050 ich będzie około 500 miliardów, co wygeneruje ogromną potrzebę zapewniania bezpieczeństwa.

Przemysł również nie może ignorować faktu postępującej cyfryzacji oraz konieczności wdrażania nowych architektur oraz zmian biznesowych.

Wyzwaniem dla branży przemysłowej jest dziś przejście od hierarchicznej, wielopoziomowej struktury firmy, do organizacji, gdzie wewnętrzne jednostki komunikują się ze sobą bezpośrednio, niezależnie od poziomu organizacyjnego.

Te jednostki będą również komunikowały się z zewnętrznym światem cyfrowym, a także z innymi urządzeniami, co umożliwi Internet Rzeczy.

Dodatkowo w ramach Przemysłu 4.0 każdy produkt w swoim cyklu życia będzie miał cyfrową reprezentację – od projektu, testów, poprzez produkcję, serwis, nawet po recykling.

Wiedza techniczna i umiejętności miękkie

Żaden z tych procesów nie będzie miał jednak szans na powodzenie, jeżeli nie będzie zarządzany w sposób kompetentny.

Bez kompetencji w zakresie robotyki czy sztucznej inteligencji nie zbudujemy innowacyjnej gospodarki opartej na wiedzy.

Dlatego pilnie potrzebujemy specjalistów o wykształceniu technicznym w obszarach takich jak Internet Rzeczy, Cyber Security, Przemysł 4.0, Smart Home oraz Smart City.

Rzetelna wiedza techniczna powinna być uzupełniana takimi umiejętnościami miękkimi jak kompetencje międzykulturowe, myślenie projektowe, sprawność adaptacyjna, interdyscyplinarność, inteligencja emocjonalna, umiejętność współpracy w wirtualnym środowisku.

Jak ważne są umiejętności miękkie świadczy fakt, iż Światowe Forum w Davos dedykowało temu tematowi znaczną część programu, już w 2016 definiując następujące kompetencje konieczne do kreowania współczesnej i przyszłej gospodarki 4.0: umiejętność rozwiązywania kompleksowych problemów, krytyczne myślenie, kreatywność, współpraca, inteligencja emocjonalna, podejmowanie decyzji, umiejętność negocjacji i w końcu ciekawość i elastyczność.

Dzisiejsza szkoła a reformy polskiego systemu edukacji

Dzisiejsza szkoła nie przygotowuje uczniów w żadnym z wymienionych zakresów do wejścia na rynek pracy.

Nie da się bowiem zbudować nowoczesnej i innowacyjnej gospodarki bez gruntownej poprawy i unowocześnienia systemu edukacji, ze szczególnym naciskiem na edukację techniczną i tzw. miękkie umiejętności.

Kolejne reformy polskiego systemu edukacji wdrażane od r. 1998 szczególnie dotknęły szkolnictwo zawodowe poprzez likwidację blisko połowy średnich szkół technicznych.

Doprowadziło to do znacznej deformacji całego systemu edukacji, w którym liczba absolwentów wyższych uczelni dwukrotnie przekracza liczbę kształconych techników i absolwentów szkół zawodowych.

Oznacza to, że polscy przedsiębiorcy borykają się z poważnym deficytem pracowników technicznych oraz absolwentów szkól średnich zawodowych o różnych specjalnościach a jednocześnie z nadmiarem absolwentów szkól wyższych nietechnicznych.

Wg. ostatnich badań ok. 60% pracodawców ma problemy ze znalezieniem pracowników w ogóle, a prawie wszyscy przy zatrudnianiu nie znajdują kandydatów o poszukiwanych kompetencjach.

Rola szkolnictwa zawodowego i technicznego

Aby odwrócić skutki nieudanych reform, należy odbudować szkolnictwo zawodowe i techniczne, przywrócić mu należną rangę i wesprzeć racjonalnym i powszechnym doradztwem zawodowym.

Kluczowe jest też zaangażowanie w proces kształcenia pracodawców, którzy najbardziej powinni być zainteresowani pozyskiwaniem wysoko kwalifikowalnych pracowników.

To właśnie pracodawcy w krajach o najbardziej rozwiniętych gospodarkach są motorem szkodnictwa zawodowego i technicznego, oferując w swoich zakładach praktyki zarówno dla uczniów jak i nauczycieli.

Żadna ze szkól nie byłaby bowiem w stanie sfinansować wyposażenia warsztatów przyszkolnych symulujących nowoczesne systemy produkcyjne.

Nie można przy tym zapominać o sprawie najważniejszej, jaką jest kształcenie nauczycieli zawodu.

Wreszcie, należy podwyższyć progi zdawalności matury oraz systemowo weryfikować poziom nauczania na uczelniach wyższych.

Należy zarówno rodzicom jak i uczniom pokazać nowoczesne zakłady produkcyjne, przypominające laboratoria wykorzystujące w procesie produkcji systemy IT.

Praca w dzisiejszym przemyśle to styczność z najnowszą technologią, wysokie zarobki i szansa na szybką samodzielność.

Ukończenie średniej lub zasadniczej szkoły zawodowej nie zamyka drogi do dalszego kształcenia się, ponieważ obecny system jest tak skonstruowany, iż umożliwia skończenie wymarzonych studiów.

Aktywizacja zawodowa młodych osób w obliczu kurczącego się rynku pracy

Posted Posted in Edukacja, Ekorozwój

Młode pokolenie jako fundament rozwoju gospodarki w kolejnych dekadach

Aktualne trendy demograficzne, postęp technologiczny, promowanie innowacyjności są czynnikami, które stawiają młode pokolenie jako fundament rozwoju gospodarki w kolejnych dekadach.

Od tego, jak dobrze wykorzystany zostanie potencjał dzisiejszych nasto i dwudziestolatków, zależy zarówno tempo i kierunek rozwoju gospodarczego, jak również przyszły poziom jakości życia.

Bezrobocie wśród młodych ludzi w ostatnich latach stało się dużym problemem w całej Unii Europejskiej. W Polsce skala problemu nie jest tak duża, jak w innych regionach kontynentu, niemniej jednak stopa bezrobocia wśród młodych osób znacznie przewyższa stopę bezrobocia ogółem w kraju.

Jednocześnie notuje się dużą liczbę osób o charakterystyce NEET (Not in Employment, Education or Training), które pomimo młodego wieku nie są zainteresowane edukacją ani pracą.

Problem bezrobocia wśród osób młodych nabiera dodatkowego znaczenia wobec zarysowującego się w Polsce problemu kryzysu demograficznego (starzenie się społeczeństwa, ujemny przyrost naturalny, odpływ ludzi młodych).

Kształtująca się w konsekwencji struktura demograficzna wiązać się będzie ze wzrostem obciążeń dla budżetu państwa, wyzwaniami w obszarze ubezpieczeń emerytalnych i w systemie zdrowia, a ponadto może przyczynić się do obniżenia dynamiki rozwoju gospodarczego.

Bardzo istotne i pożądane jest zatem poszukiwanie sposobów na skuteczną aktywizację i efektywne wykorzystanie potencjału młodych osób.

Aktywizacja zawodowa młodych osób w świetle raportu KPMG

KPMG przygotowało swego czasu raport pt. „Wyzwania w zakresie aktywizacji zawodowej młodych osób”.

Poruszono w nim zagadnienia dotyczące młodego pokolenia wchodzącego na rynek pracy w zakresie aktywizacji zawodowej osób młodych, ich potrzeb, oczekiwań pracodawców czy wybranych elementów systemu edukacji, związanych z ułatwianiem osobom młodym startu na rynku pracy.

Zasygnalizowano zarysowujące się trendy poszukiwania młodych pracowników na obszarach o wyczerpującej się podaży pracy.

W raporcie zamieszczono szereg ramowych rekomendacji zmian, od działań na poziomie kraju i samorządu, przez działania i narzędzia w obszarze aktywizacji osób młodych, współpracę z pracodawcami, aż po wybrane kwestie związane z edukacją.

Przeprowadzone przez KPMG badania pokazują, że oceniane elementy aktualnie funkcjonującego systemu edukacji oraz podejścia do aktywizacji zawodowej osób młodych są dobrze postrzegane zarówno przez osoby młode, jak i pracowników instytucji, które świadczą usługi w tym zakresie.

Zidentyfikowano jednak szereg obszarów, w których pożądane jest wprowadzenie zmian, co powinno skutkować wzrostem skuteczności podejmowanych działań, a w efekcie zmniejszeniem skali bezrobocia wśród osób młodych. KPMG przeanalizowało także potrzeby i oczekiwania osób młodych oraz pracodawców.

Zidentyfikowano wiele płaszczyzn niedopasowania we wzajemnych oczekiwaniach stawianych względem siebie przez pracodawców i młode osoby poszukujące zatrudnienia.

Z licznych rozmów, które prowadzę z pracodawcami i uczniami/studentami płynie wniosek, że pracodawcy nie traktują młodych osób w żaden szczególny sposób, nie wyróżniają tej grupy na tle innych pracowników.

Często oczekują konkretnego, wieloletniego doświadczenia zawodowego, znajomości języków obcych, czy stażu pracy, nierzadko wymagają posiadania określonych umiejętności.

Jednocześnie szukają w młodych osobach pewności siebie i odpowiedzialnego podejścia do pracy.

Młode osoby z kolei mają często pewien wyidealizowany obraz swojej pierwszej pracy, która niezwykle rzadko przypomina to, co faktycznie oferuje im rynek pracy.

Ponadto na ogół nie chcą w pełni poświęcić się życiu zawodowemu kosztem życia prywatnego, swoich pasji czy zainteresowań.

Chcą też mieć przestrzeń do nieustannego poszerzania spectrum swoich umiejętności.

Jakie zatem wnioski płyną z badania KPMG?

Niewątpliwie jest wiele obszarów, w których możliwe jest wprowadzenie różnorodnych zmian, skutkujących zwiększeniem szans na efektywne wykorzystanie potencjału młodego pokolenia.

Władze samorządowe i instytucje lokalne mają tu do odegrania bardzo istotną rolę.

Obszar aktywności zawodowej

W przypadku młodych bezrobotnych oferowane dziś wsparcie jest tylko w niewielkim stopniu zindywidualizowane.

W dużej mierze propozycje skorzystania z określonych form aktywizacji są pochodną dostępności środków na dane narzędzie w danym momencie, niekoniecznie zaś odzwierciedlają realne potrzeby danej osoby.

Konieczne jest lepsze dopasowanie narzędzi aktywizacyjnych do specyfiki branżowej i indywidualnych predyspozycji bezrobotnych oraz dostosowanie wykorzystywanych narzędzi i sposobu działania urzędów pracy do potrzeb osób osób młodych.

Duże korzyści dla systemu aktywizacji młodych bezrobotnych może przynieść integracja działań w ramach różnych obszarów wsparcia bezrobotnych.

Efektywna wymiana informacji między kilkoma instytucjami umożliwi tworzenie kompleksowego obrazu osób poszukujących pracy i ich potrzeb.

Większą efektywność systemu może też przynieść wprowadzenie mechanizmów zachęcających pracodawców do szerszej zakrojonej współpracy z urzędami pracy, m.in. pod kątem udostępniania większej liczby i lepiej dopasowanych ofert pracy dostępnych w urzędach oraz edukacji i szkoleń dla osób bezrobotnych.

Pożądanym działaniem jest także ułatwianie dostępu do usług i informacji, w tym stosowanie wielokanałowego podejścia do obsługi klientów.

Kluczowym aspektem jest tu zwiększanie dostępności faktycznie zintegrowanych e-usług, w tym uspójnienie informacji o dostępnych narzędziach aktywizacyjnych (w tym informacji o ofercie różnych organizacji, partnerów), wdrażanie i promowanie elektronicznych formularzy, umożliwianie zdalnego załatwiania spraw, ograniczanie potrzeby stawiania się osobiście w urzędzie.

Pomocne będzie także odformalizowanie formy przekazywania informacji oraz wykorzystanie alternatywnych kanałów komunikacji, w tym mediów społecznościowych.

Z drugiej strony należy dążyć do efektywnego wykorzystania posiadanych zasobów, przez co rozumieć należy także angażowanie do współpracy podmiotów, które posiadają wiedzę i doświadczenie oraz mają realne możliwości podejmowania skutecznych działań.

W tym zakresie nieodzowna jest współpraca strefy publicznej, komercyjnej oraz trzeciego sektora.

Obszar edukacji

Konieczne jest lepsze dopasowanie programów nauczania do potrzeb dzisiejszego i przyszłego rynku pracy, a także edukacja młodych osób w kontekście efektywnego poruszania się po rynku pracy.

Należy również wspomnieć o potrzebie edukacji w tym zakresie kadry dydaktyczno-szkoleniowej, która również powinna doskonalić i poznawać potrzeby rynku pracy.

Aktualne kierunki i programy nauczania są często nieskorelowane z realiami i potrzebami rynku pracy.

Zarówno osoby młode, jak i pracodawcy wskazują na niedostatek w edukacji aspektów praktycznych, nienadążanie za trendami na rynku pracy, często zbyt ogólny poziom kształcenia.

Dziś stosunkowo łatwo jest zdobyć wykształcenie wyższe, nierzadko kwestionowana jest jednak jego jakość lub przydatność.

W tym kontekście warto dokonać przeglądu aktualnie funkcjonujących kierunków i programów nauczania pod kątem spełnienia obecnych i przyszłych potrzeb rynku pracy, zapotrzebowania na określone umiejętności i zawody.

Ważne jest poznanie potrzeb i oczekiwań lokalnych pracodawców oraz potencjalnych inwestorów i tworzenie we współpracy z nimi założeń dla rozwoju lub modyfikacji oferty edukacyjnej, kierunków nauczania, specjalizacji, programów praktyk.

Planowane zmiany powinny być skorelowane ze strategią rozwoju centralnego, lub dla danego regionu.

Zapotrzebowanie na pracowników

Z dnia na dzień w coraz większym stopniu zaczynamy mierzyć się z niedoborem pracowników.

W takim przypadku warto się zastanowić, jaką przyjąć strategię, jak się wyróżnić, jak zbudować kompleksową ofertę, jakimi kanałami i przy użyciu jakich narzędzi dotrzeć do młodych osób?

Jak ich zachęcić do przeniesienia się do tego właśnie miasta lub regionu, do tej bądź innej szkoły, uczelni, co zrobić, aby w tym mieście, lub regionie chcieli pozostać? Sukces na tym polu może dać impuls do dalszego rozwoju.

Czas najwyższy, aby pomóc młodym osobom wkroczyć na ścieżkę świadomego wyboru.

Z bezpośrednich rozmów z uczniami/studentami płynie prosty wniosek, mianowicie znaczna ich część wybrała daną uczelnię, bądź kierunek nie myśląc o przyszłości i tym, czym będzie się zawodowo zajmować, tylko ze względu na środowisko, rodzinę itp.

Tymczasem konkretna oferta edukacji i strumień odpowiednich informacji, może zapewnić sukces na tym polu i dać impuls do dalszego ich rozwoju.

Natomiast porażka może oznaczać stagnację lub wręcz postępującą depopulację i podupadanie miast, regionów, a w konsekwencji określonych zawodów, często pożądanych na rynku pracy.

Skuteczność przyciągania nowych pracowników i mieszkańców zależy niewątpliwie od wielu czynników

Poniżej przedstawiam trzy kluczowe moim zdaniem obszary:

Świadomość wyzwań oraz kluczowych czynników sukcesu to niezbędny krok do dalszych działań. Obejmować one powinny m.in.:

  • analizę obecnych i przyszłych potrzeb pracodawców w mieście i regionie;
  • analizę priorytetów miasta i regionu;
  • zdefiniowanie profilów poszukiwanych osób;
  • analizę potrzeb i oczekiwań osób, które mogłyby zmienić swoje miejsce zamieszkania, w szczególności osób młodych;
  • ocenę silnych i słabych stron miasta i regionu, w tym oferty edukacyjnej, inwestycyjnej, naukowej, infrastrukturalnej, kulturalnej, itp.;
  • zdefiniowanie strategii działania, strategii komunikacji oraz planu wdrożenia.

Transformacja w obszarach aktywizacji osób młodych kluczem do sukcesu

Podkreślić też należy, że lepsza współpraca szkół i uczelni z instytucjami rynku pracy i pracodawcami sprzyja również systemowym zmianom w programach i treściach kształcenia, co powinno dać trwały efekt lepszego dostosowania struktury i programów kształcenia do potrzeb rynku pracy oraz przyczynić się do rozwoju przedsiębiorczości akademickiej.

W tym kontekście radykalne i szybkie działanie jest nie tylko szansą zwiększania efektywnego oddziaływania urzędów pracy na trwałą poprawę sytuacji młodych na rynku pracy, ale też powinien zapoczątkować trwałe systemowe zmiany w obszarze edukacji, kształcenia zawodowego i szkoleń, wreszcie zaś usług i instrumentów rynku pracy.

Opracowanie kompleksowego planu działań poprzedzonego ewaluacją nowych instrumentów, zaangażowanie wielu instytucji i zapewnienie trwałości finansowania i monitorowania efektów zgodnie z przedstawionym wyżej zakresem pozwoli na bieżącą ocenę i zarządzanie, w tym ewentualną korektę programów.

Kolejnym wyzwaniem będzie trwała poprawa jakości pracy w Polsce, ograniczenie szarej strefy, większa dostępność trwałych form zatrudnienia i lepszych warunków pracy i płacy oraz rozwoju zawodowego.

Sprzyjać temu powinna poprawa sytuacji gospodarczej, trwała poprawa sytuacji na rynku pracy, ale także zmiany demograficzne, które oznaczają w perspektywie najbliższych lat mniejszą podaż pracy.

Bez tworzenia dobrych warunków startu zawodowego młodzieży i ograniczenia problemu bezrobocia młodych, zahamowania procesów migracyjnych i zachęt do powrotu na polski rynek pracy polska gospodarka może w perspektywie najbliższych lat odczuwać trudności w dostępie do kapitału ludzkiego jako poważną barierę rozwojową.

Sklepy przyszłości

Posted Posted in Ekorozwój, Innowacje

Doświadczenia i wygoda – te dwa słowa definiują oczekiwania człowieka XXI wieku. Z jednej strony szukamy coraz mocniejszych bodźców, z drugiej doceniamy wolny czas i nie chcemy go tracić na nudne obowiązki. To podejście ma wpływ na rozwój wielu branż w handlu, w tym branży odzieżowej. Sklepy przyszłości, bo o nich tu mowa optymalizuje się zarówno pod kątem wygody zakupów, jak i dostarczania kupującym wielu wrażeń.

Fashion tech kluczem do sukcesu – czyli koszula bliższa ciału

Od projektowania ubrań przez logistykę magazynów, aż po nowoczesne formy sprzedaży, w każdej marce, która chce się liczyć na rynku w działach IT pracuje sztab ludzi.

Fashion tech, czyli kooperacja mody z technologią na każdym etapie życia produktu, staje się normą. Szczególnie istotne są modyfikacje procesu zakupowego.

Popularny jeszcze kilka lat temu pogląd, że w przyszłości będziemy kupować głównie w internecie, w branży odzieżowej się nie sprawdza.

Choć popularność sklepów internetowych z roku na rok rośnie, to zmienia się też podejście do kupowania odzieży.

Współczesny konsument chce dotknąć ubrania i je przymierzyć, a zakupy potraktować jak formę relaksu.

Istotny jest również czynnik ludzki, obecność kogoś, kto pomoże i doradzi w zakupach.

To sprawia, że wiele marek przekształca swoje salony w showroomy, a sklepy internetowe tworzą stacjonarne odpowiedniki.

Prawdopodobnie w przyszłości nawet kupując online , będziemy chcieli odwiedzić sklep, w którym ubranie zmierzymy, zlecimy poprawki krawieckie lub po prostu wypijemy kawę i podyskutujemy ze stylistą o nadchodzących trendach.

Coś więcej niż szybkie zakupy

W świecie, w którym wszystko jest na wyciągnięcie ręki, coraz większą wartością stają się emocje.

Idąc na zakupy odzieżowe często samo nabycie produktu jest drugorzędne, liczy się proces, który ma sprawić przyjemność i oderwać nas od codzienności.

Zadowolony klient to klient, który kupi i wróci po więcej.

Wiedza o tym marki odzieżowe, sprawiając, by ich salony sprzedaży kusiły nie tylko ciekawą kolekcją, ale też dodatkowymi atrakcjami.

Kupowanie komfortowe

Czasem najlepsza technologia to ta transparentna, która choć ma na nas wpływ, pozostaje niezauważalna.

Niektóre marki odzieżowe stosują w swoich salonach progresywne systemy oświetlenia oraz klimatyzacji.

Kamery śledzą ruchy klientów, a następnie tworzą mapy ciepła i zbierają informacje o poruszaniu się klientów w obrębie sklepu.

Dzięki temu możliwe jest obiektywne wyeksponowanie flagowych kolekcji czy zarządzanie temperaturą w salonie.

Zakupy szyte na miarę

W sklepie przyszłości klient będzie śledzony przez kamery na każdym kroku.

Pełen proces zakupowy: zwroty, informacja o ubraniach zabieranych do przymierzalni i kupowanych, zostanie poddana analizie.

Sztuczna inteligencja przeanalizuje zabrane dane, by zoptymalizować zarządzanie towarem lub projektowanie salonów.

Już teraz coraz powszechniej stosuje się systemy alokacji, które dobierają ubrania wysyłane do salonu w konkretnym mieście.

Analiza bierze pod uwagę najczęściej kupowane w danym miejscu kolory, rozmiary, styl i inne wybrane czynniki.

Każdy klient konkretnej marki zna to uczucie, gdy w jednym ze sklepów znajduje ubrania doskonale dobrane pod jego gust, a w innym nie potrafi się odnaleźć.

To właśnie zasługa maszyn, które na podstawie danych o najczęściej kupowanych towarach wybierają modele eksponowane w konkretnych salonach.

Jeszcze więcej personalizacji

Dobieranie oferty przez sztuczną inteligencję to jedno, ale nowoczesne technologie już teraz sprawiają, że sklep sam proponuje najlepsze dla nas ubrania.

W sklepie przyszłości klient rozpoznawany jest już na wejściu, za pomocą logowania lub aplikacji w telefonie.

Im bardziej transparentnie, tym lepiej. System, analizując historię zakupową, gust, a nawet kalendarz, w którym notujemy plany wakacyjne lub zawodowe, sugeruje ubrania, które idealnie trafiają w gust i będą pasować do tego, co nabył wcześniej.

Sztuczna inteligencja kryje się także w reklamach.

Ekrany w sklepach dzięki możliwości rozpoznania klienta oferują odzież dopasowaną specjalnie dla niego.

Jeśli system nie będzie w stanie rozpoznać danej osoby, sztuczna inteligencja za pomocą analizy obrazu i tego co człowiek w danej chwili ma na sobie, wyświetli reklamę szytą na miarę.

Sztuczna inteligencja

Koniec z kolejkami

Największą zmorą współczesnych zakupów są kolejki do kas, które niejednokrotnie sprawiają, że klient rezygnuje z zakupu.

Na ratunek przychodzą metki RFID stosowane już przez niektóre marki.

Metki RFID przechowują informacje o życiu produktu od magazynu, aż po konkretną półkę w danym sklepie.

Dzięki nim sprzedawca może udzielić informacji o dostępności produktu nie tylko w danym salonie, ale także w obrębie miasta czy kraju.

Metki RIFD pomogą także uniknąć kolejek, wystarczy, że użytkownik zeskanuje je w odpowiedniej aplikacji i już będzie mógł wyjść ze sklepu z towarem.

W przyszłości nawet skanowanie stanie się zbędne, klient przechodząc przez bramki czy znajdując się w obszarze wybranej kamery, nie poczuje gdy system automatycznie obciąży jego konto w aplikacji w telefonie.

Coraz więcej marek rozumie, jak ważne jest połączenie dwóch kanałów sprzedaży : online i sklepów stacjonarnych.

Omnichannel zakłada, że do sklepów będziemy przychodzić, by zmierzyć ubrania, ale już procesu zakupowego dokonamy online.

Luksus na wyciągnięcie ręki

Dla tych, którzy kochają zakupy, roztaczane wizje przyszłości są zapowiedzią czegoś wspaniałego: prywatni styliści, komfortowe przymierzalnie czy brak kolejek to zmiana w dobrą stronę.

Z drugiej znów strony klienci, którzy zakupy odzieżowe traktują jak przykry obowiązek, otrzymają szereg narzędzi, które zautomatyzują cały proces.

Sztuczna inteligencja zaprojektuje całą garderobę, bazując na kalendarzu, a jedynym zmartwieniem będzie zasobność portfela.

Co więcej, proponowane rozwiązania to świetna optymalizacja kosztów dla wielu marek.

Technologia ogranicza wydatki związane z personelem czy magazynowaniem.

Prezentowane rozwiązania mają też swoją mroczną stronę: im więcej automatyzacji i spersonalizowanych reklam, tym trudniejsze staje się kreowanie własnego stylu.

Jeśli jednak konsument przyszłości zachowa rozsądek, nadchodzące technologie przeniosą zakupy odzieżowe w nowszy, bardziej luksusowy wymiar.

Czy współczesny biznes chce brać odpowiedzialność za stan środowiska?

Posted Posted in Ekorozwój

Dbałość o ekologię i szacunek dla środowiska naturalnego stają się w ostatnich latach niezwykle ważne dla biznesu

Wzrasta bowiem świadomość społeczna i ekologiczna konsumentów, którzy coraz częściej zwracają uwagę nie tylko na to, co firma produkuje i sprzedaje, ale również w jaki sposób to robi i czy nie szkodzi przy tym naturze.

Wybierając produkty, klienci uważnie analizują, czy korzystanie z nich pomoże w oszczędzaniu energii i zasobów naturalnych.

Coraz więcej firm wprowadza więc znaczące modyfikacje w procesie produkcji, co sukcesywnie ogranicza emisję zanieczyszczeń w skali roku.

Ekologiczny trend przejawia się także na etapie projektowania wyrobów, które dzięki zastosowanym rozwiązaniom technicznym i technologicznym ułatwiają oszczędzanie wody, prądu, co oznacza osiągnięcie wymiernych korzyści przez osoby, które w swoich domach zainstalują oszczędne urządzenia.

Ale co ważne dla biznesu przejawia się także w świadomym wyborze produktów i materiałów ekologicznych.

Niewątpliwie świadomość ekologiczna firmy jest doceniana przez klientów i pomaga budować ich lojalność. Konsumenci w swoich wyborach kierują się bowiem zaufaniem do marki i jej wizerunkiem, na które dbałość o środowisko ma niezwykle pozytywny wpływ.

Samej firmie działalność w zgodzie ze środowiskiem naturalnym przynosi także oszczędności w wyniku ograniczonego zużycia surowców naturalnych.

Pomaga też podnosić poziom kultury organizacyjnej, jednocząc pracowników wokół szczytnej idei. Zielony kierunek rozwoju wyznaczają firmie nie tylko przepisy prawa, ale także preferencje konsumentów, których uważnie słuchać powinna każda odpowiedzialna firma i wdrażać je na miarę swoich możliwości.

Wdrażanie ekologicznej odpowiedzialności biznesu w firmie powinno być jednak wprowadzane w sposób przemyślany i uwzględniać trzy elementy: zgodność z prawodawstwem w zakresie środowiska naturalnego, politykę firmy zgodną z zasadami zrównoważonego rozwoju (realizowaną na wszystkich szczeblach struktury firmy), działalność edukacyjną (komunikacja realizowanych celów i działań w tym zakresie poprzez projekty edukacyjno-informacyjne, skierowane do pracowników, partnerów biznesowych oraz klientów).

Społeczna odpowiedzialność biznesu

Od ponad trzydziestu lat obecna jest w ekonomii idea społecznej odpowiedzialności biznesu (ang. CSR).

Nadała ona nowy wymiar nowoczesnej gospodarce, w której oprócz zysku, celem stała się poprawa jakości życia społeczeństwa oraz dbałość o stan środowiska przyrodniczego.

Aż 96% dużych i średnich firm w Polsce uważa, że powinnością biznesu jest odpowiadanie na wyzwania społeczne i ekologiczne.

Działania związane z CSR prowadzi w Polsce 46% dużych i średnich firm. Tak wynika z badań KPMG i Forum Odpowiedzialnego Biznesu, prowadzonych w 2014 roku.

Wdrażanie środowiskowej odpowiedzialności biznesu i jej komunikowanie wpływa pozytywnie na funkcjonowanie firmy w otoczeniu.

Najczęściej wskazywane korzyści to: poprawa wizerunku na rynku, wzrost zainteresowania ze strony kontrahentów, wzrost sprzedaży, a także obniżenie kosztów działalności (KPMG, 2014).

Strategia środowiskowej odpowiedzialności biznesu (jeden z ośmiu kluczowych obszarów odpowiedzialności społecznej zawartych w normie ISO 26000) zawsze powinna być zorientowana na konkretny, mierzalny cel.

Biznes a środowisko

Zaangażowanie biznesu w działania na rzecz środowiska to, z jednej strony, wyraz społecznej odpowiedzialności, a z drugiej – szansa na jego rozwój.

Jednak, jak wskazują badania (GFK 2012), wciąż najbardziej znaczącą motywacją polskich firm do podejmowania działań ekologicznych jest splot wymogów prawnych i rynkowych.

W szczególności dotyczy to dużych i średnich przedsiębiorstw, na które wywierana jest największa presja związana z dostosowaniem do norm środowiskowych wprowadzanych w ramach spójnej polityki UE.

Czy istnieje szansa na to, aby w rzeczywistości mocno zbiurokratyzowanej, pragmatyczny polski przedsiębiorca podejmował świadome i spójne działania na rzecz środowiska, motywowany przede wszystkim poczuciem wspólnej odpowiedzialności za dzisiejszy i przyszły jego stan?

Przedsiębiorcy coraz częściej podejmują działania, mające na celu ochronę środowiska naturalnego. Z pewnością motywują ich do tego wymierne korzyści, które mogą osiągnąć w stosunkowo krótkim czasie.

Prawodawstwo

Prawodawstwo reguluje działalność firm w zakresie wpływu ich funkcjonowania na środowisko naturalne, ale tak naprawdę najważniejsze jest to, czy firma, jej Zarząd, pracownicy chcą i umieją prowadzić działania, mające na celu troskę o środowisko.

Jednym z przejawów takich działań jest sporządzenie własnego, wewnętrznego dokumentu firmy, w którym zawarta jest deklaracja, że misją firmy jest prowadzenie działalności w oparciu o zasadę odpowiedzialności, zarówno wobec społeczeństwa, jak i środowiska naturalnego.

Każda taka polityka powinna zawierać w sobie cele strategiczne i operacyjne, dostosowane do ich osiągnięcia oraz wskaźniki.

Odpowiedzialność za środowisko

Niewątpliwie odpowiedzialność za środowisko powinna być wpisana w strategię każdej firmy, bez względu na jej wielkość i branżę, w której działa.

Należy jednak pamiętać, że o tym, czy przedsiębiorcy skorzystają czy stracą na wdrażaniu zasad ekorozwoju, decyduje przede wszystkim podejście do tematu ich samych.

Jeśli przedsiębiorcy traktować będą ekologię jako obowiązek i przymusowe podporządkowanie się przepisom oraz jako barierę prowadzonej działalności, w dłuższej perspektywie odczują negatywne konsekwencje swoich decyzji.

Jeżeli jednak poprzez wdrażanie systemów zarządzania ochroną środowiska i realizację niezbędnych działań dostrzegą oni szansę na wygranie z konkurencją, to wdrażanie eko-odpowiedzialności z pewnością przyniesie im korzyści i przewagę konkurencyjną na rynku.

Robotyzacja przemysłu – czy ludzie powinni obawiać się robotów?

Posted Posted in Ekorozwój, Przemysł 4.0

Aktualna sytuacja na rynku pracy

Aktualna sytuacja na rynku pracy jest jednym z ważnych czynników motywujących przedsiębiorstwa do szukania metod automatyzacji produkcji i optymalizacji wszelkich procesów.

Automatyzacja i robotyzacja może stać się zatem bardzo ważnym elementem uzupełniającym niedobory pracowników, których coraz trudniej jest znaleźć na rynku, zwłaszcza w sektorze MŚP i poprzez zdecydowaną poprawę zdolności produkcyjnych, w zdecydowany sposób wpłynąć na zwiększenie wartości dodanej do każdej wyprodukowanej jednostki.

W roku 2016 przeprowadzono badania stopnia automatyzacji polskich firm, z których wynika, że tylko 15% krajowych zakładów produkcyjnych jest w pełni zautomatyzowanych.

W przypadku 76% fabryk występuje częściowa automatyzacja, natomiast u 9% wskazano brak automatyzacji.

Do tego niewielka część przedsiębiorstw korzysta z systemów IT do zarządzania i sterowania produkcją.

Przed polską branżą meblarską stoi zatem wyzwanie w postaci przeprowadzenia reorganizacji produkcji w taki sposób, aby wkroczenie w Przemysł 4.0 było płynne i w ogóle możliwe.

Wśród podstawowych korzyści wynikających z automatyzacji wyróżnia się obniżenie kosztów produkcji i polepszenie jakości produktów.

Redukowanie kosztów produkcji rozumiane jest zazwyczaj jako eliminacja czynnika ludzkiego. Bardziej jednak praktyczne wydaje się inne spojrzenie na korzyści automatyzacji.

Korzyści z automatyzacji

Nie jest prawdą, że główna korzyść wynikająca z automatyzacji to tylko oszczędność na pracy zatrudnionych ludzi. Bo biorąc pod uwagę koszty co poniektórych automatyzacji, oszczędności wynikające z eliminacji człowieka zwracać się będą przez lata na wielu odcinkach łańcucha produkcji.

Główne jednak argumenty przemawiające za stosowaniem automatyzacji to: właściwa rytmika pracy oraz całkowita kontrola nad przebiegiem procesu produkcyjnego, pełna i kompleksowa identyfikacja tego, co się dzieje na linii. Wiemy kiedy linia pracuje, kiedy nie lub czy pracuje wolniej.

Mamy określoną cykliczność pracy, np. 10 cykli na minutę. Gdy tego nie uzyskujemy, widzimy pełną statystykę tego, co przebiega na linii, i możemy interweniować.

Bezpośrednio z mechanizacją i automatyzacją związana jest robotyzacja, czyli zastępowanie pracy ludzkiej pracą robotów. Dziś to już trend ogólnoświatowy.

Najczęściej ma miejsce na stanowiskach, na których wykonywane są powtarzalne, monotonne czynności, również w warunkach niebezpiecznych i uciążliwych dla człowieka, a także które wymagają precyzyjnego i perfekcyjnego wykonania określonych czynności.

Wchodzimy zatem w nowy wymiar automatyzacji, w którym roboty funkcjonować będą u boku człowieka jak nigdy wcześniej, dając zwłaszcza małym i średnim przedsiębiorstwom możliwości, które dotychczas były przywilejem tylko największych graczy.

Era robotów

Znajdujemy się więc w przedsionku nowej ery, w której inteligentne roboty wyręczą ludzi w wielu mniej lub bardziej prozaicznych czynnościach, przyczyniając się do rewolucji na rynku pracy.

Z pewnością wiele stanowisk przestanie być potrzebnych, jednak eksperci przewidują, że na ich miejsce pojawią się nowe, jeszcze nieodkryte. Roboty tego typu będą w stanie wykonywać jeszcze więcej zróżnicowanych zadań, np. samoczynnie zmieniając stanowiska pracy.

Dla firm, które zdecydują się na ich zakup oznacza to spore oszczędności i co ważne obniżenie kosztów.

Poza wszystkimi aspektami robotyzacji nie można też zapomnieć o najistotniejszym czynniku, jakim jest człowiek. Pomimo że to komputery używają algorytmów uczenia maszynowego do uczenia się na przykładach i dynamicznego oprogramowywania samego siebie, to jednak człowiek jest autorem tych algorytmów.

To człowiek podejmuje kluczowe decyzje biznesowe, dostosowuje ogólne algorytmy do zastosowania ich w konkretnych sytuacjach. To człowiek jest beneficjentem tych systemów.

Dlatego to w człowieka musimy najbardziej inwestować, żeby tworzył coraz lepsze systemy usprawniające nasze życie i pracę.

Argument, że przez roboty stracimy zatrudnienie nie jest najbardziej trafiony, ponieważ sztuczna inteligencja po prostu zmieni rynek w tym zakresie tworząc zupełnie nowe zawody i zapotrzebowanie na nowe kompetencje.

Sztuczna inteligencja a nowe miejsca pracy

Eksperci prognozują, że w roku 2020 dzięki wykorzystaniu sztucznej inteligencji w firmach przybędzie 2,3 mln miejsc pracy, podczas gdy zlikwidowanych zostanie 1,8 mln.

Sztuczna inteligencja, aby spełnić pokładane w niej nadzieje, musi przynosić rozwiązania, które znacznie zmniejszają koszty, zwiększają przychody i pozwalają efektywnie wykorzystywać zasoby.

Dziś cyfrowa transformacja robi krok do przodu w stronę coraz większej obecności sztucznej inteligencji i jej zastosowaniem w przemyśle drzewnym.

Czwarta rewolucja przemysłowa stała się faktem i mimo, że jesteśmy na początku tej drogi, to już odczuwamy pierwsze korzyści z wykorzystania jej możliwości.

Jednak rzeczywistość pokazuje, że jest jeszcze wiele do zrobienia. Bowiem pod względem automatyzacji produkcji Polska nie tylko odstaje od rozwiniętych gospodarek na świecie, ale również od swoich sąsiadów.

Liczba robotów na tysiąc pracowników w naszym kraju wynosi 1,05, podczas gdy w Czechach jest to 3,75, a na Słowacji 3,52. Jak więc widać świat mknie do przody, a Polska w tyle peletonu.

Automatyzacja i robotyzacja produkcji jest więc szansą dla polskich firm (czego wielu przedsiębiorców z branży nie dostrzega), nie tylko na zdobycie przewagi konkurencyjnej, ale jest także antidotum na coraz większe problemy z dostępem do siły roboczej.

Jej rozpowszechnienie zależy jednak, zarówno od czynników ekonomicznych, gospodarczych, jak i społecznych.

Raport OECD

Z najnowszego raportu OECD wynika, że średnia liczba robotów na tysiąc pracowników we wszystkich krajach OECD wynosi 6,23.

Na tym tle najbardziej wyróżniają się Niemcy ze wskaźnikiem 14,45, Japonia (27,99) oraz Korea Południowa (25,65).

Z krajów naszego regionu, oprócz Czech i Słowacji zadowalającym wskaźnikiem automatyzacji może pochwalić się jeszcze Słowenia z wynikiem 4,86 robotów na tysiąc pracowników. OEDC wyróżnia Czechy, Słowację, Słowenię oraz Węgry jako kraje, w których intensywność robotyzacji wzrosła od 2005 do 2015 roku od pięciu do sześciu razy.

Jeżeli nawet w ostatnich kilkunastu miesiącach polskie firmy zrobiły duży postęp w zakresie automatyzacji produkcji, to nadal dzieli je dystans nie tylko od liderów, ale też od najbliższych sąsiadów.

Robotyzacja a utrata miejsc pracy w przemyśle

Wg. ekspertów przyczyną utraty ok. 60% wszystkich miejsc pracy, które przestały istnieć w ciągu pierwszej dekady XXI wieku, mogła być konkurencja ze strony chińskiego importu – wynika z szacunków.

Utrata miejsc pracy w ciągu ostatniej dekady była spowodowana głownie dwoma czynnikami – recesją oraz procesami starzenia się.

Kryzys z 2009 roku doprowadził do zmniejszenia się liczby miejsc pracy oraz spowolnienia w zatrudnieniu.

Po zakończeniu recesji wskaźnik zatrudnienia osób w wieku 25-54 odbił się, ale ze względu na odejście na emerytury osób z pokolenia baby boomers, całkowity wskaźnik zatrudnienia jest niższy niż wcześniej.

Ale tylko dlatego, że prawie każdy ma pracę, nie oznacza, że ta praca jest dobra. Wielu komentatorów i polityków zwraca uwagę na spadek dobrze opłacanego zatrudnienia w przemyśle.

I choć ekonomiści wciąż nie wiedzą dokładnie, ile miejsc pracy zostało utraconych w wyniku konkurencji z Chin, to wygląda na to, że liczba ta jest całkiem duża.

Na szczęście zagrożenie chińską konkurencją zaczęło się zmniejszać wraz ze wzrostem kosztów po stronie Chin.

Tymczasem automatyzacja produkcji wciąż nie jest aż tak dużym wyzwaniem, jak sugerują to eksperci. Pozostaje więc pytanie, kiedy jak nie teraz?

Najnowsze dane GUS

Tym bardziej, że wzrost gospodarczy w trzecim kwartale spadł poniżej czterech procent – potwierdza GUS w zweryfikowanych danych. Produkt krajowy brutto rośnie już głównie dzięki transferom socjalnym i podwyżkom w budżetówce.

Według najnowszych danych GUS polska gospodarka rośnie w tempie 3,9% – najwolniejszym od trzech lat.

W danych GUS najgorsze jest to, że wzrost w trzecim kwartale opierał się prawie wyłącznie na konsumpcji. Spożycie gospodarstw domowych to +2,2 punktu procentowego we wzroście 3,9 proc., a spożycie publiczne +0,8 punktu procentowego (czytaj: podwyżki nauczycieli i pielęgniarek).

Popyt inwestycyjny dodał +0,8 pkt. proc. (kwartał wcześniej +1,5 pkt. proc.), ale jednocześnie malały środki obrotowe firm (w tym zapasy) i w rezultacie tzw. akumulacja brutto dodała do wzrostu PKB zaledwie +0,1 pkt. proc. wobec +1,3 pkt. proc. w kwartale drugim. Można to więc nazwać marazmem w firmach.

Czy spowolnienie widać w przemyśle

Spowolnienie widać już niestety w przemyśle – wartość dodana wzrosła o 3,4% i to najwolniejsze tempo od drugiego kwartału 2017.

Widać je też w budownictwie – wartość dodana wzrosła o 3,6%, czyli najwolniej od pierwszego kwartału 2017.

Bardzo wysokiego tempa wzrostu nie utrzymała branża finansowa i teraz ma już tylko “wysokie” – 9,2 proc. wzrostu rok do roku.

Spowolnienie widać też po stronie inwestycji, spowolnienie o ostrzejszym przebiegu niż prognozowano. W omawianym okresie inwestycje ogółem wzrosły zaledwie o 4,7% r/r, a spodziewano się nawet ponad 6% dynamiki.

Częściowo jest to zasługa hamowania inwestycji publicznych, wśród których na pierwszy plan wysuwają się inwestycje samorządów (ok. 10% r/r), ale nie jest to całość historii.

Szacujemy, że od początku roku wkład pozostałej części popytu inwestycyjnego obniżył się z 13,2 do 8,1 pkt proc.

W dużej mierze odpowiada to obserwowanemu spowolnieniu inwestycji przedsiębiorstw, napędzanemu przez wyraźnie hamujące inwestycje w budynki i budowle, przy jednoczesnej stabilizacji dynamiki nakładów na maszyny i urządzenia – wskazują eksperci.

Inwestycja w Fabryce Mebli FORTE

Dobitnym tego przykładem jest sytuacja w Fabryce Mebli FORTE. Otóż, jak donosi portal drewno.pl, Fabryki Mebli Forte SA poinformowały o wstrzymaniu na czas nieokreślony inwestycji związanej z budową nowej fabryki mebli w Suwałkach.

Spółka wstrzymała też rozmowy z Grupą Homag dotyczące umowy na wyposażenie fabryki.

Homag miał być odpowiedzialny za całość wyposażenia technologicznego służącego do produkcji, którego wartość szacowano na 60 mln euro.

Linia produkcyjna, której wydajność tygodniowa sięgnąć miała 106 tys. paczek zawierających meble do samodzielnego montażu, składać się miała z około 20 komórek (w sumie ok. 80 pojedynczych maszyn).

Dostarczone przez Homag inteligentne rozwiązania kontroli produkcji, miały pozwolić fabryce na powiązanie masowej produkcji z jednoczesnym wysokim zindywidualizowaniem produktów zgodnie z zamówieniami klientów.

Decyzja zarządu spółki związana jest z wysokim poziomem niepewności co do przyszłej sytuacji makroekonomicznej w Europie oraz stale rosnącymi kosztami działalności spółki, w szczególności dotyczącymi wzrostu kosztów energii i kosztów pracy.

Spółka wskazuje również, że istotny wpływ na ekonomiczną opłacalność przedsięwzięcia mogą mieć ograniczenia dostępu do siły roboczej.

Pozytywnie do wzrostu gospodarczego w kraju dokłada się na szczęście handel zagraniczny.

Tak zwany eksport netto dodał aż +0,8 pkt. proc. do wzrostu PKB w porównaniu do +0,2 pkt. proc. kwartał wcześniej. Eksport wyniósł 314 mld zł, a import 289 mld zł. Różnica między nimi jest o 8 mld zł wyższa rok do roku.

GUS nowymi danymi o PKB potwierdza obawy o spowolnienie polskiej gospodarki

Zatem, aby efektywnie przygotować się do spowolnienia, przedsiębiorcy powinni skupić się tu i teraz na transformacji swoich przedsiębiorstw, zmianie modeli biznesowych, wdrożeniu innowacyjnej myśli technologicznej.

Choćby poprzez udział i wzmocnienie roli stowarzyszeń, izb, instytucji klastrowych, polepszenie sieci bezpieczeństwa socjalnego oraz promocję polskiego przemysłu drzewnego i technologii z nim związanych.

Instytut Rozwoju Myśli Ekologicznej zaprasza przedstawicieli przemysłu drzewnego i przemysłów bezpośrednio i pośrednio z nim związanych do członkostwa i bezpośredniej współpracy w ramach nowotworzonego Ogólnopolskiego Klastra Innowacyjności Dla Przemysłu Drzewnego.

Więcej informacji w zakładce KLASTER

Inteligentny magazyn przyszłości

Posted Posted in Przemysł 4.0

Zmiana preferencji klientów

Od kilku lat obserwujemy zmianę preferencji klientów w zakresie wielkości sklepów, w których dokonują zakupów oraz ich lokalizacji względem miejsca zamieszkania, jak również rosnącą popularność zakupów przez Internet.

Zdarza się, że czynniki te hamują inwestycje u części wielkoformatowych sieci handlowych. Dlaczego?

Gwałtowny wzrost zamówień online sprawia, że są one pod ogromną presją osiągnięcia odpowiedniego wyniku finansowego.

Tego rodzaju wyzwania nie powinny jednak stawać na drodze modernizacji, a wręcz przeciwnie –powinny ją wymuszać.

W wielu firmach pokutuje również pogląd, że zwiększanie wolumenu obsługiwanych zamówień ma wyższy priorytet, niż wdrażanie innowacji i usprawnianie pracy.

Rozwój firmy oraz stawianie czoła konkurencji bez wdrażania nowych technologii jest niemożliwy, bowiem kto nie inwestuje w innowacje, ten wypada z gry.

Wykorzystanie urządzeń i rozwiązań zapewniających automatyzację procesów zachodzących w przedsiębiorstwach eliminuje błędy ludzkie.

Umożliwia szybkie dostosowania się do zwiększonego wolumenu zamówień oraz dostarcza narzędzi i informacji ułatwiających dopasowanie formatu firmy i jej magazynu.

Magazyn wobec sprzedaży przez internet

Magazyny nadal zmagają się z zaspokojeniem popytu na zamówienia internetowe.

Według badania 2024 Warehouse Vision Survey, aż 64% firm planuje zwiększenie liczby magazynów, a 59% spodziewa się zwiększenia powierzchni magazynowej, aby sprostać wymaganiom gospodarki na żądanie.

Tendencja ta jest szczególnie widoczna w Europie, gdzie prognozuje się wzrost średniej powierzchni magazynowej o ponad jedną czwartą w ciągu pięciu lat.

Fenomen europejskiej ekspansji pokazuje, że sukces dużych firm oraz całego szeregu mniejszych start-upów e-commerce, jest dowodem stałej ewolucji sektora handlu detalicznego.

Według badania 87% osób odpowiedzialnych za decyzję o rozwoju magazynów podjęło decyzję o rozwoju magazynu lub planują rozpoczęcie procesu do 2024 r.

Aż 82% z nich spodziewa się wzrostu liczby magazynów w tym samym okresie. Szybsza dostawa do klientów końcowych jest głównym czynnikiem napędzającym plany rozwoju.

Pomimo wolnego tempa wdrażania nowych urządzeń i technologii, ponad trzy czwarte (77%) decydentów zgadza się, że modernizacja jest konieczna dla utrzymania konkurencyjności w erze gospodarki na żądanie. Inteligentne urządzenia wkrótce trafią do nowoczesnych magazynów.

Oprócz rozbudowy powierzchni użytkowej, inwestycje w automatyzację i rozwiązania dla pracowników będą stanowić kluczowy element planów inwestycyjnych w ciągu najbliższych pięciu lat.

Ponad trzy czwarte (77%) respondentów zgadza się, że wsparcie pracowników za pomocą technologii jest najlepszym sposobem na wprowadzenie automatyzacji magazynu i sprostanie zwiększonym wymaganiom związanym z zamówieniami.

Inteligentne urządzenia w magazynie

Większość respondentów badania przewiduje, że kluczową rolę w procesie modernizacji będą pełniły urządzenia mobilne wykorzystujące rozwiązania oparte na platformie Android (83%).

Jednak, co ciekawe, aż 62% menedżerów zidentyfikowało urządzenia, takie jak inteligentne okulary i zegarki, jako jedną z ścieżek inwestycyjnych w przeciągu trzech lat.

Innymi proponowanymi rozwiązaniami są systemy lokalizacji w czasie rzeczywistym RTLS (55%) oraz w pełni zautomatyzowane systemy zarządzania magazynem (WMS) (54%).

Przewiduje się również wzrost wykorzystania technologii RFID i technologii lokalizacyjnej w organizacji pracy. RFID pomaga usprawnić logistykę poprzez poprawę widoczności zapasów dzięki dostarczaniu aktualizacji w czasie rzeczywistym i szybsze skanowanie.

Badanie wskazuje, że „boom” na zakupy internetowe będzie nadal napędzał utrzymujący się popyt na powierzchnie magazynowe i technologie przez co najmniej pięć najbliższych lat.

Popyt pozostaje bardzo silny, a osoby podejmujące decyzje dotyczące magazynów będą musiały utrzymać przewagę wydajności poprzez wykorzystanie najnowszych technologii logistycznych, aby dotrzymać kroku zamówieniom i zachować konkurencyjność.

Nowe technologie – pewny sukces czy o jeden krok za daleko

Posted Posted in Przemysł 4.0

Trudności w rekrutacji pracowników

Zdecydowana większość firm doświadcza obecnie trudności w rekrutacji pracowników.

Z jednej strony wynikają one z niedoboru odpowiednich kandydatów na rynku, z drugiej natomiast – coraz bardziej problematycznej dla firm konkurencji między pracodawcami i konieczności prześcigania się w zaproponowaniu kandydatom jak najlepszych warunków współpracy.

Wyzwanie jest ogromne, dlatego nowoczesne technologie wkraczają do kolejnych obszarów, a czwarta rewolucja przemysłowa w firmach przybiera na sile, pozwalając realizować zadania lepiej, szybciej i efektywniej kosztowo.

Wykorzystanie robotów i sztucznej inteligencji zmienia też swoje oblicze w tzw. humanoizację, czyli integrację zaawansowanych maszyn i algorytmów z wyjątkowymi cechami, kompetencjami i umiejętnościami ludzi.

Inteligentne firmy – bardzo często z branży nowoczesnych usług dla biznesu – umiejętnie łączą potencjał ludzi i robotów.

Rewolucja pośród firm produkcyjnych

Rewolucja nie dotyczy już wyłącznie firm produkcyjnych, gdzie jeden robot potrafi zastąpić pracę kilku pracowników, a przy tym o wiele precyzyjniej wykonać pracę.

Obecnie największe zmiany dotykają sektora usług, ponieważ dzięki automatyzacji w tym obszarze można zyskać nie tylko sprawniej realizowane procesy, ale też przestrzeń do rozwoju zatrudnionych i powierzenia im ambitniejszych zadań.

To z kolei pozytywnie wpływa na rotację, ponieważ ciekawsze zadania to mniejsze ryzyko wypalenia zawodowego.

Z badań McKinsey wynika, że do 2030 roku automatyzacja procesów w Polsce zastąpić może nawet 21% wszystkich miejsc pracy, a więc 3,4 miliona pracowników.

Zmiana dotknie przede wszystkim działy i specjalizacje, w których praca cechuje się powtarzalnością i małą dynamiką.

Wśród nich wymienia się prostą księgowość, wprowadzanie danych do systemów, obsługę klienta oraz produkcję i logistykę.

Procesy w tych specjalizacjach stosunkowo łatwo zautomatyzować, a maszyna raz nauczona realizacji określonych zadań, może wymagać jedynie modyfikacji ustawień po pewnym czasie.

W branży nowoczesnych usług dla biznesu po automatyzację sięgają najczęściej obszary finansowo-kadrowe.

Dzięki temu wirtualne roboty uwalniają pracowników od ręcznych czynności związanych m.in. z tworzeniem i księgowaniem faktur, kopiowaniem i wklejaniem danych oraz wykonywaniem prostych i powtarzalnych obliczeń.

Tworzone są voice boty, które mogą przeprowadzić prawdziwą, prostą konwersację telefoniczną, związaną przykładowo z windykacją faktur.

Czy w związku z tym wszyscy pracownicy, których codzienne zadania zostają zautomatyzowane, tracą pracę? Niekoniecznie. Warunkiem jest jednak ich gotowość do rozwoju, nabycia nowych umiejętności i przekwalifikowania się.

Dla firm cenna jest bowiem wiedza, zdobywana przez lata na stanowiskach specjalistycznych, która dziś stanowi fundament do uczenia maszyn.

Postępująca automatyzacja

Podstępująca automatyzacja to równocześnie możliwości rozwoju oraz wiele ciekawych szans dla pracowników innych specjalizacji.

Obok zawodów wymagających zmian w podejściu do coraz bardziej zautomatyzowanej pracy, wymienić można takie, których przyszłość jawi się bardzo optymistycznie.

Przede wszystkim dotyczy to specjalistów zawodowo związanych z automatyzacją procesów, analityką danych, programowaniem, sztuczną inteligencją, serwisami informatycznymi oraz sprzedażą.

Już teraz są to specjaliści trudno dostępni na rynku pracy, a postępująca robotyzacja tylko to zapotrzebowanie zwiększy.

Gwałtowne zmiany nie są spodziewane również w przypadku osób, których praca cechuje się nie powtarzalnością, ale dużą dynamiką i wpływem wielu czynników.

Nowoczesne technologie mogą znacząco oddziaływać na ich pracę, jednak nie dadzą rady całkowicie ich zastąpić. O swoją pozycję zawodową nie powinni również martwić się humaniści.

To oni często będą angażowani w projekty uczenia maszyn, dzięki czemu zaprogramowane algorytmy działania zbliżą się do ludzkiego umysłu.

Pomimo wydajności i efektywności realizowanych działań, roboty – w przeciwieństwie do człowieka – nie rozumieją swojej pracy.

Wykorzystują scenariusze, które już miały miejsce i na podstawie ustalonych, zaprogramowanych kryteriów podejmują odpowiednie działania.

Dlatego też obok automatyzacji wielu stanowisk i procesów, pojawia się zapotrzebowanie na nowe kompetencje i zawody przyszłości.

Obok ugruntowanej wiedzy technicznej potrzebny będzie szereg umiejętności – praca w zespole, komunikatywność, kreatywność, zdolność podejmowania decyzji. Nieprzeceniona pozostanie także znajomość języków obcych.

Jakie zadania czekają pracowników przyszłości

Zadaniem pracowników przyszłości będzie przede wszystkim sprawienie, aby działający robot wykonywał swoją pracę w stopniu przynajmniej tak samo wydajnym i dokładnym, jak robili to pracownicy.

A ponieważ nie są to zadania proste i szybkie, to często wymagają nawet kilku lat pracy całych zespołów.

Biorąc pod uwagę fakt, że będziemy starali się automatyzować coraz bardziej skomplikowane procesy, współpraca z robotami powinna rozwijać się dynamicznie.

Czwarta rewolucja przemysłowa z pewnością odmieni życie zawodowe wielu osób. Nie będą im powierzane proste zadania, ale realizacja o wiele bardziej złożonych zadań.

Umiejętności, które dotychczas pozwalały wykonywać powierzoną pracę, mogą okazać się niewystarczające.

Warto więc już teraz zaakceptować fakt zachodzących zmian, spojrzeć na robotyzację przez pryzmat korzyści i szukać nowych możliwości dla siebie.

Postęp związany z automatyzacją jest nieodwracalny, dlatego warto w tej zmianie dostrzec przede wszystkim szanse dla siebie.

W branży nowoczesnych usług dla biznesu dobrym kierunkiem już teraz jest rozwijanie umiejętności analitycznych oraz kreatywnego myślenia, których wymaga automatyzacja.

Dla wielu pracowników to doskonały moment na zmianę profilu zawodowego, a sprzyjająca sytuacja na rynku pracy skłania wiele firm do inwestycji w rozwój zatrudnionych. Warto także pamiętać, że firmy tworzą własne działy automatyzacji i poszukują programistów.

To kolejna szansa dla tych, którzy chcą się przekwalifikować. Z kolei osoby pracujące np. w przemyśle drzewnym powinny już dzisiaj przyzwyczaić się do sąsiedztwa robotów w przedsiębiorstwie.

Nowoczesne technologie to wymóg, czy konieczność?

Nowoczesne technologie wspierające biznes to dzisiaj konieczność, choćby ze względu na stale rosnące koszty pracy – czyli zarówno koszty usług, utrzymania, czy wreszcie produkcji rozumianej jako wytwarzanie, pozyskiwanie i obróbka materiałów.

Oczywiście z wymyślaniem rozwiązań mających pracę czynić bardziej sprawną, szybszą oraz efektywniejszą, mieliśmy do czynienia przez tysiące lat.

Proces wdrażania nowości zawsze przyjmował podobne, problemowe brzmienie, a mianowicie: „jedni stracą pracę, a na ich miejsce przyjdzie nowe rozwiązanie, które da pracę innym”.

O ile taki problem zawsze miał dwie strony medalu, np. w czasach rewolucji przemysłowej (rynek pracy stale potrzebował ludzi, gdyż powstawały nowe branże i pomysły.

Ci którzy pracę stracili, szybko mogli odnaleźć kolejną) to już w dobie Internetu, inteligentnych, uczących się technologii oraz automatyzacji, biznes zaczyna zastępować ludzi robotami i rozwiązaniami nie wymagającymi czynnika ludzkiego.

Sztuczna inteligencja to nie pieśń przyszłości, tylko technologie, które już dzisiaj mogą służyć do szybszej i dokładniejszej analizy spływających informacji.

Na jej podstawie firmy mogą bardziej optymalnie prowadzić biznes, dzięki lepszej znajomości rynku oraz potrzeb klientów.

Problem w tym, że dla wielu z nich nazwy te mają więcej wspólnego z science fiction niż codzienną działalnością.

Do takich wniosków można dojść, gdy spojrzymy na wyniki badania polskich przedsiębiorców.

Analiza Dell Technologies

Z analizy Digital Transformation Index przeprowadzonej przez Dell Technologies wynika, że tylko 5% firm kwalifikuje się do kategorii liderów transformacji cyfrowej, 24% to spółki, które opracowały plan transformacji i są obecnie na etapie wdrażania oraz inwestycji w tym zakresie.

Pozostali, czyli aż 71% ankietowanych, to organizacje, które przygotowują plany lub dopiero się do tego przymierzają.

Oznacza to, że zdecydowana większość przedsiębiorców jest mocno spóźniona.

Wyniki są o tyle ciekawe, że aż 45% polskich firm przyznaje, że obawia się utraty konkurencyjności z powodu przestarzałej technologii lub pojawienia się na rynku nowych graczy, lepiej obytych z nowoczesnymi rozwiązaniami.

Zgodnie z ich przewidywaniami ma to nastąpić w perspektywie od trzech do pięciu lat.

Pomimo tych obaw zmiany następują bardzo powoli. 91% respondentów badania wskazywało, że napotyka poważne przeszkody na drodze do cyfrowej transformacji.

Do najważniejszych z nich należy zaliczyć częste zmiany w ustawodawstwie i przepisach, brak odpowiedniego budżetu oraz zasobów ludzkich zdolnych do przeprowadzenia zmian, nadmiar informacji płynących do firm.

Dalej brak wsparcia ze strony kierownictwa oraz spójnej wizji transformacji cyfrowej.

Eksperci wobec zachodzących zmian

Eksperci podkreślają przy tym, że sektor sektorowi nierówny. Zaangażowanie biznesu w cyfrową rewolucję jest bardzo nierównomierne.

Przepaść może występować nawet pomiędzy pojedynczymi firmami działającymi w tej samej branży. W efekcie najlepiej patrzeć na cały proces jednostkowo.

Nowoczesne technologie, takie jak wirtualna rzeczywistość, sztuczna inteligencja czy samouczenie się maszyn, są wykorzystywane w wielu przedsiębiorstwach.

Natomiast rzeczą, na którą warto zwrócić uwagę, jest częsty brak zrozumienia zachodzących procesów. U wielu przedsiębiorców daje się bowiem zauważyć mieszanie dwóch różnych pojęć: cyfryzacja i cyfrowa transformacja.

Gdy mówimy o rewolucji, to nie mówimy o zmianach zmierzających np. do wyeliminowania papieru i wprowadzenia cyfrowego obiegu dokumentów. To jest cyfryzacja.

Cyfrowa transformacja to zmiana procesu wykorzystania technologii, który wpływa na to, w jaki sposób budujemy produkty dla naszego klienta oraz wiedzę na ich temat.

Zachodzące zmiany nie są więc jedynie powierzchowne, ale dotyczą fundamentów oraz kluczowych dziedzin działalności biznesu.

To oznacza, że potrzebne jest podejście holistyczne, a cyfrowa rewolucja nie może być wyłącznie sloganem, ale ideą wpisaną w strategię działalności przedsiębiorstw.

Sztuczna inteligencja – narzędzie o pierwszoplanowym znaczeniu we współczesnym świecie

Posted Posted in Przemysł 4.0

Sztuczna inteligencja powszechnym narzędziem wspierającym biznes

Rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji (AI) przestają być ciekawostkami, a stają się powszechnymi narzędziami wspierającymi biznes.

Od tego, w jaki sposób polskie firmy będą z nich korzystać, zależy jakość naszej gospodarki.

To rewolucja, której nie wolno przegapić.

Jak wynika z danych SAS, ponad 72% przedsiębiorstw na całym świecie wykorzystuje sztuczną inteligencję w jednym lub kilku obszarach działalności biznesowej.

Dzieje się tak, gdyż AI sprawia, że technologia jest w stanie szybciej i bardziej precyzyjnie reagować na potrzeby klientów oraz pomaga zapewnić wyższy poziom świadczeń w przypadku administracji publicznej.

Obecnie trudno wskazać branżę, w której sztuczna inteligencja nie byłaby wykorzystywana choćby w niewielkim stopniu.

Kiedy powstał termin sztuczna inteligencja?

Termin sztuczna inteligencja powstał w latach 50-tych ubiegłego wieku.

Od tego czasu zarówno przedstawiciele biznesu, jak i środowiska akademickiego pracowali nad rozwojem sieci neuronowych, które miały wykonywać określone obliczenia przypominające pracę ludzkiego mózgu.

Z biegiem lat AI (ang. Artificial Intelligence) stała się naturalnym elementem naszego codziennego życia, co dla przeciętnej osoby nie zawsze jest oczywiste.

Nie udało się stworzyć komputera, który zastąpiłby człowieka, potrafił myśleć abstrakcyjnie lub odczuwał emocje.

Eksperci SAS zwracają jednak uwagę, że chociaż AI nie ma fizycznej formy, towarzyszy nam w wielu sytuacjach, których przykłady podają poniżej.

Jak podaje Narodowy Bank Polski Polacy posiadają 40 mln kart płatniczych.

Obok telefonu komórkowego, dla wielu z nas jest to obecnie jeden z najważniejszych przed-miotów codziennego użytku.

Jakiekolwiek problemy z wypłaceniem środków lub dokonaniem płatności sprawiają, że nie możemy normalnie funkcjonować. W takiej sytuacji niezbędna jest sprawna obsługa klienta.

Jest wiele przykładów na to, że sztuczna inteligencja przede wszystkim przyśpiesza działanie biznesu, ułatwia pracę konsultantów i pozwala na indywidualne podejście do klienta.

W obecnych czasach ma to ogromne znaczenie, gdyż nikt z nas nie lubi czekać.

Klienci wymagają szybkiego kontaktu, w przeciwnym wypadku zrezygnują z usługi.

Sztuczna inteligencja w życiu codziennym

Wizyta w szpitalu zwykle nie jest niczym przyjemnym.

Nie wynika to tylko z faktu, że wiąże się ona z problemami zdrowotnymi, ale często również długim oczekiwaniem w poczekalni, kłopotami z odszukaniem dokumentacji, wydłużonym czasem realizacji poszczególnych procedur medycznych itp.

Jednym z powodów tej sytuacji są problemy z dostępem do informacji i potrzeba ich manualnego wyszukiwania.

Wiele szpitali na świecie wykorzystuje sztuczną inteligencję do analizy danych na temat pacjentów, co pozwala lepiej zarządzać ich wizytami i czasem pracy personelu.

System analizuje zarówno ustrukturyzowane, jak i nieustrukturyzowane dane pochodzące z dokumentacji medycznej, notatek lekarzy i pielęgniarek, tworząc pełen obraz osoby odwiedzającej szpital i umożliwiając skrócenie czasu obsługi pacjenta, szybsze postawienie diagnozy oraz zaproponowanie leczenia w ramach przyjętej klasyfikacji. e-zakupy ze sztuczną inteligencją w tle.

Według badania “E-commerce w Polsce 2018. Gemius dla e-Commerce Polska”, coraz więcej Polaków robi zakupy przez Internet.

Może to wynikać z rosnącego zaufania do kupowania w sieci, co czwarty respondent uważa, że zakupy online są w pełni bezpieczne.

Bezpieczeństwo transakcji jest również kluczowym aspektem dla e-sklepów, takich jak np. Shop Direct, jednego z największych sprzedawców w Wielkiej Brytanii, obsługującego ponad cztery miliony klientów.

Shop Direct oferuje klientom różne formy zapłaty za towary, w tym własną kartę kredytową. Firma wykorzystuje sztuczną inteligencję do scoringu kredytowego w czasie rzeczywistym.

Podczas gdy kupujący nabywają interesującą ich rzecz, komputer weryfikuje czy można im udzielić kredytu.

Cała operacja przebiega na tyle sprawnie, że nie wstrzymuje klienta na żadnym etapie procesu zakupowego.

Dla większości z nas woda w kranie, prąd w gniazdku i ciepło bijące z grzejników są czymś naturalnym. Nie zastanawiamy się, jaki jest proces dystrybucji mediów i w jaki sposób firmom i administracji udaje się zachować ciągły dostęp do tych dóbr.

Tymczasem są firmy, które wykorzystują sztuczną inteligencję do przewidywania potencjalnych usterek i planowania prac serwisowych, co pozwala zminimalizować ewentualne przerwy w dostawie prądu.

Używają one również AI do określania zapotrzebowania użytkowników, dzięki czemu może bardziej optymalnie dystrybuować posiadane zasoby.

Dzięki aplikacji takiej, jak np. Google Assistant, sztuczna inteligencja jest obecna w różnych formach w większości modeli smartfonów. Niemal każdy z nas wie, jak działa asy-stent głosowy, który może nas poinformować o tym jaka jest pogoda czy wskazać najbardziej optymalną trasę podróży.

Warto jednak pamiętać, że w wielu przypadkach sztuczna inteligencja nie jest produktem „samym w sobie” adresowanym do użytkownika końcowego.

Częściej stanowi narzędzie umożliwiające świadczenie różnego rodzaju usług szybciej i bardziej efektywnie.

Człowiek – środowisko – sztuczna inteligencja

Negatywne zmiany w relacji człowiek – środowisko są dzisiaj tak poważne, że potrzeba zdecydowanych interwencji, które mogłyby pomóc restaurować ziemski ekosystem.

Wzrastającej degradacji środowiska zaczyna na szczęście towarzyszyć pogłębiona świadomość ekologiczna, a konsensus dotyczący problemów ekologicznych i ich rozwiązywania, niejednokrotnie już zwycięża.

Idea symbiozy technologii, nauki i biznesu na rzecz ochrony środowiska naturalnego nabiera konkretnych kształtów, a Sztuczna Inteligencja bywa traktowana jako narzędzie o pierwszorzędnym znaczeniu.

Projekty, dla których jest bazą, mogą być używane do pomiaru takich danych jak: przetwarzanie energii słonecznej, wykorzystanie energii wiatru, powtórne wykorzystywanie surowców.

Sieci neuronowe angażuje się dzisiaj do tego, by zwiększać efektywność ogniw fotowoltaicznych, pomniejszać koszty ich użycia.

Skomputeryzowane systemy są powszechnie wykorzystywane przez deweloperów i przemysł budowlany.

Korzyści ze stosowania urządzeń obliczających zużycie energii są oczywiste.

Dla zwykłych obywateli mogą oznaczać ulgę finansową, a dla całego środowiska – energetyczne odciążenie.

Na to, że narzędzia sztucznej inteligencji mogą doskonale przydać się do redukowania emisji szkodliwych substancji, wskazuje wielu ekspertów związanych z energetyką.

Przemysł wydobywczy związany z przetwarzaniem tradycyjnych paliw takich jak węgiel już dzisiaj wykorzystuje algorytmy do polepszania parametrów ekologicznych w swej działalności.

Właśnie dzięki algorytmom możliwe jest znaczne ograniczanie emisji dwutlenku węgla i tlenku azotu.

Tego typu redukcje szkodliwych związków mogą mieć poważne znaczenie o charakterze ekonomicznym.

Gdy toczy się dyskusja o likwidacji całych gałęzi przemysłu wydobywczego, tego typu technologiczne inicjatywy mogą przyczyniać się do łagodzenia konfliktów różnych grup interesu.

Nie ma tygodnia bez kolejnych doniesień dotyczących rozwoju Sztucznej Inteligencji.

Podczas gdy mainstreamowy przekaz koncentruje się na zagrożeniach z nią związanych, świat nauki korzysta z dobrodziejstw, jakie ta dziedzina niesie. Sztuczne organizmy mogą zatem bardzo skutecznie, pomagać nam w odbudowaniu nadwątlonych sił naszej planety.

Pomimo tego, że wnioski płynące z badań ONZ mogą wydawać się fatalistyczne, rolą liderów technologii i firm odpowiedzialnych społecznie jest działanie na rzecz zmiany obecnego stanu rzeczy.

Jest wiele przykładów inicjatyw angażujących nie tylko firmy technologiczne, lecz w konsekwencji zwykłych ludzi, którzy mogą i chcą zrobić coś na rzecz naszej planety. Ich działania muszą być jednak dokładnie analizowane i do tego potrzebna jest najnowsza technologia.

Podejście obliczeniowe definiuje nasze czasy, więc tym bardziej warto w nią inwestować.

Nowoczesna fabryka na miarę XXI wieku

Posted Posted in Ekoinnowacje, Ekorozwój, Przemysł 4.0

Inteligentne fabryki elementem czwartej rewolucji przemysłowej

Tak zwane „inteligentne fabryki” to jeden z najważniejszych elementów „czwartej rewolucji przemysłowej”, która według specjalistów właśnie się rozpoczęła.

Jaki jest potencjał stale podpiętych do globalnej sieci, zautomatyzowanych fabryk i w którą stronę będą się one rozwijać?

Eksperci z zakresu automatyki i robotyki podkreślają, że technologia niesie ze sobą nieograniczone możliwości, ale główną rolę w tym systemie – wciąż odgrywać będzie człowiek.

„Inteligentne fabryki” to obok „Internetu Rzeczy”, pozwalającego na globalny dostęp do danych oraz maszyn, najważniejszy element czwartej rewolucji przemysłowej, która według specjalistów właśnie trwa.

Zgodnie z ideą smart factory, dzięki nowoczesnym technologiom, konsumenci w przyszłości otrzymywać mają produkty odpowiadające ich indywidualnym oczekiwaniom, bez drastycznego wzrostu kosztów wytwarzania.

Co obejmuje autonomizacja w nowoczesnych fabrykach?

Autonomizacja w nowoczesnych zakładach obejmie procesy produkcyjne, wliczając w to organizację produkcji oraz reakcję na zmiany zapotrzebowania rynku na produkt o konkretnych parametrach.

Procesy komunikacji z klientami, wykorzystanie cloud computingu (pol. chmura obliczeniowa) do składowania i obróbki danych, automatyczny transport wewnętrzny materiałów, przetwarzanie materiałów na liniach produkcyjnych, komunikacja między maszynami i produktami, robotyzacja procesów oraz zastosowanie technologii druku 3D np. do uzupełniania magazynu części zamiennych – to niektóre z konkretnych pomysłów.

Większość z nich jest właśnie dopracowywana przez przedsiębiorstwa technologiczne na całym świecie

Konkretne, światowe przykłady pokazują również, że rozwój automatyzacji oraz robotyzacji przemysłu nie zagraża rynkowi pracy tak, jak początkowo przewidywano.

Część osób wykonujących zadania proste, powtarzalne i narażające na szkodliwe czynniki, rzeczywiście może zostać zastąpiona na swoich stanowiskach pracy przez roboty.

Inni mogą z kolei stanąć w obliczu konieczności poszerzania kwalifikacji (aby nadal pracować w przemyśle) lub przekwalifikowania (na stanowiska, na których stosowanie maszyn jest niemożliwe lub nieopłacalne).

Pomimo tego, wzrost automatyzacji przemysłu w ramach niemieckiego programu Industry 4.0 przełożył się wręcz na obniżenie bezrobocia.

To jeden z wielu przykładów pokazujących, że automatyzacja wpływa pozytywnie na rozwój społeczeństwa. Nowoczesne fabryki nadal potrzebują ludzi, m.in. inżynierów, odpowiednio wyedukowanych zarządzających, informatyków, specjalistów ds. bezpieczeństwa czy pracowników służb utrzymania ruchu.

Człowiek a inteligentna fabryka

Inteligentna fabryka przyszłości, to przecież zakład przemysłowy w największy dostępny sposób dostosowany do potrzeb człowieka.

Ma on wiec być przede wszystkim wyposażony w nowoczesne systemy wytwarzania: elastyczne i umożliwiające różnorodną, spersonalizowaną produkcję dla klienta.

Ułatwią to m.in. rozwiązania z zakresu zdalnej wizualizacji i monitoringu przebiegu produkcji (MES). Taka fabryka z pewnością wykorzystywać musi możliwości chmury danych, a więc struktur obliczeniowych i dysków sieciowych pozwalających na zarządzanie danymi w każdym miejscu i o każdej porze.

To one umożliwiają składowanie i przetwarzanie danych w ramach bezpiecznych serwerów w chmurze, wirtualizację, a także funkcjonowanie systemów analitycznych i kalkulacyjnych.

Jedną z podstawowych operacji podejmowanych przez taką inteligentną fabrykę jest odpowiednia analiza danych z produkcji.

Przebiegać ona powinna w czasie rzeczywistym, opierać się na zaawansowanych algorytmach decyzyjnych i umożliwiać efektywną prezentację informacji.

Linie przemysłowe inteligentnej fabryki wyposażone mają być w zaawansowaną technologię, m.in. inteligentne czujniki, tworzące wielkie, bezprzewodowe sieci, zintegrowane z maszynami i transferujące dane, a także systemy cyber-fizyczne, wspierające utrzymanie ruchu i mobilne interfejsy.

Efektownym, ale przede wszystkim funkcjonalnym elementem takiego zakładu przemysłowego, są również autonomiczne pojazdy, czyli mobilne roboty kołowe stosowane m.in. do celów transportu obiektów w obrębie zakładu. Roboty pojawiają się także w smart fabryce jako elastyczne, zrobotyzowane gniazda produkcyjne: nowoczesne systemy wytwarzania kooperujące z ludźmi i wykazujące się rozszerzoną inteligencją.

Co jest efektem działania inteligentnej fabryki?

Efektem działania inteligentnej fabryki są inteligentne produkty, a więc takie wyposażone w układy do monitorowania własnego stanu oraz interakcji z otoczeniem.

Te wytwory mogą przechowywać informacje i przekazywać dane dotyczące swoich parametrów i bieżącego stanu.

Większość związanych z nimi procesów produkcyjnych odbywa się za pomocą nowoczesnych materiałów: nanomateriałów, materiałów inteligentnych, które wspomaga zintegrowana, obliczeniowa inżynieria materiałowa.

Produkcję uzupełnia wytwarzanie addytywne – technologie drukowania 3D i szybkiego prototypowania, pozwalające m.in. na szybkie generowanie części zamiennych. W strukturze inteligentnej fabryki, w obliczu zastosowanych w niej, nowoczesnych technologii, powinno się wreszcie znaleźć także miejsce na odpowiednie środki cyberbezpieczeństwa, zabezpieczające przed atakami cyberprzestępców, m.in. poprzez kodowanie danych.

Idea inteligentnej produkcji wpływa na przemysł wytwórczy na całym świecie, zmieniając go w siłę napędową gospodarki.

Wygląda na to, że inteligentna produkcja przykuwa obecnie uwagę całego świata.

Przywódcy krajów takich jak Niemcy, Francja, Wielka Brytania, Indie, Chiny i USA stawiają na potencjał inteligentnej produkcji, który ma wzmocnić ich przemysł wytwórczy i gospodarkę, dzięki połączeniu zaawansowanych technologii informatycznych i nowoczesnego podejścia do biznesu.

Dzieje się tak dzięki rozpowszechnieniu niedrogich, inteligentnych, połączonych urządzeń i przemysłowego Internetu Rzeczy, w połączeniu z ekonomicznym rozwiązaniem przechowywania danych w tzw. chmurze i wsparciu zaawansowanych narzędzi analitycznych, mogących odnaleźć i przewidzieć szanse oraz zagrożenia w skali globalnej.

Ta zmiana zmusza producentów do wykorzystania technologii cyfrowych i teleinformatycznych, do prowadzenia działalności w sposób zdigitalizowany, pozwalający na obserwacje procesów w czasie rzeczywistym.

Te przełomowe technologie, określane jako inteligentna produkcja, czwarta rewolucja przemysłowa, czy w inny sposób, mogą uwolnić potencjał innowacji i dać firmom globalnie narzędzia i wiedzę wcześniej niedostępną na poziomie procesów produkcyjnych, a także pozwolić na dostarczanie nowych, inteligentnych produktów i usług.

W połączeniu z nowoczesnym podejściem do przedsiębiorczości, nieznającym granic i dążącym do współpracy, otrzymuje się receptę na prawdziwą i wielką zmianę w branży produkcyjnej.

Dla kogo inteligentna produkcja powinna być ważna?

Dla udziałowców tendencja ta jest bardzo ważna w ogólnym rozrachunku. W zdigitalizowanej globalnej gospodarce, biznes cały czas przyspiesza.

Firmy muszą być elastyczne i reagować na ostatnie wydarzenia.

Dla klientów jest to ważne, ponieważ chcą więcej, płacąc mniej.

„Zadowolenie klienta“ nie oznacza już tylko wysłanie towaru zgodnego z zamówieniem.

Teraz oznacza również czy to, co zostało zamówione, to faktycznie to, czego klient chce.

Jeśli nie, jakich oczekuje zmian i jak szybko można je wdrożyć?

Dla pracowników jest to ważne, ponieważ oczekują narzędzi, dzięki którym praca będzie wykonywana lepiej, a dla przyszłych pokoleń pracowników będzie to znaczące, ponieważ nową technologię przyniosą oni już ze sobą: w kieszeniach, na nadgarstkach, połączoną z tym, jak żyją i pracują.

Jest to istotne nawet dla konkurencji.

Wiele firm, zarówno małych, jak i dużych, pracuje nad tym, aby zdigitalizować swój łańcuch dostaw w ciągu najbliższych kilku lat, co oznacza, że nie czekają bezczynnie.

Te czynniki wskazują na nowych uczestników dyskusji dotyczącej inteligentnej produkcji.

Nie tylko inżynierowie, dział jakości i dział utrzymania ruchu zabiegają o wzmocnienie procesów zaawansowanymi technologiami informatycznymi.

W proces ten zaangażowani są też szefowie firm, którzy potrzebują i oczekują odpowiedzi.

Inteligentna produkcja zmienia całą firmę i musi stanowić część planu firmy na wszystkich szczeblach.

Współcześnie produkcja wychodzi na pozycję nowej, potężnej siły napędowej gospodarki. Zmienia się od podstaw.

Ta zmiana następuje dzięki idei i narzędziom inteligentnej produkcji oraz wszechobecnym technologiom internetowym, które zmieniają każdy aspekt ludzkiej działalności.

Wszystko się zmienia. Nie ma ograniczeń. A to sprawia, że produkcja staje się nową siłą napędową gospodarki w XXI wieku.

Natura stworzyła mechanizmy zabezpieczenia chroniące to, co wartościowe

Posted Posted in Ekorozwój

W obecnych czasach coraz poważniej podchodzi się do ochrony środowiska

Efektem rosnącej świadomości na temat zanieczyszczeń i działań człowieka przyczyniających się do nich jest unijna ustawa o zapobieganiu szkodom w środowisku i ich naprawie.

Zgodnie z dyrektywą wszystkie przedsiębiorstwa, które przyczyniły się do skażenia środowiska, są zobowiązane do przywrócenia jego stanu sprzed szkody.

Za ową szkodę rozumie się negatywny wpływ na chronione gatunki, siedliska przyrodnicze, a także na zanieczyszczenie wód i powierzchni ziemi.

Ze względu na zmieniające się przepisy prawne związane z ochroną środowiska także małe i średnie przedsiębiorstwa narażone są na coraz większe koszty poniesione za ich naruszanie.

Ponadto, należy pamiętać o rosnącym zainteresowaniu ekologią wśród klientów, inwestorów, a także mediów, co może mieć ogromny wpływ na wizerunek naszej firmy.

Firma posiada ubezpieczenie OC z klauzulą szkód w środowisku. W przypadku szkody środowiskowej wyrządzonej przez naszą firmę, standardowe ubezpieczenie OC, nawet z klauzulą środowiskową, nie wystarczy.

Takie ubezpieczenie OC pokrywa szkody wyrządzone osobom trzecim, często obejmując jedynie szkody osobowe i rzeczowe wynikające z emisji substancji zanieczyszczających środowisko.

W większości przypadków ubezpieczyciele ograniczają pokrycie kosztów jedynie do szkód nagłych (ujawnionych w przeciągu np. 72h).

Niektóre klauzule obejmują jedynie koszty usunięcia substancji zanieczyszczających, ignorując możliwe długo-trwałe efekty skażenia, koszty zadośćuczynienia związanego z naruszeniem ekosystemu, czy doprowadzenia środowiska do stanu sprzed wyrządzenia szkody.

Należy pamiętać, iż przedsiębiorstwo korzystające ze środowiska w sposób szkodliwy ponosi również odpowiedzialność administracyjną.

Oznacza to przede wszystkim, że na firmę negatywnie wpływającą na środowisko może zostać nałożony obowiązek ograniczenia oddziaływania na środowisko, przywrócenia go do stanu sprzed szkody lub uiszczenia odpowiedniej kwoty pieniężnej do funduszu ochrony środowiska.

Ubezpieczenie OC działalności gospodarczej daje możliwość wykupienia klauzuli środowiskowej, jednak zwykle nie gwarantuje ona pełnej ochrony.

Wielu ubezpieczycieli wychodzi jednak naprzeciw oczekiwaniom i potrzebom przedsiębiorstw, które narażone są na wyrządzenie szkód w środowisku, oferując ubezpieczenia specjalistyczne pokrywające:

• koszty działań zapobiegawczych i naprawczych,

• szkody nagłe, jak i stopniowe,

• wszelkie wydatki związane z oczyszczaniem terenu,

• szkody doznane przez osoby trzecie oraz szkody majątkowe będące efektem zanieczyszczenia środowiska,

• skażenia mające miejsce w przeszłości, które nie wynikają z działalności danej firmy, a stanowią pozostałość po poprzedniej firmie działającej na danym terenie,

• negatywne oddziaływanie na chronione gatunki i siedli-ska przyrodnicze.

Każda firma, niezależnie od branży, ilości pracowników, czy lokalizacji jest obciążona ryzykiem związanym z narażeniem środowiska na szkody.

Oczywiste jest jednak, że niektóre przedsiębiorstwa są bardziej narażone na wyrządzenie szkód w środowisku. Wydawać by się mogło, że takie ubezpieczenia dotyczyć powinny głównie dużych firm, m.in. zakładów produkcyjnych, jednak poniższa lista prezentuje, że nie tylko takie przedsiębiorstwa znajdują się w „grupie podwyższonego ryzyka”.

Ubezpieczenie od szkód w środowisku naturalnym kierowane jest także do:

• firm prowadzących projekty budowlane,

• firm zajmujących się zarządzaniem składowiskami,

• firm zajmujących handlem detalicznym,

• firm transportowych i logistycznych,

• właścicieli nieruchomości, deweloperów i najemców powierzchni.

Na wysokość składki wpływ ma rodzaj i skala działalności firmy, jej historia szkodowa, a także sam obszar, na którym znajduje się przedsiębiorstwo (odległość od zbiorników wodnych, czy rezerwatów przyrody).

Jak to może wyglądać w praktyce?

Odpowiedzialność za zanieczyszczanie środowiska obowiązuje nie tylko przedsiębiorstwa, których działalność może bezpośrednio nieść ryzyko wystąpienia szkód.

Za co przedsiębiorstwo może więc zostać pociągnięte do odpowiedzialności?

Przykładowa sytuacja nr 1. Podczas transportu cysterna z czekoladą uległa wypadkowi. W efekcie tego droga i pobliskie pola zostały zalane przez 28m3 płynu.

Firma będzie musiała ponieść koszty usunięcia płynu z jezdni oraz oczyszczania i sprawdzenia stanu wód gruntowych zgodnie z zaleceniami lokalnych władz.

Przykładowa sytuacja nr 2.

W wyniku budowy poziom wód w pobliskiej rzece znacznie się obniżył. W efekcie tego zanotowano znaczne zmniejszenie populacji rezydujących tam zwierząt.

Inwestor czy też firma budowlana będzie zobligowana do poniesienia kosztów działań naprawczych.

Przykładowa sytuacja nr 3.

W wyniku wycieku z uszkodzonego rurociągu następuje zanieczyszczenie gruntów należących do przedsiębiorstwa.

Wyciek wystąpił w bezpośrednim sąsiedztwie rezerwatu przyrody. Lokalne władze zobowiązują firmę do zastosowania środków naprawczych i oczyszczenia terenu, a także do rekompensaty za narażenie gatunków chronionych.

Czy warto?

Regulacje prawne związane z ochroną środowiska stają się coraz bardziej restrykcyjne, przez co każda firma powinna mieć je na uwadze.

Szkody środowiskowe, szczególnie zagrażające gatunkom zwierząt i obszarom chronionym, niosą za sobą poważne konsekwencje finansowe, co może doprowadzić firmę nawet do bankructwa.

W wyniku tego coraz częściej specjalistycznym ubezpieczeniem interesują się również małe i średnie przedsiębiorstwa, zwłaszcza z branży produkcyjnej, spożywczej, budowlanej, ale także właściciele nieruchomości.

Wobec ryzyk środowiskowych istnieją jeszcze inne zagrożenia. Nowe kontrakty, wyróżniająca się oferta i solidni pracownicy – kiedy myślisz, że masz sukces w kieszeni, sprawdź ubezpieczenie.

Nie wszystko w biznesie da się przewidzieć, ale można się ubezpieczyć.

Dobra polisa ubezpieczeniowa sprawia, że właściciel firmy może spać spokojnie.

Opóźnienia w dostawie towaru, pożar magazynu, błąd pracownika, zalanie komputera, utrata danych czy włamanie do biura, to wszystko może się zdarzyć w każdej firmie, paraliżując jej pracę i generując ogromne straty.

W skrajnych przypadkach może nawet zaważyć na jej dalszym istnieniu

Może, ale nie musi. W takich sytuacjach pomaga właśnie ubezpieczenie.

Powinno ono jednak być dopasowane do faktycznych potrzeb firmy, ale też uwzględniać m. in. ubezpieczenie całego majątku.

Ubezpieczenie majątku jest jednym z najważniejszych, ale często pomijanych elementów.

Tymczasem budynki, wyposażenie i sprzęt to podstawa działalności firmy.

Ubezpieczenie powinno zatem obejmować zarówno budynki, lokale, wyposażenie, środki obrotowe a nawet pojazdy, maszyny, urządzenia czy sprzęt elektroniczny i wartości pieniężne.

Ponadto powinno zapewniać ochronę majątku nie tylko od zdarzeń losowych, np. pożaru, gradu, czy huraganu, ale także kradzieży z włamaniem, rozboju i dewastacji.

Dla firm z sektora MSP niebagatelne znaczenie będą mieć klauzule związane z ochroną od dodatkowych kosztów np. odtworzenia dokumentacji, utraty danych czy ponownego zainstalowania programów komputerowych, gdyż ułatwiają one szybki powrót do normalności i nieprzerwaną prace przedsiębiorstwa.

Kiedy dojdzie do awarii pomocne mogą być również usługi assistance obejmujące np. pomoc elektryka czy transport mienia po szkodzie. Warto je uwzględnić wybierając zakres ubezpieczenia.

Wypadki i błędy mogą zdarzyć się nawet w najlepszej firmie. wadliwy produkt, źle wykonana usługa, a nawet prozaiczne poślizgnięcie się klienta na mokrej podłodze czy nieodśnieżonym na czas chodniku mogą skutkować wysokimi roszczeniami. W takiej sytuacji przyda się polisa OC.

Z dodatkowym rozszerzeniem o ubezpieczenie ochrony prawniczej nie tylko zabezpiecza firmę przed roszczeniami osób trzecich i konsekwencjami finansowymi, ale może także uwzględniać koszty pomocy prawnej, zatrudnienia biegłego czy bieżące doradztwo prawne.

Zawarcie polisy ubezpieczeniowej przy wsparciu profesjonalnego agenta trwa kilkanaście minut.

Warto je poświęcić na analizę potrzeb ubezpieczeniowych swojego przedsiębiorstwa oraz właściwy dobór polisy.

Z szerokiego wachlarza ofert agent ubezpieczeniowy powinien dobrać odpowiednią ochronę dopasowaną do charakteru prowadzonej działalności.

Sektor B+R ważnym obszarem rozwoju przedsiębiorstw

Posted Posted in Ekoinnowacje, Ekorozwój

Jak podaje Główny Urząd Statystyczny, w r. 2016 udział nakładów wewnętrznych na B+R w PKB wyniósł zaledwie 0,97%.

Cel, który stoi przed Polską do r. 2020 to 1,7%. Szansą na jego realizację jest niewątpliwie silniejsza aktywizacja przedsiębiorstw.

Tymczasem z badania Ayming Polska wynika, że blisko połowa firm twierdzi, że w ogóle nie prowadzi działalności badawczo-rozwojowej.

W r. 2018 jedynie 45% badanych planuje jakiekolwiek wydatki na badania i rozwój.

Czy firmy na pewno nie prowadzą działalności badawczo-rozwojowej?

Otóż okazuje się, że nie – bowiem jak donosi portal drewno.pl, Arctic Paper Kostrzyn S.A., spółka zależna Arctic Paper SA, podpisała umowę z Narodowym Centrum Badań i Rozwoju ( NCBiR ) o dofinansowanie projektu badawczego:

“Opracowanie i wdrożenie technologii produkcji wysokogatunkowych papierów graficznych o zwiększonej nieprzezroczystości i sztywności zginania przy zmniejszonym udziale włókien drewna przy pomocy polimerowego crosslinkera”.

Rozpoczęcie nowego innowacyjnego projektu, przy wsparciu finansowym NCBiR, to kolejny ważny krok w kierunku zwiększania elastyczności produkcji w naszych papierniach i przygotowania firmy do zmieniających się potrzeb rynku. Opracowanie i wdrożenie nowej technologii produkcji pozwoli nam na rozszerzenie gamy oferowanych produktów o papiery graficzne o niskich gramaturach, papier kopertowy i papier na torebki – powiedział Michał Jarczyński, prezes Arctic Paper SA.

Projekt realizowany będzie w ramach Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój 2014-2020 w okresie grudzień 2019 – grudzień 2022r.

Całkowita wartość działań w jego ramach wyniesie ponad 40,278 mln zł netto. Maksymalne dofinansownie z NCBiR ustalono na 16,392 mln zł.

Pozostałe nakłady związane z realizacją projektu Arctic Paper Kostrzyn pokryje ze środków własnych.

Nowa technologia produkcji wysokogatunkowych papierów graficznych o zwiększonej nieprzezroczystości i sztywności zginania pozwoli na wytwarzanie papierów przy mniejszym zużyciu włókien drewna.

Papiery tego typu znajdą zastosowanie w poligrafii, reklamie bezpośredniej, galanterii papierniczej oraz opakowaniach, co pozwoli na zwiększenie wydajności, rozwój portfolio produktów oraz poprawę osiąganych marży.

Arctic Paper Kostrzyn S.A. zobowiązał się zapewnić trwałość efektów projektu przez okres 5 lat od dnia zakończenia jego realizacji oraz wdrożenia wyników badań przemysłowych i prac rozwojowych w okresie 3 lat od zakończenia realizacji Projektu, zgodnie z wnioskiem o dofinansowanie.

Warunki Umowy nie odbiegają od powszechnie stosowanych warunków w tego typu umowach.

Źródło: drewno.pl

Inwestycja w innowacje sposobem na dotrzymanie kroku globalnej konkurencji

Posted Posted in Ekoinnowacje, Przemysł 4.0

Procesy zmian na miarę czwartej rewolucji przemysłowej

Procesów zmian inicjowanych w ramach tzw. czwartej rewolucji przemysłowej nie można lekceważyć. Przekraczają one dotychczasowe znane praktyki w zakresie automatyzacji procesów przemysłowych, robotyzacji i informatyzacji.

To dzięki takim zjawiskom jak: powszechny dostęp do internetu, łatwe i tanie magazynowanie i transfer danych, urządzenia mobilne wykorzystywane do komunikowania się między ludźmi i maszynami o każdej porze dnia, inteligentne czujniki komunikujące się z człowiekiem, jak i z innymi czujnikami i maszynami bez ingerencji człowieka, nowe technologie produkcji czy też sztuczna inteligencja, coraz więcej przedsiębiorstw będzie w stanie we własnym zakresie projektować, produkować i dostarczać spersonalizowane wyroby.

Innowacja jest to wdrożenie w praktyce gospodarczej nowego albo znacząco udoskonalonego produktu, usługi lub procesu, w tym także wdrożenie nowej metody marketingowej lub organizacyjnej redefiniującej sposób pracy lub relacje przedsiębiorstwa z otoczeniem.

Nowe rozwiązanie nie jest innowacją, dopóki nie ma ono praktycznego zastosowania. Innowacja może mieć charakter techniczny, marketingowy, organizacyjny lub procesowy.

Polskie firmy wpisują się już w nurt tej czwartej rewolucji, wdrażając projekty innowacyjne w zakresie nowoczesnych linii produkcyjnych, zrobotyzowanej logistyki wewnętrznej, aplikacji mobilnych, czy też inteligentnych materiałów.

Jednak można zaobserwować, że duża grupa przedsiębiorstw ciągle myśli i działa według schematów tradycyjnych, co w perspektywie najbliższych dziesięciu lat może je wykluczyć z rynku.

Tymczasem we współczesnym przemyśle wyraźnie dostrzegalna jest potrzeba zmian procesowych i wdrażania nowych modeli biznesowych. Widać więc, że na tym polu jest jeszcze wiele do zrobienia.

Gospodarka 4.0 ma się docelowo składać z inteligentnych fabryk (Przemysł 4.0), jak i z procesów biznesowych stworzonych przez luźne związki podmiotów i osób. Jedną z takich form jest Klaster i proces jego rozwoju.

Klaster na drodze do innowacyjności

Podstawą koncepcji rozwoju klastra jest powiązanie różnych podmiotów z tej samej lub powiązanych branż w zakresie współpracy biznesowej lub badawczo – rozwojowej przy współudziale samorządu.

Celem działalności klastrów jest poprawa innowacyjności i podejmowanie nowych działań na rzecz rozwoju przedsiębiorstw i jednostek badawczych w danym regionie, co w efekcie pozwoli na konkurowanie w skali czy to krajowej, czy globalnej. Istotą tej współpracy powinna być interdyscyplinarność oraz otwartość na nowe pomysły.

Stworzenie takiego środowiska, które będzie wspólnie dążyło do rozwoju poprzez innowacyjność.

Klaster może być stowarzyszeniem, fundacją, albo po prostu organizacją powołaną na bazie deklaracji współpracy określonej grupy podmiotów, która w tym celu zawiązuje Konsorcjum.

Wszystko jest kwestią ustaleń, strategii i opinii. Wiele więc zależy od samych członków i uczestników klastra.

Polityka klastrowa Unii Europejskiej

Unia Europejska promuje rozwój klastrów, ale też nie mówi w jaki sposób trzeba to robić, nie stwarza w tym zakresie praktycznie żadnych barier organizacyjnych.

Również każdy kraj samodzielnie decyduje w jaki sposób wspierać klastry i robi to w różnym zakresie.

Przykładowo we Francji jednym z zadań klastrów jest wstępna ocena wspólnych projektów badawczych i rozwojowych firm oraz instytucji a przez to wpływ na efektywność przepływu pieniędzy publicznych przeznaczonych na te cele.

Dzięki temu Francja osiąga bardzo dobre rezultaty w zakresie wdrażania innowacji w przedsiębiorstwach.

Podobnie Niemcy, gdzie postawiono na politykę innowacyjnych, silnych pod względem naukowym klastrów, które mają być wysoce konkurencyjne i zaawansowane technologicznie.

Dla najlepiej działających klastrów rząd niemiecki przeznacza ogromne fundusze publiczne, które muszą być zrównoważone z wkładem z funduszy prywatnych.

Każde państwo decyduje odrębnie w jakim zakresie wspierać rozwój klastrów.

Oczywiście podstawą polityki klastrowej każdego państwa jest innowacyjność, która ma być stymulacją gospodarki do szybszego rozwoju.

Czego innowacja może dotyczyć?

Innowacja rozumiana jako usprawnianie, poprawianie, zmiana może dotyczyć różnych obszarów funkcjonowania organizacji: od bardziej koncepcyjnej pracy z marką, znalezienia jej tożsamości, określenia wartości, przewag konkurencyjnych, opracowania strategii, modelu biznesowego przez modyfikowanie kultury organizacji, tego co się dzieje w relacji między ludźmi, podczas ich pracy zespołowej, w ramach ich komunikacji, aż po usprawnianie procesów operacyjnych, np. przy wdrażaniu nowych produktów czy usług.

Innymi słowy innowacje możemy rozumieć jako ulepszanie tego, co już funkcjonuje lub, co jest dość świeżą definicją, jako nadawanie rozwiązaniom już istniejącym zupełnie nowego sensu.

Mówi się o aż dziesięciu typach innowacji. Ale ogólny przekaz jest taki, że innowacja nie musi być czymś nowatorskim. Nie musimy wymyślać nowych produktów i usług, żeby być innowacyjnym.

Czasem wystarczy zmienić coś w obszarze funkcjonowania organizacji, właśnie w ramach jej struktury, relacji międzyludzkich, procesów i zrobić to na tyle dobrze, że zmiana okaże się istotnie zauważalna z perspektywy klienta.

Przełoży się na jego doświadczenie marki i zwrotnie nada przedsiębiorstwu dodatkowego rozpędu

Jedno jest pewne, aby dotrzymać kroku globalnej konkurencji, trzeba dziś inwestować w innowacje.

Przemysł 4.0 czyli proces, który rewolucjonizuje sektor produkcyjny, sposób działania zakładów oraz użytkowanie produktów

Posted Posted in Przemysł 4.0

Kiedy fabryki zwiększą wydajność o 30%?

Dzięki wykorzystaniu robotyki, zaawansowanych narzędzi IT, analizie danych oraz pogłębianiu współpracy między ludźmi i urządzeniami w przyszłości, fabryki będą działały 30% szybciej, a ich wydajność wzrośnie o przynajmniej 25%.

W kontekście projektu Industrie 4.0 kluczowe jest kształtowanie inteligentnych łańcuchów wytwarzania, łączących dostawców, producentów, odbiorców, a nawet konsumentów.

Tak zbudowane sieci są zdecydowanie bardziej wydajne i elastyczne.

Dzięki temu można uzyskać zintegrowane w stopniu do tej pory nierealnym fabryki autonomicznych środków produkcji, komunikujących się między sobą, z produktami, komponentami i innymi fabrykami.

A jak będzie wyglądał przemysł drzewny przyszłości z punktu widzenia konsumenta?

Docelowo możemy sobie wyobrazić fabrykę produkującą spersonalizowane produkty, właściwie zawsze na życzenie klienta.

Jak to możliwe?

Dzięki zastosowaniu w produkcji systemów cyber-fizycznych (CPS), czyli sieci elementów obliczeniowych całkowicie kontrolujących proces.

Dzięki temu każdy produkt może być wytwarzany zgodnie z własnym „dowodem tożsamości” – informacją przypisywaną mu w momencie wpłynięcia zamówienia i pozostającą z nim przez cały cykl życia, aż po recykling.

Oprócz cyfryzacji i zaawansowanej automatyzacji elementem projektu Industrie 4.0 są także innowacje organizacyjne i procesowe, jak lean management.

Projekt Industrie 4.0 ma stanowić czwartą rewolucję przemysłową – po epokach maszyn parowych, produkcji masowej oraz automatyzacji.

Dlaczego będzie to rewolucja?

Realizacja założeń projektu spowoduje skokowy wzrost produktywności, a także jakościową zmianę technologiczną.

Ta rewolucja różni się jednak od poprzednich tym, że wielką wagę przykłada się w jej ramach nie tylko do rozwoju środków produkcji, lecz także do zmian w kulturze organizacyjnej.

Postępująca automatyzacja będzie wymagała od pracowników rozwoju nowych umiejętności – to do nich będzie należało definiowanie procesów i procedur oraz przekazanie ich maszynom.

Według prognozy Boston Consulting Group, roboty realizują 10% zadań produkcyjnych, które mogłyby wykonywać. Do r. 2025 wskaźnik ten zwiększy się do 25%. Ten wzrost niekoniecznie będzie dotyczył Polski.

Unijny raport nie pozostawia złudzeń

W unijnym raporcie “Industrial Performance Scoreboard” jawimy się jako kraj przemysłowej i innowacyjnej stagnacji.

W europejskim rankingu tzw. gęstości robotyzacji, opracowanym przez Międzynarodową Federację Robotyki, zajmujemy jedno z ostatnich miejsc.

Dwie trzecie firm produkcyjnych nie ma nawet podstawowego systemu do zarządzania – ERP, a odsetek przedsiębiorstw bez dostępu do bardziej zaawansowanych narzędzi planowania produkcji – S&OP (Sales and Operations Planning), MPS (Master Production Scheduling) czy MRP (Material Requirements Planning) – jest znacznie większy.

Jeszcze gorzej wygląda sytuacja z rozwiązaniami klasy MES, zbierającymi informacje on-line bezpośrednio ze stanowisk produkcyjnych i przekazującymi je do sfery biznesowej.

Trudno na razie, przy niedostatku robotów i wdrożeń IT, marzyć o Polsce jako potędze przemysłowej.

Z drugiej strony niewątpliwie jest to szansa na rozwój.

Technologiczne zapóźnienia, o dziwo, stawiają naszą gospodarkę i przemysł drzewny w dobrej sytuacji.

Będziemy mogli czerpać z doświadczeń pionierów w zamian, wyciągać wnioski z ich sukcesów i uczyć się na ich błędach.

Industrie 4.0 to wizja perspektywicznego rozwoju produkcji przemysłowej. Industrie 4.0 to struktury systemów o wysokim stopniu integracji, angażujące ludzi o różnych specjalnościach, systemy IT oraz elementy automatyki i maszyny.

Dzięki połączeniu świata IT i automatyzacji, maszyny i urządzenia stają się elastyczne i można je dostosowywać do szybko zmieniających się warunków.

Jak bardzo inteligentna może być fabryka?

Tak zwane „inteligentne fabryki” to jeden z najważniejszych elementów „czwartej rewolucji przemysłowej”, która według specjalistów właśnie się rozpoczęła.

Jaki jest potencjał stale podpiętych do globalnej sieci, zautomatyzowanych fabryk i w którą stronę będą się one rozwijać?

Eksperci z zakresu automatyki i robotyki podkreślają, że technologia niesie ze sobą nieograniczone możliwości, ale główną rolę w tym systemie – wciąż odgrywać będzie człowiek.

„Inteligentne fabryki” to obok „Internetu Rzeczy”, pozwalającego na globalny dostęp do danych oraz maszyn, najważniejszy element czwartej rewolucji przemysłowej, która według specjalistów właśnie trwa.

Zgodnie z ideą smart factory – dzięki nowoczesnym technologiom, konsumenci w przyszłości otrzymywać mają produkty odpowiadające ich indywidualnym oczekiwaniom, bez drastycznego wzrostu kosztów wytwarzania.

Autonomizacja w nowoczesnych zakładach obejmie procesy produkcyjne, wliczając w to organizację produkcji oraz reakcję na zmiany zapotrzebowania rynku na produkt o konkretnych parametrach.

Procesy komunikacji z klientami, wykorzystanie chmury obliczeniowej do składowania i obróbki danych, automatyczny transport wewnętrzny materiałów, przetwarzanie materiałów na liniach produkcyjnych, komunikacja między maszynami i produktami, robotyzacja procesów oraz zastosowanie technologii druku 3D np. do uzupełniania magazynu części zamiennych – to niektóre z konkretnych pomysłów.

Większość z nich jest właśnie dopracowywana przez przedsiębiorstwa technologiczne na całym świecie

Robotyzacja a rynek pracy

Konkretne, światowe przykłady pokazują również, że rozwój automatyzacji oraz robotyzacji przemysłu nie zagraża rynkowi pracy tak, jak początkowo przewidywano.

Część osób wykonujących zadania proste, powtarzalne i narażające na szkodliwe czynniki, rzeczywiście może zostać zastąpiona na swoich stanowiskach pracy przez roboty. Inni mogą z kolei stanąć w obliczu konieczności poszerzania kwalifikacji (aby nadal pracować w przemyśle) lub przekwalifikowania (na stanowiska, na których stosowanie maszyn jest niemożliwe lub nieopłacalne).

Pomimo tego, wzrost automatyzacji przemysłu w ramach niemieckiego programu Industry 4.0 przełożył się wręcz na obniżenie bezrobocia.

To jeden z wielu przykładów pokazujących, że automatyzacja wpływa pozytywnie na rozwój społeczeństwa.

Nowoczesne fabryki nadal potrzebują ludzi, m.in. inżynierów, odpowiednio wyedukowanych zarządzających, informatyków, specjalistów ds. bezpieczeństwa czy pracowników służb utrzymania ruchu.

Inteligentna fabryka przyszłości

Inteligentna fabryka przyszłości, to przecież zakład przemysłowy w największy dostępny sposób dostosowany do potrzeb człowieka.

Ma on wiec być przede wszystkim wyposażony w nowoczesne systemy wytwarzania: elastyczne i umożliwiające różnorodną, spersonalizowaną produkcję dla klienta.

Ułatwią to m.in. rozwiązania z zakresu zdalnej wizualizacji i monitoringu przebiegu produkcji (MES).

Taka fabryka z pewnością wykorzystywać musi możliwości chmury danych, a więc struktur obliczeniowych i dysków sieciowych pozwalających na zarządzanie danymi w każdym miejscu i o każdej porze.

To one umożliwiają składowanie i przetwarzanie danych w ramach bezpiecznych serwerów w chmurze, wirtualizację, a także funkcjonowanie systemów analitycznych i kalkulacyjnych.

Jedną z podstawowych operacji podejmowanych przez taką inteligentną fabrykę jest odpowiednia analiza danych z produkcji.

Przebiegać ona powinna w czasie rzeczywistym, opierać się na zaawansowanych algorytmach decyzyjnych i umożliwiać efektywną prezentację informacji.

Linie przemysłowe inteligentnej fabryki wyposażone mają być w zaawansowaną technologię, m.in. inteligentne czujniki, tworzące wielkie, bezprzewodowe sieci, zintegrowane z maszynami i transferujące dane, a także systemy cyberfizyczne, wspierające utrzymanie ruchu i mobilne interfejsy.

Efektownym, ale przede wszystkim funkcjonalnym elementem takiego zakładu przemysłowego, są również autonomiczne pojazdy, czyli mobilne roboty kołowe stosowane m.in. do celów transportu obiektów w obrębie zakładu.

Roboty pojawiają się także w inteligentnej fabryce jako elastyczne, zrobotyzowane gniazda produkcyjne: nowoczesne systemy wytwarzania kooperujące z ludźmi i wykazujące się rozszerzoną inteligencją.

Efektem działania inteligentnej fabryki są inteligentne produkty, a więc takie wyposażone w układy do monitorowania własnego stanu oraz interakcji z otoczeniem.

Te wytwory mogą przechowywać informacje i przekazywać dane dotyczące swoich parametrów i bieżącego stanu.

Większość związanych z nimi procesów produkcyjnych odbywa się za pomocą nowoczesnych materiałów: nanomateriałów, materiałów inteligentnych, które wspomaga zintegrowana, obliczeniowa inżynieria materiałowa.

Produkcję uzupełnia wytwarzanie addytywne – technologie drukowania 3D i szybkiego prototypowania, pozwalające m.in. na szybkie generowanie części zamiennych.

W strukturze inteligentnej fabryki, w obliczu zastosowanych w niej, nowoczesnych technologii, powinno się wreszcie znaleźć także miejsce na odpowiednie środki cyberbezpieczeństwa, zabezpieczające przed atakami cyberprzestępców, m.in. poprzez kodowanie danych.

Idea inteligentnej produkcji wpływa na przemysł wytwórczy na całym świecie, zmieniając go w siłę napędową gospodarki

Wygląda na to, że inteligentna produkcja przykuwa obecnie uwagę całego świata.

Przywódcy krajów takich jak Niemcy, Francja, Wielka Brytania, Indie, Chiny i USA stawiają na potencjał inteligentnej produkcji, który ma wzmocnić ich przemysł wytwórczy i gospodarkę, dzięki połączeniu zaawansowanych technologii informatycznych i nowoczesnego podejścia do biznesu.

Dzieje się tak dzięki rozpowszechnieniu niedrogich, inteligentnych, połączonych urządzeń i przemysłowego Internetu Rzeczy, w połączeniu z ekonomicznym rozwiązaniem przechowywania danych w tzw. chmurze i wsparciu zaawansowanych narzędzi analitycznych, mogących odnaleźć i przewidzieć szanse oraz zagrożenia w skali globalnej.

Ta zmiana zmusza producentów do wykorzystania technologii cyfrowych i teleinformatycznych, do prowadzenia działalności w sposób zdigitalizowany, pozwalający na obserwacje procesów w czasie rzeczywistym.

Te przełomowe technologie, określane jako inteligentna produkcja, czwarta rewolucja przemysłowa, czy w inny sposób, mogą uwolnić potencjał innowacji i dać firmom globalnie narzędzia i wiedzę wcześniej niedostępną na poziomie procesów produkcyjnych, a także pozwolić na dostarczanie nowych, inteligentnych produktów i usług.

W połączeniu z nowoczesnym podejściem do przedsiębiorczości, nieznającym granic i dążącym do współpracy, otrzymuje się receptę na prawdziwą i wielką zmianę w branży produkcyjnej.

Zatem dla kogo inteligentna produkcja powinna być ważna?

Dla udziałowców tendencja ta jest bardzo ważna w ogólnym rozrachunku.

W zdigitalizowanej globalnej gospodarce, biznes cały czas przyspiesza. Firmy muszą być elastyczne i reagować na ostatnie wydarzenia.

Dla klientów jest to ważne, ponieważ chcą więcej, płacąc mniej.

„Zadowolenie klienta“ nie oznacza już tylko wysłanie towaru zgodnego z zamówieniem.

Teraz oznacza również czy to, co zostało zamówione, to faktycznie to, czego klient chce. Jeśli nie, jakich oczekuje zmian i jak szybko można je wdrożyć?

Dla pracowników jest to ważne, ponieważ oczekują narzędzi, dzięki którym praca będzie wykonywana lepiej, a dla przyszłych pokoleń pracowników będzie to znaczące, ponieważ nową technologię przyniosą oni już ze sobą: w kieszeniach, na nadgarstkach, połączoną z tym, jak żyją i pracują.

Jest to istotne nawet dla konkurencji.

Wiele firm, zarówno małych, jak i dużych, pracuje nad tym, aby zdigitalizować swój łańcuch dostaw w ciągu najbliższych kilku lat, co oznacza, że nie czekają bezczynnie.

Te czynniki wskazują na nowych uczestników dyskusji dotyczącej inteligentnej produkcji.

Nie tylko inżynierowie, dział jakości i dział utrzymania ruchu zabiegają o wzmocnienie procesów zaawansowanymi technologiami informatycznymi.

W proces ten zaangażowani są też szefowie firm, którzy potrzebują i oczekują odpowiedzi. Inteligentna produkcja zmienia całą firmę i musi stanowić część planu firmy na wszystkich szczeblach.

Współcześnie produkcja wychodzi na pozycję nowej, potężnej siły napędowej gospodarki.

Zmienia się od podstaw.

Ta zmiana następuje dzięki idei i narzędziom inteligentnej produkcji oraz wszechobecnym technologiom internetowym, które zmieniają każdy aspekt ludzkiej działalności. Wszystko się zmienia.

Nie ma ograniczeń. A to sprawia, że produkcja staje się nową siłą napędową gospodarki w XXI wieku.